‑Chwileczkę, – powiedział on.

Poczekaj mówi mężczyzna. Wysiadłem na chwilę na twojej stacji, a kiedy wróciłem do wagonu, nie miałem już swoich rzeczy. Spojrzałem przez okno i zobaczyłem, że ktoś idzie z moją torbą. Wyskoczyłem za nim, ale już zniknął

A więc nie mogłeś wrócić do wagonu i potem się tym zająć? pyta Jadwiga.

Rozumiesz, szukałem tego człowieka, a mój pociąg odjechał

Jadwiga, zmęczona po pracy, wraca ze swojego małego kwiaciarni w samym sercu Krakowa. Przedświąteczny zgiełk przyciąga tłumy klientów, a w powietrzu leży mróz i codzienny śnieg.

Wędruje chodnikiem, grube futro przytula ją do siebie. Nie udaje jej się usiąść choćby przez chwilę. Myśli o tym, jak po dotarciu do domu położy się spać.

Nagle zauważa nieznajomego mężczyznę, który podchodzi do niej. Stoi przed nią mężczyzna koło czterdziestu lat, dziwnie ubrany. Jadwiga odsuwa się na bok, by go ominąć.

Przepraszam, czy może mi pan pomóc? pyta nagle nieznajomy.

Zaskoczona, Jadwiga zatrzymuje się.

Ja człowiek potrząsa głową i zamyka oczy na chwilę. Jedźmy do córki pociągiem i tak się stało

Zawahał się, spojrzał smutno na Jadwigę. Kobieta znów próbuje go ominąć.

Poczekaj mówi. Wysiadłem na chwilę na twojej stacji, a kiedy wróciłem do wagonu, nie miałem już swoich rzeczy. Spojrzałem przez okno i zobaczyłem, że ktoś idzie z moją torbą. Wyskoczyłem za nim, ale już zniknął

Czy nie mogłeś wrócić do wagonu i potem się tym zająć? dopytuje Jadwiga.

Rozumiesz, szukam tego gościa, a mój pociąg odjechał

Więc trzeba było się gdzieś zgłosić mówi Jadwiga, zaczynając się denerwować.

Zgłaszałem się wszędzie. Powiedziano mi, żebym czekał. Następny pociąg odjeżdża dopiero za kilka godzin. Nie chciało mi się czekać w peronie. A w torbie miałam wszystko ubrania, dokumenty i pieniądze. Muszę się umyć i ogrzać Zwrócę wszystko, proszę błagał Michał, patrząc na Jadwigę.

No i proszę. A klucze od mieszkania, nie da pan? wybucha Jadwiga.

I tu mnie nie przyjmą. Wszyscy się przede mną szczękają. Boże, czemu nikt mi nie wierzy? podnosi głowę i patrzy smutnym wzrokiem w niebo. Jadwiga czuje wobec niego litość.

Spogląda na niego krytycznie. Ubrany obojętnie Może naprawdę w torbie były jego rzeczy Ale zachowuje się normalnie.

Dobrze. Chodźmy do mnie, bo naprawdę się rozmarzniesz. Zajmę się twoim ubraniem.

Dziękuję, jesteś bardzo dobra. Inni mnie nawet nie słuchali mówi Michał, podążając za Jadwigą.

Wchodzi do mieszkania i siada na krześle w korytarzu, śniąc o drzemce.

Idź do łazienki kiwa głową Jadwiga, wskazując wąski korytarz. Ja poszukam ci ubrań. Jak się nazywasz, przy okazji?

Michał odpowiada mężczyzna, zamykając się w łazience.

Z głośnika słyszy szum wody. Jadwiga wzdycha, rezygnując z odpoczynku. Brat mieszka już w Warszawie, ale część ubrań zostawił jej.

Nic, nie przyda nam się brak pieniędzy.

Zbiera potrzebne rzeczy i podchodzi do drzwi, stukając. Kiedy woda się wyciszy, mówi, że ubrania położyła na stoliku przy wejściu.

Nalewa zupę do miski i wkłada ją do mikrofalówki. Siada na krześle, rozmyślając. Gdyby mama nagle przyszła, mogłaby wszystko źle zrozumieć. Co myśleć, że w łazience myje się mężczyzna, a ona podgrzewa jedzenie?

Boże, niech mamusia gdzieś się zatrzyma w sklepie albo u przyjaciółki szepcze do siebie.

