Zawsze staram się dać swojej dziewczynie na prezent coś drogiego i użytecznego, a ona daje mi skarpetki. Czy tak trudno jest kupić mi jakiś normalny prezent?
Wolę myśleć, że moja dziewczyna nie ma fantazji i nie wie, jak korzystać z Google, aby przynajmniej zapytać go, co można mi dać na święta, urodziny lub Walentynki. To lepsze niż obsesja na punkcie myśli, że próbuje zaoszczędzić na prezentach dla mnie.
Nigdy nie dała mi czegoś droższego niż dezodorant. A jej standardowym prezentem dla mnie, jest mleczna mleczna czekolada i zwykłe czarne skarpetki. Jest na tyle leniwa, że nawet nie chce jej się wybrać jakichś fajnych, daje tylko czarne.
Na jedną z naszych małych rocznic dałem jej więc pudełko czekoladek i rajstopy. Była tak urażona, że nie rozmawiała ze mną przez cały dzień. I chociaż nie powiedziała, że chodzi wyłącznie o tani i źle pomyślany prezent, wiem, że spodziewała się czegoś lepszego.
Czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego ona ma dostawać ode mnie ogromne drogie bukiety, telefony komórkowe, lampę do tych jej paznokci, kosmetyki do makijażu, a ja mam dostawać tylko skarpetki i czekoladę? Ja też chcę normalny prezent, nie musi być wcale drogi. Można znaleźć coś związanego z moimi zainteresowaniami i mile mnie zaskoczyć.
Wygląda na to, że nie rozumie moich drobnych podpowiedzi w tym temacie a nie chcę mówić wprost, żeby się nie obraziła.
Czy mam teraz całe życie zadowalać się skarpetkami, czy może jakoś ponownie spróbować jej zasugerować, że skarpet już mi wystarczy?
