Nie wszyscy maja szczęście, aby marzenia się spełniały

Dziś był kolejny dzień, kiedy gospodyni przyszła po pieniądze za wynajmowane mieszkanie. Marta i Witek byli bezradni i rozżaleni, bo nie mieli z czego zapłacić. Dziewczyna była szczególnie zmartwiona, ponieważ spodziewała się dziecka, a nie mieli dokąd pójść i nie mieli co jeść.

Młodzi ludzie żyli w konkubinacie, przez przypadek przytrafiło im się dziecko, które w tym momencie nie było w ogóle nikomu potrzebne. To nie był model rodziny, która się kocha, biorą ślub, cieszą się z narodzin potomka i obdarowują go prezentami.

Chłopak rzucił robotę z absurdalnego powodu, była dla niego za ciężka i musiał wcześnie wstawać, to nie dla niego, chciał się wyspać.

Po kolejnych obietnicach Witka, że niedługo zapłacą za mieszkanie, wyprowadził gospodynię na zewnątrz i błagał, aby dała im jeszcze parę dni, coś wymyślą.

Marta zrozumiała, że jej życie nieodwracalnie legło w gruzach, to dziecko bardzo komplikowało trudną sytuację finansową. Nie usunęła ciąży, ponieważ matka ją od tego odwiodła mówiąc:

– To jest straszny grzech, wiesz o tym! Poza tym, to takie błogosławieństwo.

Tylko zamiast radości, ona czuła strach i niepewność, co będzie dalej. Żeby być spokojnym, trzeba mieć pieniądze, a oni nie mieli ani grosza. Chłopak powinien był natychmiast podjąć pracę, składał Marcie takie obietnice, ale nic w tym kierunku nie zrobił.

Dziewczyna urodziła dziecko, inaczej wyobrażała sobie kiedyś poród, w prywatnej klinice, z dobra opieką personelu, w osobnej sali. Jej dziecko miało mieć wszystko nowe, piękne, ciepłe i miękkie.

Rzeczywistość okazała się bardzo surowa, rzeczy trzeba było zdobywać od ludzi lub w sklepie z używaną odzieżą. Dostała też starą wanienkę i wózek w nienajlepszym stanie. Urodziła w miejskim szpitalu, z niewygodnymi łózkami i niemiłym personelem.

Dziecko zaczęło chorować, potrzebowało drogich leków, więc zwróciła się do swojego ojca chrzestnego. Wujek Marek wsparł ją, jak umiał, dał jej też wszystkie zabawki i ubranka po swoich dzieciach.
Marta przetrwała tak dwa miesiące, a później próbowała pracować w domu. Pisała artykuły, płatne recenzje, opisy filmów. Pieniędzy wystarczyło, żeby nie umrzeć z głodu, ale nie więcej. Mężczyzna zaczął pić i użalać się nad sobą, zamiast wziąć odpowiedzialność za swoją rodzinę.

Dziecko było wychudzone i blade, ponieważ jego dieta, pozostawiała wiele do życzenia. Mały był ciągle głodny, z tego powodu nieustannie płakał. Jego matka też wyglądała jak wieszak, życie Marty zaczęło przypominać piekło.

Kogo uszczęśliwiła, rodząc to dziecko? Ma teraz same problemy, a do tego Witek ciągle przychodzi pijany.

Na podwórku, miedzy sąsiadami, słyszy komentarze, które zabijają w niej ostatnią nadzieję na dobre życie:

– Idiotka urodziła dziecko, a sama nie ma za co żyć. Trzeba było wcześniej myśleć, zanim związała się z tym pijakiem.

Jakby ona wiedziała, że jej chłopak okaże się takim człowiekiem, dobrze się maskował i obiecywał jej złote góry. Człowiek jest mądry już po fakcie, a innym dobrze się o kimś mówi, bo nie dotyczy to ich samych.

Marta postanowiła poprosić o pomoc swojego ojca chrzestnego, pożyczając pieniądze na opiekunkę do dziecka. W ten sposób mogła przynajmniej pracować, żeby nie musiała chodzić głodna. Ponieważ Witek nie dbał o to, co jego dziecko będzie jadło, więc musiała wziąć sprawy w swoje ręce.
Wujek Marek oczywiście pomógł swojej ukochanej chrześniaczce i dziewczyna trochę rozkwitła. Sytuacja znacznie się poprawiła, gdy znalazła pracę

Przed tą decyzją miała nadzieję, że jakiś książę wkroczy w jej życie i wyciągnie ją z beznadziejnej ciemności. Ale to było jak scena z Harry’ego Pottera, gdy młody czarodziej podróżujący w czasie, czekał na swojego wybawcę, Hermiona wypowiedziała słowa:

– Nikt nie przyjdzie.

To właśnie one nagle przyszły dziewczynie do głowy, gdy po raz kolejny oddawała się marzeniom o wybawcy. Wyrwana ze swoich myśli, postanowiła wreszcie coś zrobić ze swoim życiem, tak dłużej nie mogło ono wyglądać.

Matka i dziecko żyli o wiele lepiej i nie byli zależni od nikogo innego. Marta nie czekała już na łaskę losu, a jej syn stał się o wiele silniejszy.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − dziewięć =

Nie wszyscy maja szczęście, aby marzenia się spełniały