Żyła sobie pewna kobieta. Była zwyczajna, a jej życie także nie było jakieś ekscytujące i toczyło się w rytmie praca – dzieci – mąż – dom. Dzieci dorosły i wyprowadziły się z domu. Mąż z kolei zaczął pić i coraz częściej wyzywał Karolinę. Ta coraz częściej płakała i szukała ukojenia, dlatego wyjeżdżała do dzieci, ale zgadzały się tylko na to, aby ich odwiedzała – mogła u nich przebywać tydzień i nie więcej.
One już miały swój świat i własne rodziny, w których niekoniecznie było dla niej miejsce. Oczywiście wszyscy się kochają, ale lepiej żyć osobno. Rozwiodła się z mężem, ale w związku z trudną sytuacją mieszkaniową musiała żyć z nim pod jednym dachem. Nie było jej stać na wynajęcie jakiegoś lokum, bo żyła tylko z emerytury, która była za mała na opłacenie chociażby kawalerki. Na szczęście po jakimś czasie jej przyjaciółka wybawiła ją z tego dziwnego układu i zaproponowała jej wprowadzenie się do niej na działkę do domku letniskowego.
Domek był mały i nie miał centralnego ogrzewania, a działka była zarośnięta, ale mogła żyć sama i po swojemu. Co najważniejsze – w środku znajdował się piec na drewno i łazienka, więc mogła tam żyć aż do zimy, a jeśli nie byłoby wielkich mrozów, to nawet i cały rok. Karolina pomyślała, że nawet te kilka miesięcy w roku spokojnego życia bez wyzwisk to zawsze coś – nie musiałaby się w końcu bać, że oberwie jej się od męża za nic i tego, że znowu będzie jej upokarzał. Być może w tym czasie znajdzie też jakąś pracę i będzie mogła wynająć mieszkanie. Przyjaciółka następnego dnia zabrała więc Karolinę na swoją działkę.
Już pierwszego ranka, wychodząc boso na werandę i słuchając głośnego śpiewu ptaków radujących się nadchodzącym dniem, kobieta poczuła się pierwszy raz od dawna szczęśliwa. Bardzo blisko był nadający się do kąpieli staw, z czego Karolina chętnie skorzystała i zaczęła się tam kąpać. Wysprzątała domek, umyła okna, powiesiła proste zasłony, które znalazła w starej szafie. Kupowała niedrogie produkty w lokalnym sklepie, a mimo tego była w stanie ugotować niezwykle smaczne dania.
Faktem jest, że Karolina miała wiedzę, którą nie każdy ma – znała różne lokalne zioła i przyprawy, które umiejętnie dodawała do posiłków. Przez to wszystko prosta zupa rybna potrafiła smakować tak, jakby gotował ją szef kuchni z najlepszej restauracji. Zresztą zapachy gotowanych dań przyciągały już od progu i kusiły apetycznością. Prawdopodobnie właśnie te zapachy przywiodły do niej bezdomnego, obskurnego kota. Pewnego wieczoru, kiedy wracała po kąpieli w stawie zastała go na werandzie.
– No proszę, a więc spotkały się dwie samotne dusze – powiedziała kobieta i wyniosła kotu miskę z zupą. Kot, bez zbędnych oporów zjadł wszystko, potem się oblizał i już został z Karoliną na zawsze, dzieląc z nią życie.
Po zrobieniu porządków w domku Karolina zabrała się za działkę – zrobiła grządki i posadziła wszystkiego po trochu: marchewkę, cebulę, pietruszkę oraz inne warzywa i owoce. Przycięła krzewy porzeczki i maliny, pozbywając się suchych gałęzi. Kot August chodził za ukochaną, nową właścicielką krok w krok i towarzyszył jej w drodze do sklepu, stawu, w czasie prac domowych i na działce, dosłownie ciągle był przy niej. Kobieta poczuła, że jej życie zmienia się na lepsze…
Pewnego wieczoru, wracając po kąpieli Karolina zobaczyła samochód w pobliżu działki, którą zamieszkiwała. Samochód był duży, czarny, chyba jakiś luksusowy model.
– Chyba był bardzo drogi – pomyślała Karolina – Kiedy przechodziła obok niego, z samochodu wysiadł jakiś mężczyzna i zapytał ją o to, czy gdzieś w pobliżu jest opcja skorzystania z czystej wody?
