Kiedy spacerowaliśmy z mężem po parku, to aż 5 razy musieliśmy ustąpić młodzieży

Chcę opowiedzieć o sytuacji, która przydarzyła się mnie i mojemu mężowi w parku. Taki incydent miał już miejsce wcześniej, ale dziś doszło do niego aż pięć razy i spotykaliśmy się z nim dosłownie wszędzie tam, gdzie przecinają się parkowe alejki.

Park był prawie pusty, ale gdy mój mąż i ja tylko zbliżaliśmy się do miejsca styku alejek – to jak gdyby wyrastając spod ziemi – na naszej drodze pojawiali się jacyś ludzie. Alejki te są wąskie, więc aby ktokolwiek mógł przejść, jedna strona musi nieco się cofnąć i ustąpić. 

Od przedszkola uczono nas, że należy ustępować starszym, a ponieważ większość osób, które tego dnia spotkaliśmy były znacznie młodsze od nas, to z mężem spodziewaliśmy się, że zejdą nam ze ścieżki abyśmy mogli kontynuować spacer. Niestety, nasze założenia mocno różniły się od rzeczywistości i podczas tych pięciu przypadkowych spotkań młodych ludzi to my musieliśmy ustępować, aby młodzież mogła przejść swobodnie.

Oczywiście to nie jest dla nas żaden wysiłek, aby ustąpić, ale nie rozumiem podejścia młodych. A może po prostu od czasu kiedy to my byliśmy dziećmi i nastolatkami, zasady przyzwoitości zdążyły się zmienić, a rodzice nie uczą już dzieci uprzejmości wobec starszych?

Mamy już troje wnucząt i chcemy, aby w przyszłości traktowali ludzi z szacunkiem. Z mężem z pewnością wkrótce powiemy im, jak zachowywać się prawidłowo podczas takich sytuacji i kto komu powinien ustępować.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + jeden =

Kiedy spacerowaliśmy z mężem po parku, to aż 5 razy musieliśmy ustąpić młodzieży