Mój mąż był zapalonym hazardzistą. W dzieciństwie bawił się kartami, w młodości grał w karty, ale teraz jest uzależniony od maszyn. Nie pozwalałam mu na nic więcej. Zastanawiałam się nad jego fascynacją tym, cały czas o tym mówił.
Któregoś dnia zaproponowano mi wycieczkę nad morze, którą sponsorował prezes firmy, w której pracowałam. Nie wahałam się ani chwili. Chciałam spędzić czas z mężem, a nasz mały syn nigdy wcześniej nie był nad morzem. Dostaliśmy ładny hotel z plażą, basenem i pakietem all inclusive.
Ja i mój syn spędziliśmy cały dzień na basenie, a mój mąż na początku chodził z nami, a następnego dnia zaprzyjaźnił się z kilkoma mężczyznami. Przez tydzień razem z mężem byłam na plaży może dwa razy, według niego cały czas była zła pogoda. Tak naprawdę nie było go całe noce, wracał zmęczony. Kiedy pytałam go „co się stało?”, odpowiadał mi cały czas tak samo, mówiąc, że wszystko jest w porządku. Dzień przed wyjazdem byłam w restauracji, w której spotkałam mężczyznę, z którym zaprzyjaźnił się mój mąż.
Okazało się, że mój ukochany „przegrał” mnie i syna w karty. Jak to usłyszałam to cała zdrętwiałam. W tych czasach takie rzeczy? Jak? O co chodzi? Ten człowiek zapewnił mnie jednak, że nie będzie nadużywał swojego „prawa” do nas. Zamurowało mnie ale nic nie powiedziałam, podziękowałam za informacje i odeszłam.
Wróciłam do pokoju, spakowałam rzeczy, i natychmiast wyjechałam. Mój mąż wrócił do domu dwa dni później. Wyniosłam jego spakowane rzeczy za drzwi. Zrezygnowałam też całkowicie z jego wyjaśnień. Nie chciałam więcej słyszeć. Będzie mi jeszcze wygodniej mieszkać samej. Nikt nie będzie mi na nic narzekać, sam spokój. Nie będzie brudnych skarpetek porozrzucanych po całym domu, można spać, można jeść.
A dziecko ma więcej czasu, który może spędzić ze mną. Miesiąc później zadzwonił do mnie ten mężczyzna. Mój mąż dał mu mój numer telefonu. Nie chciał, ale to zrobił. Mężczyzna ofiarował mi swoje serce. Nie wiem, co zobaczył we mnie w czasie mojej pracy w terenie, ale powiedział, że zwariował.
Zabiegał o mnie przez rok. Codziennie wysyłał mi kwiaty. Kradł mi rachunki z szuflady i płacił za nie, przywoził kosze z jedzeniem pod drzwi. W końcu się poddałam i pokochałam go. Daniel zorganizował nam piękny ślub, w jego dniu polecieliśmy na Cypr. Mój nowy mąż żartował, że wygrał bardzo piękny towar.
Cieszył się, że mnie ma. Tydzień temu dowiedziałam się, że mój były mąż w końcu wygrał. Zabrał wszystkie pieniądze po czym od razu je stracił.






