Krzysztof, jej mąż, został wielodzietnym ojcem kilka lat temu. Kiedyś miał pełną rodzinę: żonę i dwójkę dzieci. Kiedy spodziewali się trzeciego dziecka, badanie wykazało, że będą to bliźniaki. Niestety, już w trakcie ciąży u jego żony zdiagnozowano raka. Po urodzeniu dzieci, żona Krzysztofa walczyła z tą straszną chorobą, ale niestety przegrała, a Krzysztof został ze wszystkim sam.
Było mu ciężko i tak od słowa do słowa jego rodzina namówiła go do założenia konta na portalu randkowym. Nie miałam pojęcia, że moja córka też korzysta. A jednak! Okazało się, że oboje tam się poznali. Po dłuższej wymianie wiadomości postanowili się spotkać. Krzysztof przyszedł ze wszystkimi swoimi dziećmi, choć były jeszcze małe, a moja córka szybko znalazła z nimi wspólny język.
Zaczęli mieszkać ze sobą, a po pewnym czasie wzięli ślub. Wówczas moja córka miała już syna z pierwszego małżeństwa, ale wcale nie przerażała ją perspektywa posiadania tak dużej rodziny. Na początku było trudno, ale z czasem udało im się poradzić z codziennym życiem. Krzysztof zawsze pomagał żonie, a ona starała się być najlepszą matką nie tylko dla swojego biologicznego dziecka, ale też dla dzieci męża.
Dziś są szczęśliwi, a ja jako matka, jestem dumna z ich decyzji i szczęśliwa, że mogę wspierać tak wspaniałą rodzinę. Choć wcześniej nie było łatwo – wszyscy z naszej rodziny wytykali Kasię palcami. Śmiali się, że niszczy sobie życie, a Krzysztof nie widzi w niej kobiety, tylko matkę dla dzieci.






