Lepiej późno niż wcale: Opowieść Tani o zdradzie, nowym życiu, zemście na weselu byłego i nieoczekiw…

Radek, ja cię po prostu nie rozumiem. Zwariowałeś? Co to znaczy odchodzę?

To znaczy dokładnie to, co powiedziałem. Od dawna mam kochankę! Jest młodsza ode mnie o 16 lat! I doszedłem do wniosku, że z nią będzie mi lepiej!

Przecież ona mogłaby być twoją córką!

Wcale nie! Ma już 20 lat.

Radosław podszedł do niej.

Poza tym, Zuzanna ma bardzo bogatego ojca. W końcu będę miał takie życie, o jakim zawsze marzyłem! Rozumiesz? A potem jeszcze urodzi mi dziecko, czego ty nie potrafiłaś!

Każde jego słowo boleśnie raniło Martę. Z czasem czuła, że tak się może wydarzyć, bo nie miała dzieci.

Ale nie miała pojęcia, że wyjdzie to w tak upokarzającej formie.

Przeżyli z Radkiem prawie 15 lat razem. Bywało różnie, jak to w życiu. Ale Marta zawsze wierzyła, że w rodzinie musi być wzajemny szacunek, inaczej to nie rodzina.

Marta, może byś chociaż trochę popłakała, bo jakoś głupio się czuję w tej sytuacji.

Kobieta wyprostowała się z godnością.

A dlaczego miałabym płakać? Cieszę się! Naprawdę! Oby chociaż jedno z nas spełniło swoje marzenia.

Radek się skrzywił.

I znowu te twoje farbki… To nawet nie jest praca, tylko byle co!

To hobby. Ale gdybym pracowała mniej, a ty zarabiałbyś więcej, to mogłabym więcej czasu poświęcić malowaniu.

Oj, daj spokój. Czym ty byś się jeszcze zajmowała? I tak dzieci nie masz. Pracuj i nie narzekaj.

Odwróciła się do Radka, który zacinał walizkę.

Radek, a ta twoja nowa kochanka… Ona też raczej nie będzie pracować. Z czego będziecie żyć? Przecież nie jesteś pracowity.

To już nie twój interes! Ale dziś jestem w dobrym humorze, więc ci powiem. Na swoich pieniądzach pożyjemy tylko kilka miesięcy.

A potem, jak Zuzanna zajdzie w ciążę, jej ojciec obsypie nas złotówkami! I teraz też nie narzekam, jakoś damy radę!

Radek wreszcie zamknął walizkę i wyszedł, trzaskając drzwiami. Marta aż się wzdrygnęła, nigdy nie lubiła hałasu. Spojrzała przez okno.

Pod klatkę podjechał czerwony samochód. Wyskoczyła z niego młoda dziewczyna, rzuciła się Radkowi na szyję.

Wszystkie sąsiadki z bloku gapiły się bez wstydu. No pięknie, nie mógł choćby zachować resztek przyzwoitości?

A mimo wszystko Marta poczuła ulgę. Ostatnio ich życie to był tylko teatr.

Radek praktycznie już nie bywał w domu. Marta rozumiała, co się dzieje, ale nie potrafiła sama przeciąć pętli, którą tworzyła ich rodzina.

Wzięła telefon.

Rita, hej. Masz jakieś plany na dziś wieczór?

Przyjaciółka się zdziwiła.

No proszę, już nie smutna? Co się stało?

Oj, daj spokój, nie było depresji, raczej przesilenie. Idźmy wieczorem gdzieś, napijemy się mam ku temu powód.

Przez chwilę w słuchawce była cisza, po czym Rita zapytała ściszonym głosem:

Marta, wszystko okej? Jakie leki dziś brałaś? Nie masz gorączki?

Przestań wygłupiać się.

Jeśli to na serio, to z chęcią! Mam już dość oglądania twojej nieszczęśliwej miny! Ale

Co? Nie możesz dzisiaj?

Nie w tym rzecz. Jak twój Radziu cię puści? Kto mu kanapki do fotela zaniesie i nos wytrze?

Rita, o siódmej w Sopocie!

Marta odłożyła telefon. Kiedyś Rita ją wykończy. I chyba to nastąpi szybciej, niż myślę.

Uśmiechnęła się sama do siebie. Chciała zrobić jej krzywdę od czasów pierwszego spotkania, ale i tak nie miało to wpływu na ich przyjaźń. Chwyciła torebkę i wybiegła z mieszkania już południe, a ona miała tyle do zrobienia.

Rita niecierpliwie zerkała na zegarek. Marta nigdy się nie spóźniała, a tu już pięć minut minęło.

Nagle drzwi restauracji się otworzyły i Marta weszła, a Rita aż zaniemówiła. Zresztą, wszyscy zaniemówili.

Marta zawsze miała długie włosy spięte w kok. Dziś krótkie, rozświetlone blondem.

Na co dzień nie używała makijażu. Teraz jej twarz zdobił perfekcyjny make-up.

Zazwyczaj nosiła spodnie. A dziś swobodna sukienka, która odsłaniała więcej, niż najbardziej obcisłe jeansy.