Bóg jest zajęty ważniejszymi sprawami i nie słyszy.

Na drzwiach słyszy kliknięcie zamka.

Jadzia, jesteś już w domu? woła mama, gdy Jadwiga wyłania się z kuchni. Ojej, myślałam, że to ty w łazience się kąpiesz. Kto więc tam się myje? mruga, patrząc na córkę.

Mamo, nie krzycz. Mężczyzna z pociągu się spóźnił. Teraz się umyje i wyjdzie próbuje łagodnie wytłumaczyć Jadwiga.

Czy to ona mu przyniosła ubrania, Aleksander? Co się stało?

Mówiłam, że się spóźnił. Jego rzeczy zniknęły.

Boże. I ty go do domu przyprowadziłaś? Nie znasz go wcale! Nie pomyślałaś? Właśnie wróciłam. Może zadzwonić gdzieś? zaniepokojona mama.

Mamo, nie gadaj bzdur. Był wszędzie. Czekać na pociąg długo. Umyje się i wyjdzie powtarza Jadwiga spokojniej.

W łazience nie słychać już wody. Drzwi otwierają się i zamykają.

Zabrał ubrania domyśla się Jadwiga.

Mama siada twarzą do wejścia i czeka.

Wkrótce do kuchni wchodzi Michał, nieco niezręcznie i przepraszająco. Jadwiga czuje, że słyszał ich rozmowę.

No tak, powiedz. Jak coś tak silny i zdrowy mężczyzna mógł stracić wszystko? pyta mama, wpatrując się w niego.

Przepraszam, że wtrąciłem się. Jadą do córki na wesele do Warszawy. Nie mam telefonu, dokumentów, ani pieniędzy rozkłada ręce.

Co to za przypadek? A jak trafił do nas? Nie mieszkamy przy dworcu dopytuje mama.

Mamo! Daj mu coś do jedzenia. Co to za wywieranie się z pytaniami? oburza się Jadwiga. Usiądź przy stole, Michale, rozgrzałam ci zupę.

Jadwigo, kiedyś podnosiłam koty i szczeniaki na ulicy, a teraz prowadzę mężczyzn do domu odsuwa się, zwalniając miejsce przy stole.

Jedz, Michale. Ale bądź ostrożny. Jeśli spodoba ci się moja mama, nie wyjdziesz stąd mówi z nutą sarkazmu.

Bo siedzisz w pracy dniami i nocami. Nie masz życia prywatnego. Masz już trzydzieści, czas na małżeństwo. Jak mam się nie martwić, jeśli nie jesteś u mnie zamężna? podnosi ton.

Mamo, przestań. Michał pomyśli, że naprawdę go żenią żartuje Jadwiga.

Nie martwcie się uspokaja Michała.

Ojej, dajcie spokój macha ręką mama i idzie do pokoju.

Wasza mama to poważna sprawa zauważa Michał, odstawiając talerz.

Wychowała nas sam z bratem. Martwi się, że zostanę sama z dzieckiem w rękach, jak ona.

Rozumiem. A pan gdzie pracuje?

W kwiaciarni. A jak wezmę bilet bez paszportu i nie mam pieniędzy? dopytuje Jadwiga.

Obiecali pomóc. Czy mogę dostać numer? Zadzwonię do córki, która nie przyjedzie na wesele, i do kolegi

Zaraz, idę po telefon.

W tym momencie mama wyciąga z szafy złoty pierścionek i biżuterię.

Cicho, syczy mama. A może on Nie wiem, kogo? Zaniesiemy to do cioci Marii i znikła w korytarzu.

Jadwiga nie próbuje jej zatrzymać. Bez sensu.

Położyła przed Michałem telefon na stole i stanęła przy oknie.

Michał zadzwonił do córki; na jego twarzy Jadwiga zauważa, że dziewczyna jest rozczarowana, że ojciec nie przyjedzie. Następnie dzwoni do kogoś i pyta o adres domu.

Zaraz przyjedzie mój kierowca. Nie powinienem był w ogóle jechać. Żona nie chciała mnie przed nowym mężem przedstawić. To córka zaprosiła, więc pojechałem po nic nie wartym mówi, wyglądając na przygnębionego.

A pan kto jest, gdy przyjedzie kierowca? zdziwiona Jadwiga.

Michał zaczyna jej przypaść. W ubraniu brata wygląda przyzwoicie, choć jest drobny.

