Przeżyłam wiele trudności. Od dzieciństwa mieszkałam tylko z mamą – ojciec nas porzucił. Gdy mama musiała pracować na dwa etaty, ja zaczęłam pomagać w domu. Nie chodziłam regularnie do szkoły, opiekowałam się młodszym bratem. Po powrocie mamy do domu, odrabiałam swoje lekcje. Było ciężko, ale nie widziałam innego wyjścia. Gdy dostałam się do liceum, mama zaczęła odkładać na moją edukację. Później wybrałam studia na pobliskim uniwersytecie i skończyłam je z wyróżnieniem. Po studiach wyszłam za mąż za Igora. Żyliśmy szczęśliwie, nie brakowało nam niczego. Bardzo się kochaliśmy. Urodziłam dwie córki. Gdy miały 10 i 12 lat, ich ojciec postanowił odejść.
To było dla mnie ogromnym ciosem – musiałam wychować dwie córki i pracować. Miałam wrażenie, że dokładnie to samo czeka mnie, co w dzieciństwie. Ale udało się, moje dziewczynki dorosły i wyszły za mąż. Moja starsza córka, Anna, wyszła za mąż w wieku 26 lat i ma już córkę. A Marta, moja młodsza córka, również urodziła córkę, a rok później syna. Żyły szczęśliwie, ale los Anny był podobny do mojego. Mąż zostawił ją z dzieckiem i odszedł do innej. Wtedy wzięłam ją i dziecko do siebie, oddałam cały pokój i nie brałam ani grosza nawet na rachunki.
Wspierałam je obie. Najpierw kupiłam mieszkanie dla Marty, bo mieszkała z rodziną w wynajętym, a potem planowałam odłożyć część kwoty na kredyt i kupić dla Anny. Starsza córka poczuła się urażona, twierdząc, że bardziej kocham Martę, więc pomogłam jej i zapomniałam o niej.
– Aniu, też Ci pomogę. Ty masz dach nad głową, a one mieszkają w wynajętym mieszkaniu. Nie bądź niesprawiedliwa wobec swojej siostry. Czy nie cieszysz się z jej szczęścia? – tłumaczyłam córce.
– Nie. Kochasz Martę bardziej niż mnie, to jest oczywiste. Nawet mój były mąż mi to powiedział – Anna była bardzo zła.
Jest z nią bardzo ciężko. Nie pozwala mi widywać się z wnuczką, a sama nie przychodzi do mnie, choć mieszkamy pod jednym dachem. Bardzo mi jej żal. Nie wiem, co zrobić w tej sytuacji. Raz nawet chciałam dać jej bony zakupowe, które dostałam z pracy na święta, ale obrzuciła mnie pogardliwym spojrzeniem i kazała dać drugiej córce. A ja przecież nie zrobiłam niczego złego. Mam dwójkę dzieci…






