Moi rodzice chcą mnie pozwać.
Urodziłam się na Ukrainie, później przeprowadziłam się z babcią do Polski, a moi rodzice zostali. Mam bardzo trudne relacje z rodzicami. Oni nie potrzebują mnie, a ja ich. Są kreatywnymi ludźmi, całe życie śpiewają w chórze, występują na koncertach i w pełni angażują się w swoją karierę. Mała córka była dla nich przeszkodą we wszystkim, więc to moja babcia mnie wychowała.
Kiedy miałam 5 lat, moja babcia zdecydowała się na przeprowadzkę do Polski, miała tu rodzinę, która jej pomogła. Rodzice przyjeżdżali czasem do nas, ale rzadko, dosłownie trzy razy w roku, a z czasem coraz rzadziej, aż całkiem przestali przyjeżdżać. Przyzwyczaiłem się do tego, babcia doskonale zastępowała mi rodziców. Później nawet zapomniałam o mamie i tacie, tak jakby w ogóle nie istnieli.
Kiedy skończyłam liceum, poszłam na medycynę stomatologiczną, na trzecim roku studiów poznałam przystojnego chłopaka i kilka lat później wzięliśmy ślub. Po ukończeniu studiów otworzyliśmy własny gabinet stomatologiczny, biznes zaczął wraz z upływem czasu kwitnąć i zaczęliśmy zarabiać dobre pieniądze.
Ostatnio w naszym życiu nagle pojawili się moi rodzice, zaczęli nagle wykazywać mną zainteresowanie. Rozumiem oczywiście, że wynika to z faktu, że zabrakło im pieniędzy i nie wiedzą, skąd je zdobyć. Kiedy zaczęli zdawać sobie sprawę, że nie dostaną ode mnie ani grosza, zaczęli wywierać coraz większą presję, próbowali wzbudzić we mnie litość, a potem nawet grozili mi, że wniosą sprawę do sądu o alimenty, rzekomo powinnam dbać o nich w podeszłym wieku. Ja uważam, że nie zasłużyli na to. Zostawili mnie, nie uczestniczyli w moim wychowaniu i nie dali mi nawet miłości. Nie zaprzeczam, że czasami wysyłali pieniądze mojej babci, ale głównie utrzymywałyśmy się z jej emerytury i zawsze żyłyśmy bardzo skromnie.
Sama zarabiałam na życie, gdy byłam na studiach, nawet nie wiem, jak udało mi się zrobić to wszystko. Pamiętam, że ciągle byłam tym bardzo zmęczona. Dałam radę, a teraz nie zamierzam pomóc rodzicom, nie chcę!






