Siedzę w swoim pokoju i zastanawiam się, czy w ogóle dojdzie do mojego ślubu. Czy będę mogła poślubić mojego ukochanego Wojtka, czy zmuszona będę zrezygnować z moich marzeń przez matkę. Od samego początku nie darzyła ona Wojtka sympatią, mówiąc, że nie powinnam wiązać się z kimś z niższych sfer społecznych.
Mam być przecież lekarzem, kończę studia za rok i mam całe życie przed sobą. Dlaczego moja matka nie może zrozumieć, że moje uczucia do Wojtka są prawdziwe? Kocham go bardziej niż kogokolwiek na świecie, on jest moim najlepszym przyjacielem i bratnią duszą. Chcę z nim spędzić resztę mojego życia.
Niestety, moja matka jest nieustępliwa. Powiedziała mi, że nie przyjdzie na mój ślub i opowiada całej rodzinie niestworzone rzeczy na temat Wojtka. To boli. Boli mnie, że moja matka nie może zaakceptować mojego wyboru. Czuję się osamotniona i zrozpaczona, nie wiem co zrobić.
Zawsze byłam najlepszą uczennicą w szkole, każdego roku przynosiłam do domu świadectwo z paskiem, a mama nie mogła nachwalić się mną znajomym i rodzinie. Kiedy dostałam się na studia lekarskie, wszyscy mówili, że za kilka lat poznam jakiegoś inżyniera albo prawnika i będę miała życie jak w bajce. Też tak myślałam, wtedy interesowali mnie tylko zamożni chłopacy z dobrych rodzin. Aż do czasu kiedy poznałam Wojtka. Pokochałam go, choć nie stała za nim bogata rodzina ani dobre wykształcenie. Skończył jedynie technikum i pracował przez wiele godzin na budowie. Wiedziałam, że mamie nie będzie to odpowiadało, ale byłam pewna, że z czasem polubi go jak ja.
Przez długi czas próbowałam przekonać mamę, ale ona nie chciała słuchać. Teraz kiedy zbliża się dzień mojego ślubu, coraz bardziej boję się, że nie pojawi się na ceremonii. To będzie dla mnie ogromnie bolesne doświadczenie. Czy naprawdę moja matka nie może dać mi szansy na szczęście?
Przyszłość wydaje się beznadziejna. Nie wiem, co przyniesie kolejny dzień. Czy uda mi się przekonać moją matkę, czy będę musiała zrezygnować z mojego szczęścia? Czy uda mi się przetrwać ten kryzys rodzinny?
Jednak pomimo wszystkiego, nadal mam nadzieję. Nadzieję, że mama w końcu zrozumie, że moje uczucia są prawdziwe i że Wojtek jest moją bratnią duszą. Wierzę, że będziemy mogli poślubić się i zacząć razem nowe życie. Teraz muszę tylko wierzyć w siebie i mieć nadzieję, że wszystko się uda. Tylko jak ją przekonać? Może ktoś da mi jakąś mądrą radę? Czasu zostało już niewiele, ale muszę spróbować.







