CZY PAMIĘTAM? TEGO NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ! – Pola, mamy poważną sprawę… Pamiętasz moją nieślubną c…

PAMIĘTAM? TEGO SIĘ NIE DA ZAPOMNIEĆ!
Pola, sprawa jest trochę… skomplikowana. No, pamiętasz moją nieślubną córkę, Agnieszkę? mój mąż, Sławek, znowu zaczął mówić zagadkami. A ja już wiedziałam, że nic dobrego z tego nie będzie.

Pamiętam? Jakbym mogła zapomnieć! Co znowu nawywijałeś? przysiadłam na krześle, spodziewając się, że zaraz spadnie na mnie jakiś kataklizm.

No wiesz, Agnieszka bardzo płacze i prosi, żebym zabrał jej córkę, moją wnuczkę… mamrotał Sławek i gapił się w podłogę.

A czemu ja mam niby mieć taki zaszczyt? A ten jej mąż? Co, śliwki pod jabłonią jadł? zaczęło mi się to nawet podobać, z taką rodziną nigdy nie jest nudno.

Jej już zostało niewiele czasu… Męża nigdy nie było. Matka Agnieszki dawno wyjechała za ocean i wyszła za Niemca, żyje sobie w Chicago i nawet nie dzwoni. Agnieszka się z nią pokłóciła na amen. Nikogo poza nami nie ma. I tyle… Sławek zrzedł na twarzy, jakby dostał mandatu na 500 zł.

No i co ty na to? Jak zamierzasz postąpić? już wiedziałam, co zrobię, tylko czekałam na odpowiedź.

No właśnie się z tobą, Pola, radzę… Jak powiesz, tak będzie… wreszcie spojrzał na mnie pytająco, jak szczeniak przy stole podczas świąt.

Sprytnie! Młody byłeś, psa z kulawą nogą nie pytałeś, a teraz mi tu łaskawie przekazujesz dziecię do wychowania. Świetny plan! krew mnie zalała.

Pola, jesteśmy rodziną. Razem decydujemy rzucił hasło niczym premier w telewizji.

Phi! A gdy skakałeś do łóżka z Agnieszką, to pytałeś mojej rady? łzy mi napłynęły do oczu, więc uciekłam do sypialni.

***

W liceum chodziłam z kolegą z klasy, Wojtkiem. Ale jak przyszedł nowy, Sławek, cały świat przestał istnieć. Wojtek dostał kosza elegancko, a nowy zaczął mnie odprowadzać na tramwaj, przynosił kwiatki zerwane spod bloku i całował tak, że policzki mi płonęły. Po tygodniu już spałam u niego, bo wiadomo miłość nie pyta o pozwolenie.

Byłam w niego zapatrzona jak w obrazek. Po maturze Sławek pojechał do wojska, oczywiście do innego miasta. Pół roku wyłam i pisałam listy, a on w jednym napisał: Pola, za rok bierzemy ślub, choć ja już Cię za żonę uważam.

Na takie słowa każda Polka mięknie jak chałka w herbacie. Sławek wrócił raz na urlop i obdarował mnie spojrzeniem z serii zabiorę cię wszędzie. I co? No, wyjechał.

Po pół roku dostałam list: Musimy się rozstać, znalazłem prawdziwą miłość w wojsku, do swoich nie wracam.

Cóż, życie. A ja w tym czasie nosiłam jego synka pod sercem. No pięknie! Wojtek się zlitował, pomagał mi, jak tylko mógł, nawet do lekarza ze mną chodził. Los Sławka był mi już obojętny.

I wtedy pojawił się jak Filip z konopi. Otworzył drzwi akurat wtedy, gdy Wojtek zabawiał mojego synka, Jasia. Zapachniało kłótnią. Wojtek wyszedł z Jasiem na spacer.

Jesteś jego mężem? zapytał Sławek, szyderczo unosząc brew.

A co cię to obchodzi? Po coś wrócił? rzuciłam, bo już zgubiłam panowanie nad językiem.

