Mój syn powiedział żonie, że chce rozwodu. Jak myślicie, do czego była zdolna, by go powstrzymać?

Mój syn Jan to bardzo oddany i kochający mąż i ojciec, ale Marta nie docenia go i nie szanuje. Jest skupiona na swojej karierze i ambicjach, a Jan poświęca się opiece nad domem i dziećmi. Marta często narzeka na męża, twierdząc, że nie robi nic poza leniuchowaniem i że nie wspiera jej wystarczająco w karierze.

Nic dziwnego, że Jan czuł się bardzo zraniony i niedoceniony, ale nie miał odwagi powiedzieć Marcie o swoich uczuciach. Przyszedł pewnego razu do mnie i zwierzył się, że chce się rozwieść, wszystko co było dobre w tym małżeństwie zostało dawno wyczerpane. Nie chciałam się wtrącać, uważam że młodzi powinni załatwiać takie sprawy między sobą, ja jedynie mogę doradzić. Powiedziałam mu, by robił to, co uważa za słuszne, ale ma cały czas myśleć o dobru dzieci.

Marta nie zauważała jak swoim zachowaniem rani męża. I tak tydzień po tej rozmowie, mój syn powiedział żonie, że odchodzi, bo nie może już dłużej znieść braku szacunku i braku miłości z jej strony.

Marta była zszokowana, chyba w końcu zrozumiała, że straciła bardzo dobrego męża. Zadzwoniła do mnie i powiedziała, że z nią się nie pogrywa i prędzej czy później odzyska go, już wtedy wyczułam, że stanie się coś nieprzewidzianego. Powiedziałam o tym synowi, ale on stanowczo stwierdził, że jest za późno – nie chciał już wracać do Marty, bo nie miał zaufania do niej i nie chciał być traktowany z takim brakiem szacunku.

Dwa miesiące później syn przyszedł cały zalany łzami, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Powiedział, że Marta jest w kolejnej ciąży, więc teraz nie może zostawić jej samej z dzieckiem. Bardzo słusznie, tak powinien zachować się odpowiedzialny człowiek, ale pamiętałam co mówiła synowa. Pierwszy raz wtrąciłam się w ich małżeństwo i poprosiłam syna, by zaraz po narodzinach zrobił badania genetyczne.

Stało się tak, jak przypuszczałam. Jan nie był ojcem nowo narodzonej córeczki, to go przybiło jeszcze bardziej. Rozprawa rozwodowa i kwestia opieki nad dziećmi jest już w toku. Mam nadzieję, że wszystko rozwiążę się z korzyścią dla dzieci i Marta nie będzie im utrudniała spotkań z tatą i mną, bo w przeciwnym razie moje serce chyba tego nie udźwignie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 + 16 =

Mój syn powiedział żonie, że chce rozwodu. Jak myślicie, do czego była zdolna, by go powstrzymać?