Dzisiaj wieczorem, kiedy znów analizuję swoje życie i relacje, nie mogę przestać myśleć o jednym jeśli mężczyzna nie chce się zmienić, to po prostu tego nie zrobi. Możesz go kochać z całych sił. Możesz próbować po raz kolejny, dając mu szansę, dystans, czas Możesz tłumaczyć swoje potrzeby, mówić delikatnie, płakać po cichu albo obdarzać go miłością, wierząc, że w końcu dorośnie i stanie obok Ciebie na tym samym poziomie. Ale jeśli on postanowił pozostać taki, jaki jest będzie szukał kobiety, która mu na to pozwoli.
Kobiety, która go nie skonfrontuje. Nie będzie oczekiwać, by się rozwijał. Nie będzie domagać się dojrzałości emocjonalnej, której on nie ma odwagi albo chęci w sobie odnaleźć. To nie jest prawdziwa miłość. To jest wygoda. To jest przetrwanie na najniższym poziomie. Taki mężczyzna zawsze wybiera najłatwiejszą drogę bo kiedy nie pozamykałeś swoich spraw, każda odpowiedzialność wydaje się przytłaczająca, a bliskość staje się zagrożeniem.
Tak często powtarzałam sobie Karolino, nie myl swoich wysokich standardów z byciem zbyt wymagającą. Nie prosisz o zbyt wiele, gdy pragniesz: szczerości, konsekwencji, szacunku, poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego i związku, w którym razem się rozwijacie. To są podstawy. To jest absolutne minimum. Mężczyzna z prawdziwego zdarzenia pracuje nad nimi, zanim w ogóle poprosi Cię, byś wpuściła go do swojego świata.
Jeśli jednak on nie jest gotowy na rozwój jeśli ucieka w dziecinne nawyki, wybiera własne ego zamiast wspólnego kierunku czy unika trudnych rozmów wtedy siła kobiety będzie go przerażać. Twoja klarowność zabrzmi w jego uszach jak krytyka. Twoje granice odbierze jako odtrącenie. Nie dlatego, że postępujesz źle, tylko dlatego, że nie spotkał dotąd kobiety świadomej własnej wartości. Zamiast dorosnąć wycofa się. Zamiast nauczyć się komunikacji powie, że jesteś zbyt emocjonalna. Zamiast podążać za Twoją energią znajdzie kogoś, kto będzie oczekiwał mniej dawał więcej i nie wymagał zmian. Bo to prostsze. Bezpieczniejsze. Wygodniejsze.
Kogoś, kim łatwo manipulować. Kogoś, kto wszystko przełknie. Kogoś, kto będzie milczeć. Ale nie wolno mi pozwolić, by to mną zachwiało. Nie mogę dopuścić, by czyjś wybór sprawił, że zacznę w siebie wątpić. Często nie chodzi o to, że nie byłaś dla niego wystarczająca po prostu byłaś za dużo dla tej wersji samego siebie, w której było mu wygodnie trwać. Jesteś lustrem. A on nie jest gotów, by się w nim przejrzeć. Bo pokazujesz mu nie tylko, kim jesteś ale i kim on mógłby być, gdyby miał odwagę się rozwijać.
Dlatego powinnam go puścić. Jeśli wybiera przeciętność, niech w niej zostanie. Ale ja nigdy nie powinnam się umniejszać po to, by zmieścić się w świecie mężczyzny, który nie chce dorosnąć. Nie jestem za bardzo kobietą on po prostu nie dorósł do bycia wystarczająco mężczyzną. To nie mój ciężar do dźwigania.





