Mój dziadek zaczął podupadać na zdrowiu, zauważyłam że bardzo szybko się męczy. Ostatnio nie wychodzi nigdzie indziej, tylko dwa razy w tygodniu do sklepiku pod blokiem. Na szczęście mieszka na parterze i nie musi wspinać się po schodach.
Rodzice są wiecznie zajęci sobą i pracą, więc postanowiłam, że będę częściej odwiedzać dziadka i mu pomagać. Jasne, że miałam inne, ciekawsze rzeczy do robienia, ale kto miał mu pomóc, jeśli nie ja?
Trzy razy w tygodniu przynosiłam dziadkowi zakupy, w każdą sobotę przychodziłam sprzątać i kiedy tylko mogłam, wpadałam, żeby dotrzymać mu towarzystwa. Czasem zostawałam na noc, bo nie chciał, żebym późnym wieczorem sama wracała do domu. Dziadek nie pozwalał mi gotować, twierdził, że tyle może zrobić sam. Nie chciałam się z nim kłócić, ale problem polegał na tym, że dziadek praktycznie nie przyprawiał swoich dań. Nie lubiłam dni, kiedy musiałam jeść u niego obiad, ale z grzeczności zjadałam wszystko z uśmiechem.
Pewnego dnia zauważyłam, że dziadek jest blady, nie przywitał mnie tak radośnie jak zawsze. Miałam wrażenie, że od ostatniej mojej wizyty dwa dni temu, bardzo schudł. Postanowiłam, że ugotuję mu rosół, a on nie protestował. Zrobiłam też drugie danie, ale nie mogłam zostać na obiedzie, bo tego dnia byłam umówiona z koleżankami na film. Upewniłam się, że dziadek da sobie radę, ale poprosiłam sąsiadkę, żeby zajrzała do niego wieczorem.
Następnego dnia dziadka zabrało pogotowie, było z nim bardzo źle. Poinformowała mnie o tym jego sąsiadka, a ja natychmiast zerwałam się z lekcji i do niego pojechałam. W drodze do szpitala zadzwoniłam do rodziców, moja mama przejęła się zdrowiem ojca i też przyjechała na oddział.
Mama biegała od lekarzy do pielęgniarek i starała się dowiedzieć co z dziadkiem, a ja siedziałam przy jego łóżku i patrzyłam jak śpi. Kiedy się przebudził, złapałam go za rękę i zapytałam co się stało.
Dziadek westchnął i powiedział, że tęskni za swoją zmarłą żoną. Opowiedział mi jak się poznali i pokochali. Nie pamiętam jej, bo zmarła, kiedy byłam mała. Z opowieści dziadka wynikało, że wylądował w szpitalu przeze mnie, nie mogłam sobie tego wybaczyć. Wspominał, że babcia zawsze gotowała dla niego pyszny rosół, który potrafiła tak doskonale przyprawić, że smakiem przebijał wszystkie inne dania. I kiedy jadł wczoraj rosół ugotowany przeze mnie, przypomniał sobie tamten smak i aromat. Z tęsknoty za żoną rozbolało go serce i nie mógł spać całą noc. Rankiem, gdy szedł do łazienki, potknął się i skręcił kostkę.
Kiedy dziadek skończył mówić, popłakałam się i zaczęłam go przepraszać. Nigdy wcześniej nie gotowałam rosołu i nie miałam pojęcia, że może wywołać w dziadku takie wspomnienia.
Dziadek pogładził moją dłoń i powiedział, żebym nie płakała, bo nic takiego się nie stało. Potem pochwalił mnie, że umiem ugotować tak pyszny rosół.
Mama wróciła od lekarzy i poprosiła, żebym pojechała do domu nadrobić zaległości w szkole, a sama została z dziadkiem.
Po kilku dniach wyszedł ze szpitala, a ja znowu przychodziłam mu pomagać. Raz w tygodniu prosił mnie o ugotowanie rosołu, jedliśmy razem, a on śmiał się i opowiadał historie związane z babcią. Niektóre znałam już na pamięć, ale zawsze chętnie patrzyłam na uśmiechniętą twarz dziadka, który mi je opowiadał.
Dziewczyna przychodziła pomagać dziadkowi. Nikt inny nie dostrzegł, że starszemu mężczyźnie potrzebne jest wsparcie.