– Proszę wejść do mnie – zaprosiła go do siebie Karolina – na podwórku mam studnię, może się Pan przy niej obmyć.
Okazało się, że mężczyzna łowił ryby na lokalnym jeziorze, a kiedy wracał, opona w jego samochodzie po prostu pękła. Nie miał koła zapasowego, bo nie dbał o takie rzeczy – zadzwonił po prostu do swojego asystenta i teraz czeka na niego, aż przywiezie mu koło.
Karolina zaprosiła mężczyznę do domu i zaproponowała mu kolację. Michał Kowalczyk przystał na tę propozycję bez wahania, a ona nalała mu talerz zupy z kurczaka. Mężczyzna nie mogąc oderwać się od pysznej zawartości talerza zapytał ją:
– To Pani potrafi tak smacznie gotować?
– Tak, umiem i lubię to robić – odpowiedziała Karolina.
– Mam dla Pani propozycję! Może zgodzi się Pani gotować dla mnie? Mieszkam w mieście, jestem samotny i nie mam czasu sobie gotować. Zapłacę Pani za to dobrze. Mój asystent będzie woził Panią na zakupy gdzie tylko będzie trzeba, poza tym będzie Panią także zawoził do miasta i przywoził z powrotem tutaj. Przynajmniej dwa razy w tygodniu naprawdę dobrze zapłacę.
Karolina nie odmówiła, bo naprawdę uwielbia to robić i zawsze gotuje z sercem. Bo co niby, nie da rady dobrze nakarmić jednego człowieka? Oczywiście, że sobie poradzi i to jeszcze jak!
Karolina zaczęła gotować Michałowi. W poniedziałek i piątek asystent mężczyzny odwoził go do pracy, a następnie zabierał z działki Karolinę i Augusta (bez kota nigdzie się nie ruszała!) i jechali na duży targ, gdzie kupowali wszystko, czego potrzebowała do gotowania. Potem kobieta gotowała, chociaż nie, nie można tego nazwać gotowaniem – ona tworzyła kulinarne arcydzieła! Duża, ale przytulna kuchnia była wypełniona wszelkiego rodzaju mikserami, blenderami i innymi robotami kuchennymi.
Zupa gotowała się na kuchence w dużym garnku, a duże kawałki ryb piekły się w piekarniku. Z kolei w głębokiej misce pod ściereczką rosło pulchne ciasto, z którego następnie powstały pyszne, chrupiące bułeczki. Nie tylko w kuchni, ale w całym mieszkaniu unosił się zapierające dech w piersiach zapach ulubionych przypraw Karoliny, które towarzyszyły jej w przygotowaniu każdego dania. August przez cały ten czas zwykle leżał w salonie tuż obok kuchni na małej kanapie i spał. Pod koniec „dnia roboczego” dostawał skrawki ogonów ryb lub inne kawałki mięsa.
Dwa tygodnie później, po przybyciu do mieszkania Michała Karolina zobaczyła, że na stole w kuchni czeka na nią duży bukiet kwiatów, a obok leży kartka z zapisanymi słowami: „Karolinka, teraz uwielbiam wracać do domu!”. Tuż obok leżała koperta z pierwszą pensją. Karolina chowając kopertę do torebki pomyślała: “teraz będę mogła poszukać jakiegoś mieszkania od jesieni, bo powoli robi się coraz chłodniej”.
Świeże bukiety pojawiały się teraz przy każdym przybyciu kobiety ,a pewnego dnia – dokładnie w piątek – sam właściciel wrócił wcześniej z pracy i razem wypili herbatę do aromatycznego sernika, a potem Michał zabrał Karolinę i kota na działkę – zaprosił ich na weekend z wędkowaniem. Zgodziła się, a August był w siódmym niebie, bo karmili go rybkami. Karolina i Michał bawili się świetnie – ciągle się śmiali i żartowali.
Jesienią Karolina wzięła ślub z Michałem. Wyjeżdżając na dobre z małego domku, kobieta wzięła stamtąd tylko duże pudełko z przyprawami i kota. Co jeszcze jest jej potrzebne do szczęścia?!






