Mieszkam z bratem w wynajętej kawalerce, bo nowa machocha zniszczyła psychicznie tatę i zabrała nam dom

Kiedy byłam nastolatką, znalazłam moją mamę leżącą na podłodze w kuchni. Rosół na kuchence prawie się wyparował. Chwila dłużej, a mogłoby dojść do pożaru. Wiedziałam, że mama jest bardzo chora, ale nie spodziewałam się tak nagłego odejścia. Mama zawsze była taka silna. I tak bardzo ją kochałam. Po jej stracie zamknęłam się w sobie. Jedyną osobą, która była w stanie mnie podtrzymać na duchu, był mój trzyletni braciszek.

Elżbieta od dawna starała się, by tata był z nią. Nawet kiedy mama jeszcze żyła. Przynosiła swoje ciasta na budowę, gdzie pracował tata. Starała się też zaprzyjaźnić ze mną, ale nie pozwalałam jej.

W gruncie rzeczy, Elżbieta nie potrzebowała ani taty, ani mnie czy mojego brata. Chciała naszego dużego domu, który powstał po ślubie rodziców. Miała zamiar stać się jego właścicielką. Minęły trzy lata i Elżbieta osiągnęła swój cel – zdobyła serce taty.

Później miała kolejny cel: pozbyć się mojego brata. Nie pasował do jej planów i denerwował ją. Zaczęła znęcać się nad nim, zabraniała mu jeść, udzielała małe porcje posiłków, nie pozwalała chodzić do łazienki i zamykała go w pokoju. Tata nie zwracał początkowo na to uwagi. Pracował od świtu do późnej nocy. W końcu nie wytrzymał atmosfery w domu i zaczął pić. Wpadł w nałóg tak mocno, że już nie kontrolował, co się wokół niego dzieje.

O niczym nie miałam pojęcia. Wyjechałam na studia i nie przyjeżdżałam często. Jak dzwoniłam na stacjonarny telefon, to zawsze odbierała Elżbieta i niechętnie dawała mi brata do telefonu. Któregoś razu wszystko mi powiedział: że jest głodny, że tata nie przychodzi już do domu… Od razu wsiadłam w pociąg, spakowałam brata i zabrałam ze sobą.

Gdy sąsiedzi pytali ją, gdzie jest chłopiec, odpowiadała, że ja, zła siostra, zabrałam go ze sobą, bo byłam zazdrosna, że ona zastępuje mu naszą zmarłą mamę.

Od roku mieszkam z bratem w wynajętej kawalerce. Musiałam zrezygnować ze studiów i pójść do pracy, by zapewnić mu choć namiastkę domu i tego, co potrzebne. Nie wiem co się dzieje z tatą. Czasem dzwonię do naszej dalekiej sąsiadki, podobno Elżbieta zaprasza do naszego domu różnych obcych mężczyzn. A tata? On już zapomniał, że ma dzieci. Stracił pracę i wpadł w złe towarzystwo, śpi kątem u swoich kolegów, a każdy grosz wydaje na alkohol.

Nie mam nikogo, kto mógłby nam pomóc. Marzę o tym, by odzyskać tatę, ale wiem, że teraz już to niemożliwe. A dom… Nie mam siły o niego walczyć, choć Elżbieta zajmuje go bezprawnie. Mam nadzieję, że za kilka lat zapomnimy o tym dramacie i mój braciszek będzie miał same dobre chwile, ale teraz boję się o każdy następny dzień i tęsknie za naszą mamą. Gdyby tutaj była, wszyscy bylibyśmy szczęśliwi.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + 5 =

Mieszkam z bratem w wynajętej kawalerce, bo nowa machocha zniszczyła psychicznie tatę i zabrała nam dom