To, co usłyszał, zmieniło jego życie. Był dla niej niewystarczający.

Nie uwierzył w tę absurdalną wymówkę, którą ona traktowała jak żelazny argument :

– Muszę sama się z tym zmierzyć. Uwierz mi, to nie ty, to ja. Potrzebuję zrozumieć, kim jestem i czego pragnę.

To, co usłyszał, zmieniło jego życie. Był dla niej niewystarczający. Dlatego wraz z procesem zapominania Marty zaczął się doskonalić – zapisał się na siłownię i trenował mięśnie brzucha, jak jej ulubiony aktor. Jednocześnie jego życie kręciło wokół zdrowej żywności, codziennej rutyny i pracy. Skupiał się więc na sobie, gdy z nieznanego numeru dostał wiadomość: „Cześć. Jak się masz? Możemy się spotkać?”

Pisała Marta. To był powrót do raju i przebaczenie jej, sobie, światu i Bogu! Michał był wniebowzięty, bo tym razem miało być inaczej – na zawsze! Mieszkali razem, pracowali, planowali weekendy, chodzili na spacery – wszystko to, co robią zakochani. Michał planował się oświadczyć, bo Marta to była ta jedyna, więc na co czekać?

Ale pojawiły się problemy i to w różnych aspektach. Na początku Michał nie traktował tego poważnie, bo to przecież normalne i nie można się za bardzo przejmować. Ale Marta była innego zdania, całą winę za niepowodzenia zrzucając na chłopaka. Doszła do wniosku, że ją ogranicza. Michał prosił o rozmowę, usprawiedliwiał się, ale dziewczyna chciała być szczęśliwa i odeszła „na zawsze”.

Tym razem chłopak nie poszedł na siłownię, ale wybrał łatwiejszą drogę poradzenia sobie ze złamanym sercem. Raj się skończył i trzeba było spojrzeć życiu prosto w twarz. Zaczęły się imprezy, różne dziewczyny, nowi znajomi. Czasem było mu wesoło, czasem trudno, ale nie mógł zaznać spokoju. Po około pół roku znów przyszła wiadomość: „Cześć. Jak się masz? Musimy pogadać.”

Marta mówiła i mówiła, ale Michał zrozumiał tylko istotę – że wiele przemyślała i żałuje. Mogą znów być razem, znów budować swój związek, swój wspólny świat, w którym oboje będą się rozwijać. Michał zgodził się, ponieważ dziewczyna wciąż była mu bliska. Marta w jego mniemaniu była osobą idealną – miłą, sympatyczną, kochającą, po prostu czasem zbyt emocjonalną. Ale przecież kochają się, więc wszystko będzie dobrze.

Mieszkali razem, tworzyli plany na przyszłość, wszystko się układało. Dni upływały w szczęściu i zgodzie, a Michał ich nawet nie liczył, bo po co? Planował się oświadczyć i skupił się na wyborze restauracji, pierścionka i samym wydarzeniu. Zbliżał się czas „na zawsze”.

Pewnego wieczoru Marta przyczepiła się do filmu wybranego przez Michała. To był jakiś film obyczajowy, a ona tak żarliwie krytykowała fabułę, reżysera, scenarzystę, kostiumy, że chłopak nie wytrzymał:

– Nie podoba się? Nie oglądaj. Możesz iść do innego pokoju, żeby nie słyszeć i nie widzieć.

– Wyrzucasz mnie przez ten śmieszny film?

A potem wybuchła. Mówiła, że człowieka determinują wybory, których dokonuje i ten film jest tego doskonałym przykładem. Dlatego Michał sam jest taki ograniczony i zamknięty, że ukrywa się przed światem. Na siłę przestrzega zasad, aby nie być wyśmiewanym przez społeczeństwo za jego prawdziwe potrzeby i pragnienia. Jeszcze dużo mówiła, ale Michał już nie słuchał, bo wiedział, co będzie dalej…

Chłopak przypuszczał, że za pół roku lub rok przyjdzie kolejna wiadomość. Wiedział, że Marta się odezwie, ponieważ była dobrą osobą, po prostu bardzo emocjonalną i wrażliwą… Ale zrozumiał, że już uleciała z niego chęć jakiegokolwiek spotkania.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + jedenaście =

To, co usłyszał, zmieniło jego życie. Był dla niej niewystarczający.