Jestem mężatką od 8 lat, z mężem mamy syna. Ostatnio miałam wrażenie, że mój mąż zachowuje się jakoś inaczej. Coraz później wracał z pracy i coraz częściej musiał do niej jeździć w weekendy. Potem nie wracał od razu do domu, a spotykał się z jakimiś znajomymi, chociaż ciężko mi było w to uwierzyć, ponieważ do tej pory nie miał żadnych bliskich znajomych ani przyjaciół.
I tak przed sylwestrem powiedział mi, że nie będzie spędzał tego czasu z nami, czyli swoją rodziną, ponieważ w jego firmie urządzają imprezę. Nawet mnie to rozbawiło bo dobrze wiem, że w żadnej pracy nie urządzają firmowej imprezy 31 grudnia – zwykle robią to znacznie wcześniej.
Pomyślałam wtedy, że pewnie ma kogoś na boku, ale nie miałam dowodów więc było jeszcze za wcześnie, abym mogła stwierdzić to ze stuprocentową pewnością. Kiedy dzieci pytały mnie gdzie jest tata, ja nawet nie wiedziałam, co mam im odpowiedzieć.
Ostatniego dnia roku nikt z nas nie miał ani chęci, ani nastroju, by jakkolwiek świętować odejście starego roku w niepełnym składzie. Nie mogłam też położyć się spokojnie spać, ponieważ myśli o ewentualnej zdradzie zżerały mnie od środka.
Potem sama siebie przekonywałam się, że to zapewne tylko chwilowe zauroczenie i wkrótce wszystko minie. W końcu często słyszałam, że mężczyźni po krótkim romansie z kochanką bardzo szybko wracali do swoich rodzin. Mimo ciągłego uspokajania się byłam w głębi duszy mocno zirytowana – nie mogłam już patrzeć na te rozmarzone oczy Radosława. Czy na moim miejscu nie byłabyś zdenerwowana gdybyś wiedziała, że inna kobieta jest w życiu Twojego męża?
Teraz nadszedł ten sądny dzień – dzień, w którym postanowił mi wszystko powiedzieć. Przyznał, że dwa miesiące temu przypadkowo spotkał swoją pierwszą miłość. Rozmawiali, wspominali przeszłość i uczucia, które kiedyś ich łączyły, a teraz na nowo zaczęły w nich płonąć. Zaczęli na nowo się spotykać. Niestety, kilka dni temu kobieta niespodziewanie zmarła. Radosław strasznie przeżywał tę stratę i po prostu nie mógł już tego wytrzymać. Łzy spływały mu po policzkach, gdy o tym mówił. Stwierdziłam, że nie będę go o nic obwiniać – widząc jego zachowanie uświadomiłam sobie, jak silne były jego uczucia do tej kobiety i jak zażyły tworzyli związek. Uznałam, że to chyba nie jego wina, w końcu serce – nie sługa.
Po tym zdarzeniu Radosław zupełnie stracił chęci do życia. Gdy tylko przychodził z pracy kładł się do łóżka i leżał bezczynnie, wpatrując się w sufit. Nie wiem już, jak go pocieszyć i jak mam się zachowywać.
Nie mogę teraz zostawić tego człowieka, bo wiem, jak jest mu ciężko, ale żyć z nim także będzie mi ciężko. W sercu ciągle chowa się uraza do niego, bo zdradził mnie i bardzo długo ukrywał przede mną, że kocha inną.






