– Halo… Wacek– To nie Wacek. Tu Helena… – Helena? Kim pani jest?…– Proszę pani, kim pani jest? Jeste…

Halo Wojtku?
To nie Wojtek. Mówi Zofia
Zofia? Kim pani jest?…
Przepraszam, kim pani jest? Ja jestem dziewczyną Wojtka. Potrzebuje pani czegoś?… Męża nie ma w domu, został dłużej w pracy…
Poczułam nagle zawroty głowy, zauważyłam na podłodze czerwone krople. Brzuch zaczął boleć coraz bardziej, aż się zwinęłam z bólu Wiedziałam, że dziecko zaraz się urodzi.

Mój mąż Wojciech jeździ od pięciu lat do pracy za granicę. Bywa w Niemczech, czasami w Polsce na budowach czy remontach. Wyjechał przez pieniądze chcieliśmy dla naszych dwóch synów zapewnić jak najlepszą przyszłość. Doskonale rozumieliśmy, że w małym miasteczku pod Poznaniem niewiele nam się uda osiągnąć.

Tam w końcu mu się poszczęściło. Co miesiąc przysyłał nam paczki: konserwy, kasze, olej, słodycze. Przelewał mi też złotówki na konto, żebym odkładała je na lokacie. Udało nam się uzbierać solidną sumę na mieszkanie dla najstarszego syna w Poznaniu.

Wydawało się, że wszystko układa się dobrze. Aż kilka miesięcy temu poczułam, że coś jest nie tak z moim organizmem. Pierwsze co pomyślałam menopauza, ale to nie było to. Znacznie przytyłam, ciągle chciało mi się spać, jadłam więcej i nastrój miałam chwiejny. Zgodnie z tym, co podpowiadał Internet prawdopodobnie jestem w ciąży. Ciąża w wieku 45 lat? Nie wierzyłam, ale zrobiłam test. I zobaczyłam wyraźnie dwie czerwone kreski.

Ani synom, ani synowym nie chciałam nic mówić. Po co? Żeby własne dzieci się ze mnie śmiały? Krzyczeli, że mama na stare lata postradała rozum? Postanowiłam ukrywać ciążę. Nadchodziła zima, więc ubierałam się w grube, obszerne swetry i kurtki. Spod grubego płaszcza żaden brzuch nie wystawał.

Nie chciałam tego dziecka rodzić. Ktoś powie nie mam Boga w sercu. Ale mam 45 lat, to już nie jest młody wiek. Mam dzieci i wnuki, którym chcę poświęcić resztę życia, nie biegać z niemowlakiem i zmieniać pieluchy. Nie mamy też pieniędzy na trzecie dziecko. Wojciech musiałby znów wyjeżdżać za granicę, a ja nie dam rady sama.

W szpitalu powiedziano mi, że jest już późno na operację, i że to wiąże się z dużym ryzykiem. Bałam się, że ucierpię. Próbowałam więc siebie przekonywać, że jakoś to będzie. Może Wojciech nawet się ucieszy, gdy dowie się, że będziemy mieć jeszcze jedno dziecko? Postanowiłam zadzwonić do niego na Skype i podzielić się nowiną, ale nie chciałam włączać kamerki tylko mikrofon.

Halo, Wojtku
To nie Wojtek. To Zofia.
Zofia? Kim pani jest?
Przepraszam bardzo, kim pani jest? Ja jestem dziewczyną Wojtka. Czego pani potrzebuje? Męża nie ma przedłużyli mu zmiany w pracy.

Natychmiast się rozłączyłam i rozpłakałam. Tak to właśnie bywa, mężczyzna może zdradzić i to z kimś obcym. Chciałam od razu złożyć pozew o rozwód, wyrzucić rzeczy Wojciecha z domu, nie słyszeć o nim więcej.

Ale z tyłu głowy tliła się nadzieja, że wróci do rodziny, gdy dowie się o dziecku. Wiedziałam, że w lutym ma przyjechać bo wtedy synowie obchodzą urodziny, a on dostał urlop. Nawet mi się śniło, że spacerujemy całą trójką w parku. Wojciech trzyma za rękę naszą córeczkę, ja za drugą.

Dokładnie 14 lutego, w Walentynki, Wojciech wrócił. Przygotowałam kolację, postawiłam świece, włączyłam spokojną muzykę wszystko, by stworzyć nastrój.

Wojtku, mam dla ciebie niespodziankę. Jestem w ciąży. Podobno urodzi się dziewczynka.
Ty podła kobieto! wykrzyczał.

Zaczerwienił się ze złości, zrzucił talerze na podłogę, uderzał pięścią w stół:
To kiedy ja haruję za granicą, ty się z cudzymi facetami puszczasz? I teraz chcesz mi podrzucić bękarta?!

Wojtku, wyjaśnię ci wszystko
Odejdź! Nie chcę cię widzieć! odepchnął mnie tak, że uderzyłam brzuchem w kant stołu i upadłam.

Wojciech wyszedł z walizką, trzasnął głośno drzwiami. Poczułam zawroty głowy, zobaczyłam na podłodze czerwone plamy. Ból brzucha był już nie do wytrzymania. Cudem znalazłam telefon i zadzwoniłam po karetkę. Czułam, że zaraz urodzę.

Kiedy lekarze przyjechali, trzymałam już na rękach naszą córkę. Dziewczynka była spokojna, nie płakała, spała mocno.

No i jak, pani Elżbieto, jedziemy razem?
Nie. Weźcie ją, nie chcę jej.

Jak to?
Tak to właśnie. Weźcie dziecko! Przez nią straciłam rodzinę! Może ktoś ją pokocha, ja na pewno nie. Zabierzcie ją, nie chcę już jej nawet widzieć!

Oddałam dziecko bez wyrzutów sumienia pielęgniarce. Obejrzeli mnie w domu poród przebiegł spokojnie, nie było żadnych komplikacji. Gdy karetka odjechała, posprzątałam mieszkanie, wzięłam prysznic i położyłam się spać.

Dzieci nie wiedzą, że oddałam dziewczynkę. Codziennie chodzę do kościoła i modlę się, żeby córeczka była zdrowa i spotkała swoją rodzinę. Wiem dobrze, że nie podołam. Nie chcę już ciężaru bycia matką. Pragnę tylko jednego by Wojciech wrócił. Ale on znów wyjechał do Niemiec, rozmawia tylko z synami.

Możecie mówić, że jestem szalona. Ale wybrałam męża, nie dziecko. I niech Bóg mnie osądzi. Czasem życie stawia nas przed trudnymi wyborami, a prawdziwą siłę okazujemy, gdy potrafimy wybaczyć sobie swoje decyzje i nie przestajemy wierzyć w lepsze jutro choćby miało być zupełnie inne, niż sobie wymarzyliśmy.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

sześć + 10 =

– Halo… Wacek– To nie Wacek. Tu Helena… – Helena? Kim pani jest?…– Proszę pani, kim pani jest? Jeste…