Moja żona odeszła bardzo wcześnie, zostawiając mnie z dwoma synami, Karolem i Stefanem. Wychowałem ich z wielkim wysiłkiem i poświęciłem im całe swoje życie. Niestety chyba nie wszystko zrobiłem dobrze.
Rodzice mojej żony pomagali mi z nimi, ale ja zawsze miałem problemy finansowe i szukałem sposobów na przetrwanie. Pewnego dnia dostałem propozycję przeprowadzki z dziećmi do Hiszpanii i od razu się zgodziłem. Teraz mieszkamy w Hiszpanii już osiemnaście lat i nasze życie bardzo się poprawiło. Po przeprowadzce mogłem wysłać dzieci do dobrej szkoły, zapewnić im dobry start, a nawet kupić dom dla mojego starszego syna.
Ostatnio Stefan poprosił mnie o pożyczenie ośmiu tysięcy euro na zakup samochodu. On i jego żona są dość dobrze sytuowani, ale z powodu pewnych problemów w pracy nie mogą sobie pozwolić na taki zakup. Dla mojego syna podróżowanie komunikacją miejską jest kłopotliwe, więc postanowiłem mu pomóc. Stefan obiecał, że odda mi pieniądze jak najszybciej. Ale oczywiście nie zgodziłbym się na to. Przecież wszystko, co robiłem i robię, jest dla ich dobra. Na drugi dzień zadzwonił do mnie mój starszy syn i zaczął na mnie krzyczeć, że jestem niesprawiedliwy i że wspieram tylko Stefana.
Nie wiedziałem, co powiedzieć, bo cały czas wspierałem go finansowo, nie mówiąc już o domu, który dla niego kupiłem. Jego żona nie pracuje i żyje tylko z pieniędzy syna. Dlatego stale pomagałem mu i nigdy nie przypuszczałem, że będzie tak niewdzięczny. Karol ciągle powtarzał, że powinienem przelać na jego konto tyle samo, ile przelałem na konto Stefana, żeby było sprawiedliwie. Jestem załamany i nie wiem, co robić.
Nie żałuję pieniędzy, ale mam żal do syna, że traktuje mnie, jakbym był mu coś winien. Jest dorosłym mężczyzną i dobrze zarabia, a ja nigdy nie proszę o pomoc i robię wszystko sam. Czy zrobię źle, jeśli nie przeleję tych pieniędzy? Uważam to za słuszne rozwiązanie, ale co jeśli odwróci się ode mnie? Cieszyłem się, że ten wyjazd da nam nowe życie, będzie nam łatwiej, a teraz po latach, żałuję. Może gdybyśmy żyli biednie, pieniądze nie dzieliłyby naszej rodziny.






