Michała poznałam na pierwszym roku studiów, czułam się samotna w obcym mieście, a on mnie rozpieszczał prezentami i komplementami. Spędzaliśmy bardzo dużo czasu razem, wierzyłam, że jest tym jedynym. Szybko się do mnie wprowadził i od tej pory byliśmy nierozłączni.
Po czterech miesiącach wspólnego życia zorientowałam się, że jestem w ciąży. Początkowo denerwowałam się, że będę musiała zmienić moje plany i odłożyć studia o kilka lat, ale potem poczułam ogromne szczęście. Bardzo chciałam mieć dziecko z Michałem w przyszłości, a zrządzenie losu sprawiło, że plan nieco przyspieszył. Chciałam jak najszybciej podzielić się nowiną z Michałem, więc przygotowałam jego ulubione danie i czekałam aż wróci z zajęć.
Mój ukochany bardzo się ucieszył, kiedy zobaczył na stole ulubione risotto i od razu usiadł do jedzenia. Po obiedzie przytulił mnie i pocałował, a ja z uśmiechem powiedziałam, że spodziewam się jego dziecka. Michał momentalnie pobladł, ale nie powiedział ani słowa. Po kilku minutach milczenia, wstał i po prostu wyszedł.
Chłopak wrócił po dwóch dniach, w ciągu których ja odchodziłam od zmysłów, bo nie odbierał ode mnie telefonu i nie wiedziałam gdzie go szukać. Przyszedł spakować swoje rzeczy i powiedzieć mi, że to dla niego za szybko, że nie jest gotowy na bycie ojcem. Nie czekał na moją odpowiedź, wybiegł z mieszkania i nigdy więcej się nie kontaktował.
Nie wiedziałam nic o jego rodzinie, nie miałam pojęcia co mam robić, więc wzięłam urlop dziekański na uczelni i wróciłam do rodziców. Teraz mam dwuletnią córeczkę, Alicję i jestem najszczęśliwszą mamą na świecie. W tym roku wróciłam na studia, choć musiałam podjąć naukę zaocznie, gdyż rodzice pracują w ciągu tygodnia i nie są w stanie mi wtedy pomóc w opiece nad córką.
Niedawno stało się coś niebywałego, Michał zaczepił mnie na korytarzu uczelni i chciał prosić o wybaczenie. Nie chciałam go słuchać i uciekłam. Kilka dni później pojawił się pod drzwiami mojego domu rodzinnego z bukietem kwiatów i pierścionkiem, myślał, że po tym wszystkim za niego wyjdę. Kazałam mu odejść i schowałam się w domu. Wieczorem rodzice przynieśli ogromnego pluszowego misia i kopertę – znaleźli to pod drzwiami, gdy wracali z pracy. Alicja ucieszyła się z prezentu, ale nie informowałam jej, że to od jej ojca, na razie nie chcę jej o nim mówić.
Michał w liście wyjaśnił mi wszystko. Krótko po naszym burzliwym rozstaniu miał niegroźny wypadek komunikacyjny, ale w jego wyniku usunięto mu jedno jądro. Poznał kobietę, którą chciał poślubić, ale okazało się, że nie może mieć dzieci i ona go zostawiła. Teraz nie może się pogodzić z tym, że nie będzie nigdy ojcem i chciałby naprawić naszą relację i wspólnie ze mną wychować nasze dziecko, jak prawdziwa rodzina. Zostawił swój aktualny numer telefonu, ale napisałam do niego tylko jedno zdanie: „Nie zostanę twoją żoną, ale nie mogę zabronić córce kontaktów z ojcem”.
Boli mnie serce, kiedy pomyślę, że Michał po latach zranił mnie kolejny raz, traktując tak przedmiotowo, ale wiem, że ojciec w życiu córki jest bardzo ważny. W końcu każda księżniczka musi mieć swojego obrońcę, choć nie koniecznie musi to być mąż jej matki.
Niespodziewanie pod moim domem pojawił się ojciec mojego dziecka. Zdążyłam już o nim zapomnieć, a teraz klęczał z pierścionkiem w ręku.






