Wolała uśmiercić własną matkę, byleby nie musieć oddawać pieniędzy! 

Zarówno ja, jak i moja żona pracujemy, ale niestety, nasze wynagrodzenia nie są zbyt wysokie. Żyjemy skromnie tak, żeby wystarczyło nam na zwyczajne życie bez żadnych luksusów. 

Pewnego miesiąca zdarzyło się, że trafiły się nam nieplanowane wydatki, przez co okazało się, że zabraknie nam pieniędzy na życie. Trzeba było na szybko coś wymyślić, bo do kolejnej wypłaty był ponad tydzień! Na koncie mieliśmy zaledwie 150 złotych i wiedzieliśmy, że z taką kwotą pieniędzy nie dotrwamy do wypłaty.

Mieliśmy jeszcze trochę jedzenia w lodówce, więc być może nie chodzilibyśmy głodni, ale mieliśmy jeszcze prąd do zapłacenia, więc mimo wszystko musieliśmy od kogoś trochę grosza pożyczyć. 

Przypomniała nam się nasza wspólna znajoma, której pożyczyliśmy kiedyś pieniądze i do tej pory nie otrzymaliśmy zwrotu tej kwoty. Było to jakieś 100 złotych, ale teraz bardzo by się nam tyle przydało. 

Kiedy ja robiłem herbatę, Martyna dzwoniła do Anki. 

Gdy znajoma w końcu odebrała telefon, moja żona od razu zażądała zwrotu pieniędzy tonem nieznoszącym sprzeciwu. Po chwili jednak usłyszałem, że zmienia ton głosu na bardziej wyrozumiały, a na koniec przeprosiła znajomą i przekazała wyrazy współczucia. 

Po zakończeniu rozmowy żona powiedziała, że Ance zmarła właśnie matka i niebawem będzie jej pogrzeb.

Oczywiście jesteśmy ludźmi empatycznymi, dlatego zdecydowaliśmy jej póki co nie prosić o zwrócenie pieniędzy i po prostu poczekać na lepszy moment. 

Kilka tygodni później byliśmy z żoną na zakupyach Wracając do domu wstąpiliśmy jeszcze na bazarek warzywny. Już mieliśmy z niego wychodzić, gdy nagle zobaczyliśmy matkę Anki, która rzekomo miała nie żyć już od tygodni.

Nigdy wcześniej nie widziałem mojej Martyny tak wściekłej. Nie wróciliśmy do domu, a pojechaliśmy prosto do “pogrążonej w żałobie” znajomej. Nie dość, że była pod wpływem alkoholu, to jeszcze broniła się, że coś musieliśmy źle zrozumieć i ona nigdy tak nie mówiła. 

Moja żona była tak wściekła, że chciała wyszarpać ją za włosy, ale w porę się opamiętała. Anka widząc jej reakcję nagle jakby wytrzeźwiała i powiedziała, że przeprasza, ale to była jedyna wymówka, jaka na szybko przyszła jej do głowy. Potem poszła do drugiego pokoju i przyniosła pieniądze, które nam była winna. To było nasze ostatnie spotkanie, ponieważ postanowiliśmy zerwać z nią kontakt. 

Teraz cały czas się zastanawiamy, czy ludziom w ogóle można ufać?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − 4 =

Wolała uśmiercić własną matkę, byleby nie musieć oddawać pieniędzy!