Nasz syn przeszedł dziewięć operacji, a teraz jest z nami w domu. Choć wszyscy nam odradzali, nie poddaliśmy się

Narodziny naszego dziecka traktowaliśmy bardzo poważnie, dlatego w terminie chodziliśmy na wszystkie badania. Na jednym z nich lekarz przeraził nas okrutną wiadomością – wrodzona wada serca u naszego synka. Byliśmy zrozpaczeni, doradzano nam nawet oddanie dziecka.

To straszna diagnoza, bo przeżywa ją tylko kilkanaście procent dzieci. Równo tydzień temu nasz chłopiec przeszedł dziewięć operacji serca, podczas których był trzy razy reanimowany i raz był nawet podpięty do respiratora. Przeżyć po tym wszystkim to cud!

Po urodzeniu nasz syn ważył zaledwie 2 kg, więc cały czas był przygotowywany do operacji, aby nabrać sił.

Bardzo martwiliśmy się o nasze dziecko. Nie chcieli nas nawet wpuścić na salę, a pielęgniarki tylko kręciły głowami, że sprowadziliśmy na siebie nieszczęście nie oddając dziecka. Moi teściowie to samo, patrzyli na mnie, jakbym zniszczyła życie ich ukochanego syna, rodząc chore dziecko. Ale jak moglibyśmy go oddać? Widzieliśmy jak walczy o swoje życie, o każdy kolejny dzień.

Dopiero po niecałym roku został wypisany ze szpitala. A przez cały ten czas jeździliśmy z mężem na zmianę, by choć przez szybę być blisko niego. Później jednak znów trafił do szpitala i w ten sposób lekarze byli naszą drugą rodziną, a szpital drugim domem.

Dziś ma się całkiem dobrze, ale w przyszłości będzie potrzebował przeszczepu serca.

Nasz synek jest bardzo pogodnym chłopcem, mimo tego, co przeszedł. Cały czas się uśmiecha i rozwesela wszystkich wokół. Dla nas jest prawdziwym bohaterem i marzę o tym, by wszystkie chore dzieci też miały szansę na kochajacy dom.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × dwa =

Nasz syn przeszedł dziewięć operacji, a teraz jest z nami w domu. Choć wszyscy nam odradzali, nie poddaliśmy się