Mamy małą firmę naprawczą. Tylko mały wspólny biznes. Przyjaciel odradzał mi jazdę samochodem, mówił, że nie znam Warszawy, a na weselu nie będzie się przydawał.

Więc pojechał pociągiem. Lepszy samolot. Poczekajcie kilka godzin, a ja odjadę namawia sam siebie i Jadwigę.

Jadwiga patrzy na niego i myśli, że mama ma rację. Gdyby wróciła z pracy i spotkałby ją mężczyzna, czekaliby dzieci, a życie miałoby sens. Ma już prawie trzydzieści lat i wciąż mieszka z mamą, bez perspektyw.

Pamięta Leona, który kiedyś był jej narzeczonym. Spotkała go w pracy, a on z jej przyjaciółką straciła zarówno narzeczonego, jak i przyjaciółkę.

Jesteś dobra. Wszystko będzie w porządku mówi nagle Michał, przerywając jej rozmyślania.

A pan? Dlaczego sam? Wszystko przy tobie. Masz biznes, jesteś zdrowy.

Aha. Zrozumiałem, że jechałem sam na wesele. I jesteś mądra. Nie wyszło. Rozwiodłem się. Nie miałem takiej szczęśliwości jak ty. Współczesne kobiety są ostrożne, mężczyźni podobnie. Jesteś zmęczona po pracy, a ja ci nie dałem odpoczynku. Przepraszam.

Rozmawiają jeszcze długo. Na zewnątrz robi się ciemno, gdy dzwoni telefon.

To ja. Chyba Szymon przyjechał przeprasza się Michał i chwyta telefon Jadwigi.

Zaraz przyjedzie, a ja już go nigdy nie zobaczę. Znowu nudne i monotonne dni pomyślała.

Okej, samochód stoi pod dole. Wielkie dzięki odkłada telefon na stół i wstaje.

Zapisuję mój numer, żebyś nie musiał szukać. Myślę, że nie zadzwonisz patrzy ciekawie na Jadwigę.

Jeśli będziesz potrzebował pomocy, zawsze możesz na mnie liczyć. Jeszcze raz dziękuję. Zwrócę ubrania, nie martw się. Przeproś moją mamę za mnie mówi z żałobnym spojrzeniem, a Jadwiga ledwo powstrzymuje łzy.

Nieznajoma, przypadkowa osoba, a ona nie chciała, by odchodził. Kim jest, a kim on? Jadwiga uśmiecha się.

Nie wpadaj w takie sytuacje.

Nie. Teraz będę jeździć tylko samochodem lub lecieć samolotem. Zero pociągów uśmiecha się Michał.

Jadwiga obserwuje, jak w gęstych, zimowych zmierzchach Michał wychodzi z klatki schodowej, podchodzi do samochodu, otwiera okno i macha ręką.

To wszystko. Jutro mnie nawet nie pamięta

Puściłaś go? pyta mama, wracając z korytarza.

To ty się gniewasz, że wprowadziłam go do domu, a teraz pytasz, po co go puściłam stara się nie pokazać, jak bardzo jest przygnębiona.

On dobry człowiek, widać po tym.

A po co schowałaś biżuterię?

Bo nie byłaś mądra wzdycha mama.

Trzy tygodnie mijają. Przed Sylwestrem Jadwiga ma wrażenie, że już śniła o Michale. Wszystko wydaje się coraz bardziej niewiarygodne.

31 grudnia pracuje w kwiaciarni. Szef przeprasza, ale obiecuje pomóc osobiście, bo klientów ma niewiele. Jadwiga patrzy przez okno i nagle dostrzega przy sklepie… prawdziwego Mikołaja.

Mówi głośno do przechodniów, rozdaje cukierki i idzie prosto do kwiaciarni. Drzwi otwierają się, a przed nią stoi w czerwonej, haftowanej kurtce, w czapce, z białą brodą i ogromnym workiem na ramieniu.

Rozmawia z właścicielem, a jego głos wydaje się Jadwidze znajomy. W końcu Mikołaj podchodzi do niej.

Wiedziałem, że tu pracujesz, więc postanowiłem cię zaskoczyć, podnieść nastrój. Udało się? patrzy z nadzieją naJadwiga uśmiechnęła się, przyjmując prezent od Mikołaja, i poczuła, że nowy rok przyniesie jej niespodziewane szczęście.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 5 =

‑Chwileczkę, – powiedział on.