Wanda dorastała w dużej rodzinie. Oprócz dwóch własnych braci i siostry, miała dwie kuzynki, córki ciotki Moniki- siostry ojca. Był jeszcze wujek Leon, ale żył sam. Wujek Leon stracił swoją rodzinę w pożarze, gdy był podróży służbowej. Po tym wypadku długo dochodził do siebie, sprzedał działkę, na której stał spalony dom i kupił mieszkanie w mieście.
Kiedy Wanda dostała się na studia pielęgniarskie, wujek Leon zaproponował, żeby zamieszkała u niego, na czas nauki. On sam był już wtedy na emeryturze. Wanda zamieszkała u wujka, to było znacznie lepsze niż codzienne, wielogodzinne dojeżdżanie do domu na wsi.
Po uzyskaniu dyplomu znalazła pracę, ale pensja była niewielka. Wspólne życie z Wandą nie przeszkadzało mu, a wręcz przynosiło mu korzyść, nie czuł się bowiem już tak samotnie, dlatego zaproponował dziewczynie, żeby pozostała u niego. Miejsca było wystarczająco, a w przyszłości myślał o przepisaniu jej mieszkania, o czym wspomniał w rozmowie z bratem i siostrą.
W tym roku Leon, jak zwykle kupił bilet i zadzwonił do krewnych, aby poinformować o swoim przyjeździe. Jednak tym razem czekała na niego nieprzyjemna niespodzianka. Krewni odmawiali przyjęcia go pod różnymi pretekstami.
— Coś się stało, wujku? — zapytała Wanda, zauważając, jak zasmucony jest jej wujek.
— Chciałem pojechać do mojej rodzinnej na wieś, ale okazało się, że nikt mnie tam nie potrzebuje – odpowiedział wujek Leon.
— Jak to możliwe? — zdziwiła się Wanda.
— Monika mówi, że u nich trwają remonty, łóżka zostały wyniesione do stodoły i nie ma gdzie spać. A twój ojciec oczekuje wizyty synowej i jej rodziny.
— To dziwne. I co teraz zrobisz?
— Nic. Zwrócę bilet i zostanę w mieście na lato. – odpowiedział smutnym tonem.
— A wędkowanie? Zanudzisz się w mieście latem. Poczekaj, coś wymyślimy. — powiedziała Wanda i wyciągnęła telefon.
— Halo, ciociu Aniu, witaj. Mamy tu sytuację awaryjną. Powiedz, letni domek jest teraz wolny?
— Tak, zawsze jest wolny, przecież tam nikt nie mieszka. A po co ci to?
— To nie dla mnie, dla wujka. Czy może do Ciebie przyjechać? Pomoże Ci w czym zechcesz, a jednocześnie odpocznie.
— Ale on zawsze jeździł do swojej rodziny, co się stało?
— Tak, u jednych są remonty, u innych nadmiar gości… W skrócie, nie są gotowi go przyjąć, a on już się nastawił i kupił bilet.
— Jak zechce, to zapraszam. Potrzebuję pomocy na działce, jeśli może pomóc, to nie odmówię. Sama sobie nie radzę, ciężko mi.
Wujek Leon z zadowoleniem zgodził się pomóc. Kwestia związana z wakacjami została rozwiązana, a Wanda mogła spokojnie udać się do pracy. Jednak martwiło ją tylko jedno – zachowanie krewnych.
Leon przyjechał w wyznaczonym dniu. Anna przywitała go i zaprowadziła do domku, w którym miał mieszkać. Był mały, około piętnastu metrów kwadratowych. W środku znajdowało się łóżko, stolik z dwoma krzesłami, grzejnik i mała szafa na ubrania. Na stole czekał czajnik, kubek, opakowanie herbaty i cukier.
Leon aktywnie pomagał Annie, pracował na działce, zbudował kurnik, naprawił ogrodzenie. Był tak zaangażowany w pomoc, że zapomniał o wędkowaniu.
Po tygodniu Leon, wracając ze sklepu, spotkał swojego brata Andrzeja.
– Leon, jak się masz? Nie wiedziałem, że przyjechałeś, Monika mi nic nie powiedziała. – brat był bardzo zaskoczony.
– Ja nie mieszkam u niej, u Anny Kwiatkowskiej się zatrzymałem.
– Mogłeś chociaż wpaść. Czyżbyś chował urazę? – zapytał Andrzej.
– Nie mam czasu, mam wiele do zrobienia. Pomagam Annie w domu, bo jest tam sama i ciężko sobie radzi.
– Pomagasz obcej babie, a rodzonemu bratu nie proponujesz pomocy – oburzył się Andrzej.
– Anna przyjęła mnie do swojego domu, a ja odpłacam się swoją pracą. Wy nie chcieliście mnie widzieć, a ta obca kobieta przyjęła mnie jak rodzinę – Leonowi było bardzo nieprzyjemnie o tym rozmawiać. – A propos, wieczorem wpadnę po moje rzeczy i zacznę do Moniki, muszę odebrać wędki.
– To przyjdź. – burknął brat niezadowolony, i na tym się pożegnali.
Po obiedzie Leon udał się odebrać swoje rzeczy, odwiedził siostrę i brata. Wtedy ujawniła się prawdziwa przyczyna ich odmowy, gdy planował u nich spędzić lato. Obrazili się, za to, że Leon zdecydował się przepisać mieszkanie na Wandę.
Po powrocie do domu Leon zastał już nakryty stół i Annę, która na niego czekała. Opowiedział jej wszystko, jak to spotkał rodzinę i jak go przyjęli. Wtedy zaproponowała mu, żeby został u niej na stałe. Kobiecie było wygodnie, że Leon jest na miejscu, a poza tym jest dobrym człowiekiem.
Zadzwonił wtedy do Wandy i powiedział, że mieszkanie należy teraz do niej, a on zostanie na wsi. Dziewczyna początkowo była bardzo zaniepokojona, ale zdawała sobie sprawę, że wujowi tam będzie lepiej niż w mieście.
Leon odnalazł szczęście na wsi. Między nim, a Anną zrodziło się uczucie. Po wielu latach znowu poczuł, że żyje. A rodzina wciąż była obrażona i nie utrzymywała z nim kontaktu, a do tego krążyły różne plotki na jego temat. Ale on się tym nie przejmował tylko robił swoje.
Tak oto mieszkanie stało się przyczyną długoletniej urazy.