Bo cię kocham, Pola. Chcesz mnie jeszcze? powiedział cicho, jakby się bał własnego głosu.

Zasiadaj, zaraz obiad i znów wlewała się we mnie fala szczęścia. Przyszło jak zawsze: wraca i jestem jego.

Wojtek poszedł w odstawkę. Jaśek miał mieć ojca, a nie przyjaciela rodziny. Wojtek później się ożenił z wdową z dwojgiem dzieci. I całe szczęście.

***

Minęły lata. Sławek syna nie pokochał jak własnego, zawsze miał wątpliwości, czy to nie jest dziecko Wojtka. Był do Jasia chłodny, traktował go jak przypadek. Zresztą Sławek miał do kobiet słabość: leciały na niego dziewczyny jak muchy do miodu, a on nie protestował.

Cierpiałam, płakałam, zapominałam i wybaczałam. Czego się nie robi dla świętego spokoju. Czasami wyobrażałam sobie, że lepiej byłoby go rzucić, ale zaraz myślałam: gdzie ja znajdę takiego, co i w łóżku, i do żartów, i do remontów? No i trzeba przyznać: beze mnie by zginął. Kto by mu wyprasował koszulę, kto ugotował bigos?

Sławek matkę stracił, gdy miał czternaście lat. Może dlatego całe życie szukał czułości? Ja wszystko wybaczałam. Raz go wyrzuciłam z domu, wtedy zamieszkał u ciotki. Ale długo się tam nie zasiedział. Sama po niego poszłam, bo mi się cicho zrobiło w domu.

Ciotka patrzyła na mnie jak na czarownicę: Co ty go jeszcze chcesz? On przecież już ma nową dziewczynę.

Odszukałam ten adres i zrobiłam wejście smoka.

Dzień dobry! Sławek w domu? rzuciłam przez zęby.

Dziewczyna zatrzasnęła drzwi przed nosem jak nauczycielka przed spóźnionym uczniem.

Po roku Sławek wrócił. A dziewczyna urodziła Agnieszkę. Nigdy o niej nie rozmawialiśmy, bo wystarczyło wspomnieć, a nasza rodzina by runęła jak domek z kart.

Ech, takie jest życie. Który mąż nie ma przygody? Niech tylko inne baby nie podkładają się pod cudzych chłopów.

Z upływem lat Sławek spoważniał, przestał śmigać po nocach, coraz częściej siedział przed telewizorem z herbatą w ręce. Jaśek szybko się ożenił i dorobił się trzech córek, wnuczki mamy jak malowane. I wtedy życie powiedziało: a teraz patrz!

Po latach zgłosiła się Agnieszka. Prosiła, żebyśmy zajęli się jej córką.

Pomyślcie jak tu wytłumaczyć Jankowi pojawienie się w naszym domu małej dziewczynki, skoro nie ma pojęcia o wojennych perypetiach swojego ojca?

Ale przecież, bez dwóch zdań, załatwiliśmy wszystko u notariusza i zostaliśmy opiekunami pięcioletniej Alinki. Agnieszka odeszła, bo taka jej była dola. Po niej została tylko pamięć.

Sławek, w końcu zebrał się w sobie i pogadał z Jankiem jak facet z facetem.

Rodzice, nie będę wam sądził. To, co było minęło, a dziewczynkę trzeba przyjąć. Nasza krew, nie? podsumował Jaśek.

Zarówno ja, jak i Sławek, odetchnęliśmy z ulgą. Uczciwy z niego chłopak, serce jak dzwon.

***

Alinka ma teraz szesnaście lat. Dziadka Sławka uwielbia, mnie nazywa babcią. I co najciekawsze, twierdzi, że jak byłam młoda, wyglądałam dokładnie jak ona teraz. Możemy się tylko zgodzić bo przecież w rodzinie wszystko się wybacza, a życie i tak nas zawsze śmieszy do łez.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × trzy =

CZY PAMIĘTAM? TEGO NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ! – Pola, mamy poważną sprawę… Pamiętasz moją nieślubną c…