Najpierw zmusiła matkę do sprzedaży mieszkania, a potem ją porzuciła i oszukała.

Nie wszystkie dzieci mają dobre relacje z rodzicami, a najgorsze jest to, że nie ma żadnej reguły. Czasem to wina rodzica, a czasem po prostu charakteru dziecka. Zdarza się też tak, że rodzic nie jest świadomy błędów jakie popełnia w wychowaniu dziecka, które w wieku dorosłym po prostu się od niego odsuwa, mimo, że w przeświadczeniu ojca czy matki, wszystko było w porządku. Moja obecna sąsiadka, Stasia, opowiedziała mi kiedyś swoją historię, dotyczącą relacji z jej dziećmi.
Córka Stanisławy, Mariola, kupiła swoje pierwsze mieszkanie zaraz po studiach. Musiała wziąć ogromny kredyt, by móc sobie pozwolić na ten zakup. Po jakimś czasie zaczęła popadać w długi, bo nie sądziła, że życie w pojedynkę jest tak drogie. Nie chciała rozstawać się ze swoim mieszkaniem, ale musiała jakoś naprawić sytuację finansową. Poprosiła matkę, która samotnie mieszkała w sąsiednim mieście w starej kamienicy, aby sprzedała mieszkanie i zamieszkała z nią. Obiecywała matce, że nigdy jej nie wyrzuci i zawsze będzie miała u niej swój pokój. Stanisława uwierzyła córce, bo niby dlaczego miałaby ją oszukiwać. Mojej sąsiadce podobała się wizja spędzania czasu z córką i zabawy z przyszłymi wnukami. Bo przecież liczyła, że wnuki pojawią się już za kilka lat. Poza tym zdawała sobie sprawę, że nie będzie wiecznie w dobrej formie, a miło mieć u boku kogoś, kto się nią zajmie na starość. I na początku wszystko było jak w bajce, Stasia gotowała obiady dla córki, razem wychodziły na spacery w weekend i oglądały seriale wieczorami. Ale wszystko, co dobre, szybko się kończy, jak to mówią. Mariola zaczęła pragnąć niezależności, chciała nawiązać relację z jakimś mężczyzną, a nie mogła nikogo zaprosić do mieszkania, bo mama od razu wypytywała o termin zaręczyn i ślub. Wystraszyła w ten sposób każdego potencjalnego partnera córki. Stanisława pochodzi z pokolenia, które nie zna prywatności, normalne dla niej jest czytanie korespondencji córki, grzebanie w szufladach i ogólnie wtykanie nosa w nie swoje sprawy. Z czasem córkę zaczęło to denerwować.
Potem przyszła choroba. Stanisława w wieku 57 lat zachorowała na nowotwór. Rokowania nie były najgorsze, ale córka, oczami wyobraźni, widziała jak matka leży przykuta do łóżka, a ona nie może ułożyć sobie życia, bo musi się nią zajmować. Postanowiła przekonać matkę, że najlepiej jej będzie w domu opieki, gdzie będzie pod opieką lekarzy całą dobę. Obiecała ja odwiedzać. Kiedy Stasia się zgodziła, Mariola zawiozła ją do ośrodka, który starsza kobieta musiała sama opłacać z emerytury. Życie Marioli wróciło na stary bieg, zaczęła znów spotykać się ze znajomymi i zapraszać mężczyzn do mieszkania, a losem matki przestała się przejmować. Osiągnęła cel – nadpłaciła część kredytu ze sprzedaży mieszkania matki i z mniejszą ratą mogła sobie pozwolić na lepsze życie.
Na szczęści Stasia miała jeszcze jedno dziecko, córkę Lidkę. Mieszkała w Anglii i rzadko przyjeżdżała do Polski, ale czasem rozmawiały przez telefon. Kiedy zadzwoniła ostatnim razem, Stasia przyznała jej się do wszystkiego, co wydarzyło się przez ostatnie pół roku i powiedziała, że jest chora. Lidia zareagowała natychmiast, wzięła urlop w pracy i przyleciała zobaczyć się z matką. Kiedy weszła do domu opieki, niemal nie poznała mamy, nie taką ją zapamiętała. Przytuliła kobietę i powiedziała, że zasługuje na lepsze życie. Zaprosiła ją do siebie i zaproponowała opiekę. Tęskniła za mamą od tak dawna, że nie wyobrażała sobie nie zabrać jej ze sobą do Anglii. Miała duży dom, w którym mieszkała z mężem i dwójką dzieci, które już kilka lat nie widziały babci.
Wszystko mogłoby się skończyć wspaniale, gdyby nie Mariola. Gdy Stanisława osiągnęła wiek emerytalny, wzrosły jej dochody, co nie umknęło młodszej córce. Przyleciała w odwiedziny do siostry i próbowała wyłudzić od matki pieniądze pod pretekstem zajścia w ciążę. W rzeczywistości znowu wpadła w długi i nie umiała się z nich wyplątać. Na szczęście Lidka zauważyła jak Mariola popija alkohol w ukryciu i odkryła całą prawdę. Stasia znowu poczuła się oszukana i kazała córce się wynosić.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − 13 =

Najpierw zmusiła matkę do sprzedaży mieszkania, a potem ją porzuciła i oszukała.