Nie wiem jak mam powiedzieć żonie, że po czterdziestu latach małżeństwa chcę się rozwieść

Od czterdziestu lat jestem związany małżeństwem z moją żoną. Mamy dwójkę dorosłych dzieci, które mają już swoje rodziny. Dopóki wychowywaliśmy z żoną dzieci, a później opiekowaliśmy się wnukami, w naszym małżeństwie wszystko układało się dobrze.

Odkąd przeszedłem na emeryturę, nie ukrywam, nie wiedziałem czym się zająć. Oglądałem w kółko telewizję albo czytałem gazety, ale ileż można? Chciałem doświadczyć jeszcze pełni życia, a nie zamykać się w domu i nie wychylać nawet głowy przez szybę. Wtedy z pomysłem przyszła moja córka, która zaproponowała mi klub seniora. Początkowo nie byłem przekonany, zastanawiałem się, co w ogóle miałbym tam robić z tymi wszystkimi ludźmi…

Dni jednak mijały, a ja coraz częściej zacząłem rozważać pomysł córki. Pomyślałem, że namówię żonę, by zapisała się ze mną, ale ona nawet nie chciała słuchać. Powtarzała tylko, że w domu jest pełno pracy, trzeba tez pomóc dzieciom, generalnie ona nie ma czasu na takie głupstwa.

Cóż, poszedłem sam. Przez pierwsze dni czułem się nieco zagubiony, ale wtedy zaopiekowała się mną nowa znajoma. Okazało się, że oboje jesteśmy emerytowanymi nauczycielami, tyle że ja przez ostatnie lata uczyłem historii, a ona była umysłem ścisłym.

Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się od lat. Z każdą minutą zwracałem na nią coraz większą uwagę, nie mogłem usunąć jej z mojej głowy. Miałem świadomość, że jestem żonaty i nic nie może się między nami wydarzyć.

Myślę, że zauroczenie szybko by minęło, ale zaprosiła mnie na spacer poza naszymi klubowymi spotkaniami. Nie potrafiłem odmówić, choć wiedziałem, że moja żona nie zasłużyła na takie kłamstwa i czuję się z tym okropnie, ale też nie umiem tego zatrzymać.

A teraz, po tym wszystkim, co mnie spotyka z nowo poznaną znajomą, odnoszę wrażenie, że z żoną staliśmy się dla siebie jak obce osoby. W domu nie rozmawiamy o niczym innym jak o rachunkach, zobowiązaniach czy zdrowiu. Myślę, że trzyma przy sobie nas tylko małżeństwo, a nie uczucia. I tak jak wcześniej myślałem, że to chwilowe zapomnienie, tak coraz częściej zastanawiam się nad rozwodem i ułożeniem swojego życia na nowo.

Nie chcę opuszczać rodziny. Wiem, że dzieci nie przyjmą tego ze spokojem, będą twierdzić, że na starość zwariowałem. Żona też nie zasłużyła na to, by po tylu latach wspólnego życia zostać sama. Co powinienem zrobić? Jak pozbyć się tego nowego uczucia i znów poczuć uczucia do żony?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + dwanaście =

Nie wiem jak mam powiedzieć żonie, że po czterdziestu latach małżeństwa chcę się rozwieść