Mój mąż powiedział mi, że kobieta powinna mieć męża, matkę i tylko matkę. A on leżał na kanapie…

Niedawno powiedział mi, że jestem obibokiem i nie dbam o nasz dom. I że muszę sama ubierać i przebierać dzieci. Poza tym muszę iść do pracy. Zapytałam go: „Co zamierzasz robić?”. I dostałam ogólną odpowiedź: „Ja nic nie zrobię. Zrobiłem już wszystko. Wyremontowałem dom, starczy. A ty od jakiegoś czasu nic nie robisz. Teraz moja kolej. Położę się na kanapie. A zresztą kobieta powinna robić wszystko w domu bez pomocy męża. Kobieta powinna stać w kuchni i zmywać naczynia, miejsce mężczyzny jest w garażu.”

Usłyszałam dużo więcej o sobie i o wszystkim, co mu zawdzięczam. Dowiedziałam się też, że od tej pory nie będzie mi pomagał w kuchni, nie będzie nawet zmywał naczyń, nie będzie mi pomagał przy obiedzie czy czymkolwiek. Ja nie wiem, muszę to jakoś wytrzymać, chociaż powiedziałam mu, że powinien dać dobry przykład dzieciom, chociaż w piłkę z nimi pograć.

Zdenerwowałam się i nakrzyczałam na niego, powiedziałam, że ma wziąć synów do garażu i pokazać im chociaż jak zmienić oponę w samochodzie, bo nawet tego nie potrafią. Niczego ich nie uczył. Nagle stwierdził, że on to w sumie nie może ich nauczyć robót przy samochodach, bo sam się na tym nie zna. Powiedział, że jego też nikt nie uczył niczego, a synowie powinni swoje umiejętności pielęgnować sami.

On chyba postradał zmysły. Tłumaczę mu, że to jego dzieci i trzeba je nauczyć wszystkiego, co się da. Od małego siedziałam z dziećmi, sama wszystko zrobiłam, czy synowie byli chorzy, przy każdym problemie byłam ja, w niczym mi nie pomógł, nigdy. A potem powiedział mi, że żona sąsiada jest chora, i że wszystko robi sama, nikt jej w niczym nie pomaga, nawet córka, a i tak z wszystkim daje radę, a, jej mąż nie daje jej ani grosza, sama na wszystko zarabia.

Zauważyłam, że on cały czas mówi o tej kobiecie, nie interesuje go własna rodzina, własne dzieci, tylko cudze. To nic, że w domu robiłam wszystko, nic, że ciężko pracowałam, żeby zarobić na auto. To wszystko nic nie znaczy, postanowiłam jedno. Rozwiedziemy się.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 5 =

Mój mąż powiedział mi, że kobieta powinna mieć męża, matkę i tylko matkę. A on leżał na kanapie…