Moja przyjaciółka popełniła największy błąd swojego życia. Nawet ona nie była w stanie sobie tego wybaczyć

Kiedyś miałam przyjaciółkę o imieniu Kasia. Dorastałyśmy razem w małym miasteczku, gdzie nie było zbyt wiele atrakcji dla młodych ludzi. Mimo to świetnie się bawiłyśmy, chodząc razem do kina, parku czy na imprezy. Kasia była bardzo żywiołową i atrakcyjną dziewczyną, przez co przyciągała uwagę wielu mężczyzn. Wybrała jednak Marka, mojego przyjaciela z dzieciństwa. Byli parą przez trzy lata, ale gdy Marek wyjechał na studia, Kasia niby obiecywała, że pomimo odległości będą razem, ale już zaczęła rozglądać się za nową miłością. Nasz kontakt wtedy mocno ucierpiał, bo była zajęta, a to nową pracą, a to spotkaniami z innymi.

Jednak gdy Marek wrócił do miasteczka na wakacje, Kasia przyszła do mnie z wielką nowiną:

– Renata, muszę Ci coś powiedzieć. Wychodzę za mąż!

Kasiu, jak się cieszę! Ty i Marek jesteście dla siebie stworzeni – odpowiedziałam.

– Marek? Nie, wychodzę za Piotra. Marek to już przeszłość.

– Jak to, myślałam, że będziesz czekała na niego…

– On jeszcze nie chce się żenić. Mówi, że musi skończyć studia i stanąć na nogi, by zapewnić później byt rodzinie. A co ja mam zrobić? Ja nie jestem dziewczyną, która czeka. Zapomniałam już o nim. Kocham Piotra i niedługo weźmiemy ślub.

Przyznam szczerze, wcale nie wierzyłam w słowa mojej przyjaciółki: brzmiała niepewnie, tak jakby coś nadal czuła do Marka. Tak czy inaczej, postanowiłam nie mieszać się w ich związek. W dniu ślubu zauważyłam jednak, że między Kasią i Piotrem brakowało uczucia. Podczas wesela Kasia nagle zniknęła. Uwierzcie, że Piotr był tak zajęty rozmowami z przyjaciółmi, że nawet nie zauważył jej nieobecności. Poszłam jej szukać, mając nadzieję, że nic złego się nie stało.

W końcu znalazłam Kasię.

Gdzie byłaś? Szukałam Cię wszędzie!

– Zrozumiałam, że nie kocham Piotra. Chciałam wrócić do Marka, ale on odmówił. Powiedział, że nigdy nie wybaczy mi tego, co zrobiłam – wyznała płacząc.

Próbowałam ją pocieszyć, choć wiedziałam, że sytuacja jest trudna. Oczywiście było już za późno, co się stało, to się nie odstanie. Wkrótce Kasia urodziła dziecko, jej mąż pracował i zarabiał nie mało, ale widać było, że para jest razem nieszczęśliwa. Później nasz kontakt znów się urwał. Wiedziałam tylko, że ona była jak wrak człowieka, chodziła wiecznie smutna i zapłakana, a Piotr odszedł do nowej kobiety. Nic dziwnego, tak kończą się małżeństwa, w których brak miłości i od samego początku opierają się na kłamstwie. A wczoraj dowiedziałam się, że Kasia trafiła do szpitala psychiatrycznego, odebrano jej nawet dziecko. Gdyby tylko wcześniej zaczekała i pozwoliła Markowi skończyć te studia, przecież nie chciał źle… Myślę, czy nie powinnam jej odwiedzić i wesprzeć, ale minęło przecież już tyle lat.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − osiem =

Moja przyjaciółka popełniła największy błąd swojego życia. Nawet ona nie była w stanie sobie tego wybaczyć