Marta, nie wierzę

Marta odłożyła torebkę na krzesło i usiadła.

Fajnie wyglądam?

Jasne! Odmłodniałaś o dziesięć lat. Nie mów, że wyrzuciłaś Radka!

Nie powiem! Sam odszedł.

Patrzyły na siebie chwilę, potem wybuchnęły śmiechem.

Po pół godzinie doszedł do nich kelner z drinkami od nieznajomego pana z innego stolika. Był kilka lat starszy.

Rita spojrzała na Martę z przebiegłym uśmieszkiem:

Oho, już masz fanów!

Marta puściła oczko i zaprosiła mężczyznę do stołu. Rita zrobiła wielkie oczy:

Jesteś dzisiaj niesamowita!

Przesiadywali do późna. Pan nazywał się Igor, był zabawny, inteligentny, nienachalny i przystojny.

Odprowadził Ritę do taksówki, potem zaproponował Marcie spacer.

Mógłbym iść z tobą na drugi koniec miasta! Mam samochód, ale nie prowadzę, jak wypiję.

Nie trzeba mieszkam dwie przecznice stąd.

Pod blok Marty dotarli nad ranem. Trochę chodzili, rozmawiali.

Marta, nie zapytałem, co wy świętowaliście? Urodziny masz, czy co? Muszę ci wręczyć prezent!

Nie Chociaż, zależy jak na to spojrzeć. Wczoraj mąż mnie zostawił.

I Marta uśmiechnęła się swoim czarującym uśmiechem. Igor popatrzył na nią z podziwem.

No, Marto… Ty to potrafisz zaskoczyć.

Po trzech tygodniach Marta i Rita siedziały znów w kawiarni.

I jak z Igorem?

Marta uśmiechnęła się z rozmarzeniem.

Rita, pierwszy raz chyba jestem tak szczęśliwa. Wszystko mu opowiadam, a on po prostu rozbroił moje wszystkie lęki.

Ale coś cię gryzie?

Wiesz Radek ciągle nie daje mi spokoju. Nie wiem po co, ale wysłał mi zaproszenie na wesele.

O rany Z jakiego powodu?

Może chce zobaczyć byłą, zrozpaczoną i wymęczoną. Albo pokazać nowej żonie.

Palant Marta, weź Igora. Wpadasz, składacie życzenia i wychodzicie. Ważne, żeby mu utrzeć nosa!

…Radek patrzył na Zuzannę.

Jesteś dziś śliczna

Wiem. Myślisz, tata przyjdzie?

Musi! Przecież jesteś jego córką

Córką Cały rok ani grosza mi nie dał, ciągle chce mnie uczyć samodzielności. Też mi ojciec.

Radek objął ją.

Nie przejmuj się, zobaczysz, wszystko się ułoży, w końcu wychodzisz za mąż!

Wesele zrobili na kredyt. I Radek, i Zuzanna wierzyli, że ojciec w końcu zmięknie i otworzy worek z pieniędzmi.

Radek?

Tak, a twoja była żona przyjdzie?

Wyobraź sobie, zadzwoniła wczoraj przyjdzie.

Niemożliwe!

Myślę, że chce prosić, żebym wrócił.

Racja, lubię takie sceny!

Kiedy Marta wytłumaczyła Igorowi, co zamierza, ten się zdziwił.

O której macie ślub?

O drugiej. Jesteś zajęty?

A jak miał na imię twój były?

Radosław. A co?

Oj, ciekawa sprawa! Pojadę z tobą z przyjemnością.

Wszystko wyjaśniło się dopiero w drodze na uroczystość. Marta była tak zaskoczona, że nie miała siły nic zmieniać.

Ruszyli razem przez salę, Marta trzymała Igora pod rękę, z dumnym uśmiechem na twarzy.

Radek i Zuzanna wyglądali na wyraźnie niezadowolonych. Podeszli do nich.

Zuzanna szeptem:

Tato?

A Radek spojrzał z niedowierzaniem:

Marta?

Przez chwilę jej nie poznał. Nie spodziewał się, że jego żona może wyglądać tak dobrze.

Igor wręczył Zuzannie bukiet i kopertę, powiedział:

To dobrze, że się pobierasz i stajesz na własnych nogach. W sam raz, bo z Martą planujemy zwiedzić trochę świata!

Zwrócił się do Radka:

Wie pan, przyszła teściowa też musi odpocząć. Przekazuję więc moją córkę w pańskie ręce, a my już lecimy!

Wyszli z restauracji. Marcie chciało się śmiać, ale nie wiedziała, jak Igor to odbierze. A on nagle zwrócił się do niej:

Wiesz, że teraz musisz za mnie wyjść?

Marta zamyśliła się, po chwili poważnie odpowiedziała:

Jak trzeba, to trzeba

Przytuleni ruszyli do samochodu, a Igor rezerwował już przez telefon bilety tam, gdzie ciepło i jest morze.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × dwa =

Lepiej późno niż wcale: Opowieść Tani o zdradzie, nowym życiu, zemście na weselu byłego i nieoczekiw…