Odmówiłam siostrze, a ona nie zaprosiła mnie później na swoje urodziny

Jeśli macie rodzeństwo to pewnie wiecie, że łatwo można wejść z nim w konflikt. Aby to zrobić, wystarczy np. czegoś odmówić. Nie mówię wcale o jakiejś sześciolatce, tylko o dorosłej, prawie czterdziestoletniej kobiecie.

Klara jest ode mnie starsza o cztery lata, ale zawsze miało się wrażenie, że jest na odwrót. Siostrzyczka zachowywała się jak rozkapryszone dziecko. Matka mówi, że Klara zaczęła się tak zachowywać dokładnie po moich narodzinach. Czy naprawdę tak było – tego niestety nie jestem w stanie stwierdzić. Pomimo faktu, że to “dziecko” jest teraz grubo po trzydziestce, a w zasadzie jest przed czterdziestką, to jej zachowanie wcale się nie zmieniło.

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się cukiernictwem. Początki były trudne – marnowałam produkty z naszej domowej spiżarni, co doprowadzało moich rodziców do szału, jednak potem byli ze mnie dumni, że piekę takie małe, słodkie arcydzieła. Przez jakiś czas pracowałam w kawiarni, ale około dwa lata temu zwolniłam się stamtąd i zaczęłam pracować sama na siebie. Miałam ogromną bazę klientów, a mój chłopak oraz możliwość promowania się w Internecie pomagają mi zdobyć nowych klientów. Mam mnóstwo zamówień, szczególnie przed świętami – w takie dni dosłownie padam ze zmęczenia.

Ci, którzy przynajmniej raz upiekli coś trudniejszego niż proste babeczki doskonale wiedzą, że to potrafi naprawdę fizycznie wyczerpać. Jeśli ktoś zamówi np. jakiś skomplikowany tort, to trzeba będzie w to włożyć pięć razy więcej energii niż zwykle. Bardzo podoba mi się ta praca i sprawia mi wiele przyjemności pomimo niektórych trudności, które są do niej przypisane.

Krewni również bardzo często zwracają się do mnie o pomoc. Aby obie strony były zadowolone, to proszę o zakup wszystkich niezbędnych składników, a czasem robię dla nich ciasta w prezencie. Jednak wszyscy bliscy wiedzą, że trzeba powiadomić mnie miesiąc wcześniej, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że mam naprawdę dużo zamówień, które zapełniają mój kalendarz.

Na początku zdarzało się, że mogłam upiec coś dla kogoś praktycznie z dnia na dzień, ale wtedy nie miałam jeszcze wielu klientów. Z czasem wszyscy się przyzwyczaili do mojego trybu pracy i zawsze ostrzegają mnie z góry.

Nie zapomniałam, że moja siostra wkrótce ma urodziny, ale poinformowała, że nie planuje urządzać przyjęcia i chce ten dzień poświęcić samej sobie. Nikt nie protestował, ponieważ prezenty można dać komuś i bez wielkiej imprezy. Stwierdziłam zatem, że tego dnia mogę normalnie pracować.

Nagle dwa dni przed rocznicą siostra drastycznie zmieniła plany i zdecydowała, że jednak zrobi imprezę urodzinową. Trochę się tym zdenerwowałam, ponieważ nie lubię, kiedy coś zaburza moje plany, ale uznałam, że urodziny mojej siostry to ważny powód. Wiedziałam, że będę musiała zarwać całą noc, żeby skończyć zamówienia klientów.

Miałam już dla niej prezent, ale kilka godzin przed imprezą siostra zadzwoniła i powiedziała, abym zrobiła dla niej tort:

– Zrób mi taki sam, jaki zrobiłaś na urodziny naszej mamy, byłopo prostu super!

No pięknie! To ciasto jest bardzo czasochłonne, ponieważ trzeba do niego także zrobić mus, galaretkę i kupić wiśnie w likierze. Poza tym prócz ciasta na zamówienie musiałam zrobić jeszcze dwadzieścia babeczek, o czym ją poinformowałam. Ta odpowiedziała mi, że powinnam zrezygnować z realizacji zamówienia, aby uszczęśliwić ją w urodziny. Wiedziałam jednak, że moja reputacja mogłaby bardzo ucierpieć z tego powodu, więc odmówiłam.

Siostra wtedy odpowiedziała, że wszystko jest dla niej jasne i rzuciła słuchawką. Przyzwyczaiłam się już do takich jej wybryków, dlatego potraktowałam to obojętnie.

Następnego ranka wysłałam jej SMS-a z życzeniami, na które nie odpowiedziała. Jednak najciekawsze było jeszcze przede mną.

Kiedy przyszłam do mojej siostry na przyjęcie, wyrzuciła mnie za drzwi dodając, żebym poszła sobie piec ciasta dla moich klientów i nie traciła czasu na spotkania z rodziną. Jej zachowanie bardzo mnie obraziło. Rozumiem, że zawsze była infantylna, ale to już przesada. Następnego dnia zadzwoniła nasza matka i skarciła mnie, że nie zjawiłam się na urodzinach własnej siostry. Pokrótce przedstawiłam jej sytuację, a ona powiedziała mi, że sama jestem sobie winna, ponieważ znając kłótliwy charakter siostry, powinnam odpuścić i zrobić to dla niej ten tort. Mnie taki obrót wydarzeń trochę rozśmieszył i powiedziałam jej, że mam dość jej kaprysów.

Następnego dnia siostra wysłała mi SMS-a: „Czy Ty nie masz sumienia i musisz opowiadać to wszystko matce? Chcesz, żeby się przez Ciebie rozchorowała?.”. Powiedziałam wtedy matce, że nie zamierzam spełniać wszystkich zachcianek siostry i niech będzie, co ma być, jak nie będę się do nije dostosowywać przez całe życie!

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − 4 =

Odmówiłam siostrze, a ona nie zaprosiła mnie później na swoje urodziny