Mój mąż myśli tylko o sobie – zjada wszystko, nie zostawiając nawet dla naszego synka. Muszę chować …

4 listopada 2023

Czasami naprawdę mam wrażenie, że mój własny dom to nie do końca mój dom. Dziś znowu zdarzyła się ta sama sytuacja niby błahostka, ale ileż można.

Wojtek, gdzie są wszystkie banany? pytam moją żonę.
Zjadłam je, bo miałam ochotę odpowiada spokojnie Zuzanna.
Nie mogłaś zostawić choć jednego dla Maćka na podwieczorek?
Przestań robić z igły widły. Jakby w sklepie nie sprzedawali bananów.
To chodź i kup kilka, bo Maciek będzie płakał.
Zaraz muszę lecieć na siatkówkę, przecież nie zdążę!

I tak to już u nas bywa odkąd jesteśmy razem: raz serek wiejski, innym razem jakieś rogaliki czy jabłka ona wszystko zjada bez mrugnięcia okiem. Nawet czasem przekąski czy jogurty muszę chować, bo obawiam się, czy coś dla naszego syna zostanie. Zuzanna potrafi wyjeść absolutnie wszystko.

Jesteśmy po ślubie pięć lat, nasz syn Maciek niedługo skończy dwa lata. Kredyt hipoteczny wiszący nad głową, więc każde złotówki się liczą. Zuzanna powtarza, że dzięki niej mamy dach nad głową, bo sprzedała swoje kawalerki, żeby wpłacić na wkład własny, chociaż moi rodzice też dołożyli parę groszy. Moja mama zawsze mówi, że Zuzanna jest egocentryczką. Muszę przyznać, że czasem ma rację

Najgorzej było w przygotowaniach do urodzin Maćka sto razy prosiłem, żeby nie podjadała, a mimo to już w trakcie przygotowań znikały talerze sałatki i pół ciasta. Najlepsze jednak wydarzyło się z tortem. Ponieważ w lodówce nie było miejsca, wystawiłem go na balkon do schłodzenia. Wracam po kawałek, a tam praktycznie sam karton, ozdobna czekolada zjedzona, zostawiła tylko resztki. Przysięgam, było mi wstyd przed rodziną i sąsiadami.

Sytuacja się powtarza bez przerwy. Owszem, dużo pracuje, ale czy to powód, żeby nie myśleć o innych? Jej stałe tłumaczenie to: Trudno, kupisz nowe, nie przejmuj się! Ale jak można nie myśleć nawet o własnym dziecku? Zapas jedzenia, który powinien starczyć na tydzień, kończy się po dwóch dniach.

Teściowa zawsze jej broni: To kobieta, niech je! Zarabia swoje, a ty zamiast narzekać, po prostu ugotuj więcej!

Ciekawe, bo ile bym nie przyrządzał nigdy nie jest dość. Jeść zawsze dużo, a przecież pieniądze nie rosną na drzewach: spłata kredytu, rachunki, nowe ubrania dla Maćka, wszystko kosztuje.

W końcu powiedziałem jasno: jeszcze raz taka akcja rozstajemy się. Podzielimy mieszkanie i niech każdy żyje na własny rachunek. Obraziła się, poleciała z płaczem do swojej matki. Teraz teściowa nawet nie chce się do mnie odezwać. Ale w sumie mam czyste sumienie wiem, że nie przesadzam. Czy tak ciężko choć raz pomyśleć o kimś innym?

Dziś dochodzę do wniosku, że w życiu rodzinnym liczy się nie tylko stół i pieniądze, ale przede wszystkim wzajemny szacunek. Jeżeli człowiek nie potrafi zrezygnować z własnych zachcianek na rzecz bliskich, to żadna relacja długo nie wytrzyma. I chyba właśnie to jest moja największa lekcja na dziś.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście + sześć =

Mój mąż myśli tylko o sobie – zjada wszystko, nie zostawiając nawet dla naszego synka. Muszę chować …