Samotny kot był przykryty śniegiem

Uwielbiam zimę, chrzęst śniegu pod stopami, pięknie spadające płatki śniegu, w świetle ulicznych latarni, uczucie ciepła i przytulności, gdy po pracy biegnie się do domu. W szczególnie zimne i śnieżne dni, szklanka ciepłego mleka z miodem, smakuje o wiele lepiej, niż na przykład latem.

Szczerze lubię zimę, ale ostatnio, kiedy natknęłam się na ulicy, na puszystą bryłę przysypaną śniegiem, pomyślałam o tym, jak bezdomne zwierzęta muszą nie lubić tej pory roku.

Szłam drogą, gdy zobaczyłam szarego kota, pokrytego ze wszystkich stron śniegiem. Leżał skulony, nikt poza mną go nie widział, jakby był duchem, częścią krajobrazu.
Zwalniając nieco, zatrzymałam się obok zwierzaka. Spojrzał na mnie sennie, mrużąc oczy przed śniegiem. Nasze spojrzenia skrzyżowały się i od tej chwili nie mogłam się od niego oderwać.

Zabrałam kociaka do domu, podzieliłam się z nim pysznym mlekiem i upewniłam się, że dobrze się czuje w ciepłym otoczeniu. Nie planowałam zatrzymać go na stałe, poszukałam w Internecie schroniska, w którym nie byłoby mu już  zimno, nie byłby głodny i niewidzialny dla wszystkich wokół.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 + osiemnaście =

Samotny kot był przykryty śniegiem