Kiedyś Pola miała normalną rodzinę. Mama i tata zabierali ją w weekendy do parku, kupowali jej lody i nigdy na nią nie krzyczeli. Ale potem nagle się pokłócili i tata wyszedł… Wyszedł i nigdy nie wrócił.
Pola nie bardzo wiedziała co się dzieje, mama najpierw bardzo płakała, odwiedził ją przyjaciel, ale po chwili poprosiła go aby jechał do domu, chciała zostać sama i nie stresować córki. Dziewczynka nie lubiła, gdy w domu byli obcy ludzie, zamykała się w swoim pokoju, aby nie słyszeć głośnych rozmów, krzyków… Zdarzało się później, że wizyty przyjaciela matki trwały kilka dni.
Nagle okazało się, że Pola będzie miała rodzeństwo. Miała tylko sześć lat i zastanawiała się, jak to możliwe, skoro jej tata dawno je zostawił. To pytanie było dla niej zagadką… Po jakimś czasie jej matka urodziła dziecko, Wiktora. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa, że ma z kim się bawić, podczas gdy jej matka była zajęta domem. Pola nauczyła się robić mleko dla niemowląt, zmieniać pieluchy. Cała opieka nad dzieckiem spadła gładko na jej wątłe, małe barki, bo matka nie miała czasu na to po nocnej zmianie w pracy. Pewnego wieczoru mama powiedziała Poli, że niedługo wróci, i gdzieś wyjechała. To już się zdarzało, więc dziewczynka rozłożyła łóżko, położyła Wiktora i dała mu butelkę z mlekiem. Chłopiec zjadł i zasnął, a potem ona poszła spać.
Kiedy Pola się obudziła, zobaczyła, że jej matki nadal nie ma. Wszystko leżało tak samo jak mama zostawiła to zeszłego wieczoru. Zmartwiona dziewczynka pobiegła do kuchni, aby zrobić mleko i… nagle zobaczyła, że wczorajsze pudełko jest puste, a nowego nie ma… Dziewczynka nie miała czasu czekać na mamę. Wiktor płakał. Początkowo nie uspokajał się nawet, gdy Pola kołysała go w ramionach. Potem trochę ucichł. Pola dała mu trochę wody, ale nie uspokoiło go to na długo. Mamy nadal nie było. Dziewczyna nie wiedziała, co robić. Wtedy o czymś pomyślała. Dziewczyna przygotowała się, założyła ubranie i wyszła na ulicę.
Niedaleko, przy ich domu był sklep. Dziewczyna stała przy wejściu i prosiła ludzi na ulicy: „Proszę kupić pudełko z mlekiem! Mojej mamy nie ma, a moja mama je… Ludzie przechodzili obok, nie ma dziś zainteresowania żebrakami. Dobrze, że ochroniarz sklepu rozpoznał Polę, znał tę dziewczynę bardzo dobrze, a jeszcze lepiej jej matkę, która zawsze chodziła do ich sklepu po bułki. Mężczyzna zawołał Polę i poprosił ją, aby pokazała mu preparat, którym żywiło się dziecko. Dziewczyna ze łzami w oczach podziękowała mu i jak najszybciej pobiegła do domu, aby nakarmić małego. Strażnik natomiast wezwał policję, nie mógł pozostać obojętny na to, że dzieciom dzieje się krzywda z powodu zachowania ich matki.
Tego samego dnia Pola i Wiktor znaleźli się w domu dziecka. Przebywali tam przez sześć miesięcy, podczas gdy ich matka leczyła się z alkoholizmu.






