– I co? – wykrzyknął Sławek. – No jasne! Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny Rano do państwa…

No i masz! zawołałem, bo znów dochodzę do wniosku, że ostatnie słowo naprawdę zawsze należy do mężczyzny A przynajmniej tak mi się wydawało.

Dzisiejszy dzień od samego rana był pełen wspomnień. Przyjechałem do dziadków, państwa Efimenków, na wieś po ziemniaki. Od małego zawsze im pomagałem i sadzić, i wykopywać, nie wyobrażam sobie jesieni bez tej roboty u babci Zofii i dziadka Władysława. Dopiero niedawno bawiliśmy się na moim weselu, a teraz przyjechałem po zapasy.

Babcia krzątała się jeszcze przy kuchni, pachniało chlebem i nagle jej głos:
Powiedz, Przemek, i jak ci się żyje z twoją Martynką? spytała ciekawie.

Westchnąłem cicho.
Różnie, babciu Różnie bywa

Dziadek uniósł brwi, podchodząc bliżej.
Jak to różnie, Przemku? Już się kłócicie z Martyną czy jak?

Pokręciłem głową.
Jeszcze nie Jeszcze nie, ale próbujemy ustalić, kto właściwie rządzi w domu wyznałem nieśmiało.

Babcia zachichotała pod nosem.
Oho, co za odkrycie. To przecież jasne od zawsze rzuciła, oblizując łyżkę.

Dziadek śmiał się do rozpuku.
Proste, Przemek. Najważniejsza w domu była, jest i będzie żona.

Znów cichy śmiech od pieca.
Patrzę na dziadka z niedowierzaniem.
Dziadku, żartujesz czy mówisz poważnie? spytałem.

Dziadek wzruszył ramionami.
Wcale nie żartuję, synku. Możesz spytać babcię. No Zosiu, powiedz kto ma u nas w domu ostatnie słowo?

Babcia przewróciła oczami.
Skończ już te głupoty odparła tonem pełnym czułości.

Powiedz szczerze! nalegał dziadek. Kto z nas podejmuje ostateczne decyzje ty czy ja?

Ja przyznała babcia w końcu.

Popatrzyłem na nią zaskoczony.
Serio? Nigdy nie zauważyłem. Ja uważam, że w domu to zawsze facet powinien być głową.

Dziadek znów się roześmiał.
Daj spokój, Przemek. W prawdziwej rodzinie wszystko jest inne, niż ci się wydaje. Posłuchaj, opowiem ci historię.

Babcia westchnęła.
O, to się zacznie mruknęła. Na pewno będzie o tym motorze.

Zerknąłem pytająco.
O jakim motorze? spytałem.

O tym, co rdzewieje w szopie pokiwał głową dziadek. Stoi u nas dwadzieścia lat. Wiesz, jak babcia mnie zmusiła, żebym go kupił?

Babcia? Zmusiła?

Tak, z własnych, skrzętnie odkładanych złotówek. Ale najpierw było inaczej

Otóż zarobiłem kiedyś trochę, akurat tyle, żeby kupić motor z koszem na ziemniaki. Mówię do babci, chciałbym motor, żeby z pola ziemniaki do domu wozić. Dawniej działkę pod ziemniaki mieliśmy daleko.

I babcia postawiła się okoniem. Lepiej, powiada, kupmy kolorowy telewizor. Wtedy taki kosztował fortunę. Ziemniaki zawsze woziłeś rowerem, więc i teraz sobie poradzisz. Worek na ramę i jazda.

Wzdycham. No dobra, zawsze masz ostatnie słowo powiedziałem. Kupiliśmy telewizor.

A motor? upewniłem się.

Motor też potem kupiliśmy westchnęła babcia. Ale dopiero wtedy, kiedy dziadek się przeciążył i przez całą jesień musiałam sama ziemniaki wozić. W końcu, gdy sprzedaliśmy na jesieni świnie, oddałam mu wszystkie zarobione pieniądze i mówię: Jedź po motor z koszem.

Następnej jesieni znowu pojawiły się jakieś oszczędności podjął dziadek. Chcę, mówię, za te pieniądze postawić nową saunę. Stara już się sypała, dach ciekł i ściany przegniły. Ale babcia swoje kupmy meble, żeby było jak u ludzi. Zgodziłem się: masz ostatnie słowo. Kupiłem meble.

A na wiosnę sauna się zawaliła dodała babcia. Śniegu było mnóstwo, więc dach nie wytrzymał. I od tamtej pory zawsze mówiłam: jak Władek coś wymyśli, tak niech będzie.

Zachichotałem i znów zawołałem:
No właśnie! Widzicie? Ostatnie słowo ma być po stronie mężczyzny!

Nie, Przemek, źle zrozumiałeś roześmiał się dziadek. Bo zanim cokolwiek zrobię, idę do twojej babci: chcę przekładać kuchnię, zgadzasz się? A ona decyduje.

Ja po tych przejściach mówię zawsze: jak ty uważasz, tak zrób przyznała babcia.

Więc widzisz, Przemku, zawsze to kobieta ma ostatnie słowo podsumował dziadek. Zgadzasz się ze mną?

Pomyślałem chwilę, po czym wybuchnąłem śmiechem. Ale kiedy się uspokoiłem, zrozumiałem wszystko i aż rozjaśniło mi się na duszy.

Teraz już wiem, dziadku. Jak wrócę do domu, to powiem: No dobrze, Martyna, jedźmy na wakacje nad polskie morze, tak jak chcesz. A samochód oddam do warsztatu jak wrócimy. Zresztą, jeśli stanie na dobre, to trudno. Całą zimę będziemy jeździć autobusami do pracy po prostu trzeba będzie wcześniej wstawać. I co w tym złego, prawda? Słusznie rozumiem, dziadku?

Właśnie tak, Przemek pokiwał głową dziadek z uśmiechem. Zobaczysz, za rok czy dwa sami dojdziecie do ładu i składu.

Bo, wiesz, w rodzinie kobieta zawsze powinna być główną osobą. Wtedy mężczyzna naprawdę śpi spokojnie Przekonałem się o tym na własnej skórze.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + 13 =

– I co? – wykrzyknął Sławek. – No jasne! Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny Rano do państwa…