Mamo, uśmiechnij się
Jagoda zawsze czuła się niezręcznie, kiedy do ich domu przychodziły sąsiadki i prosiły jej mamę, żeby coś zaśpiewała.
Krysiu, zaśpiewaj, masz taki ładny głos, a jak tańczysz, to aż się miło patrzy mama zaczynała śpiewać, sąsiadki zaraz jej wtórowały, a czasem wszystkie razem tańczyły na podwórku.
Jagoda wtedy mieszkała z rodzicami i młodszym bratem Tomkiem w małej wsi pod Piotrkowem Trybunalskim, we własnym domu. Mama była pogodna i bardzo życzliwa, a kiedy goście się zbierali do wyjścia, zawsze mówiła:
Wpadnijcie jeszcze, dziewczyny, fajnie się dziś siedziało.
Czemu Jagodzie nie podobało się, że mama śpiewa i tańczy? Trochę się tego wstydziła. Była wtedy w piątej klasie i pewnego dnia powiedziała do mamy:
Mamo, nie śpiewaj i nie tańcz, proszę cię Ja się wstydzę sama do końca nie umiała określić, czemu tak ją to krępuje.
Nawet dziś, choć jest już dorosła i sama ma dzieci, nie potrafi tego wyjaśnić. Wtedy mama odpowiedziała spokojnie:
Jagódko, nie wstydź się, że śpiewam. Przeciwnie, ciesz się, póki jestem jeszcze dość młoda, żeby to robić. Całego życia nie prześpiewam i nie przetańczę
Jagoda nie rozumiała wtedy tych słów. Od dzieciństwa wydawało się, że życie zawsze jest wesołe.
Sytuacja zmieniła się, kiedy Jagoda była w szóstej klasie, a jej brat Tomek w drugiej. Ojciec zostawił ich nagle. Spakował rzeczy i odszedł, nie tłumacząc nic dzieciom. Jagoda długo nie wiedziała, co zaszło między rodzicami. Już jako nastolatka spytała mamę:
Mamo, dlaczego tata nas zostawił?
Dowiesz się, jak dorośniesz odpowiedziała mama.
W rzeczywistości Krystyna przyłapała męża w ich domu z inną kobietą, Wandą, ich sąsiadką. Jagoda i Tomek byli wtedy w szkole, a mama niespodziewanie wróciła z pracy po portfel. Drzwi domu były otwarte, co ją zdziwiło, bo mąż powinien być w pracy była dopiero jedenasta. Weszła do sypialni i zobaczyła scenę, która ją zamurowała, a Jarosław i Wanda patrzyli na nią z głupawymi uśmiechami, jakby nic się nie stało.
Wieczorem, kiedy wrócił jej mąż, doszło do awantury. Dzieci bawiły się wtedy na podwórku.
Twoje rzeczy są spakowane w sypialni. Zabieraj je i odejdź. Nigdy ci nie wybaczę zdrady powiedziała Krystyna.
Jarosław próbował jeszcze rozmawiać:
Krysia, popełniłem błąd, zapomnijmy o tym. Dzieci mamy.
Zabieraj się powiedziała tylko Krystyna, po czym wyszła na podwórko.
Jarosław zabrał swoje rzeczy i wyszedł. Krystyna ukradkiem patrzyła zza rogu domu. Nie chciała już nigdy widzieć męża; jego zdrada zrobiła w jej sercu głęboką ranę.
Poradzę sobie z dziećmi powtarzała sobie zapłakana. Nigdy mu nie wybaczę.
Nie wybaczyła. Została sama z dwójką dzieci. Wiedziała, że będzie ciężko, ale nie spodziewała się, że aż tak. Musiała podjąć dwie prace. W dzień sprzątała w urzędzie gminy, a nocami pracowała w piekarni. Prawie nie sypiała, a jej uśmiech zniknął z twarzy.
Choć ojciec odszedł, Jagoda i Tomek mieli z nim kontakt. Mieszkał z Wandą dosłownie cztery domy dalej. Wanda miała syna w wieku Tomka, chłopcy chodzili nawet do tej samej klasy. Krystyna nigdy nie zabraniała dzieciom widywać ojca, więc odwiedzali go, czasem bawili się z jego pasierbem, ale na obiad zawsze wracali do swojego domu. Wanda ich nie częstowała, nie dbała o nich. Było im wolno tylko się pobawić.
Czasem syn Wandy przychodził z nimi na ich podwórko, co wzbudzało zdziwienie sąsiadów. Krystyna wszystkich karmiła, nie miała z tym problemu. Jagoda jednak nigdy już nie widziała uśmiechu mamy. Była cicha, zamknięta w sobie, choć pełna czułości.
Jagoda po powrocie ze szkoły próbowała rozmawiać z mamą o wszystkim, by ją trochę rozweselić.
Mamo, wyobraź sobie, że Grzesiek przyniósł do klasy kotka i ten cały czas miauczał. Nasza wychowawczyni długo nie mogła dojść, kto tak miauczy, a Grześka nawet ochrzaniła, że przeszkadza! Kiedy powiedzieliśmy, że to kotek w torbie, wyrzuciła Grześka z lekcji razem z kotkiem i kazała mu wrócić z mamą.
Tak rozumiem odpowiadała tylko Krystyna.
Jagoda widziała, że nic nie wywołuje u mamy radości. Nocami słyszała jej szloch, widziała, jak całymi godzinami gapi się w okno. Dopiero będąc dorosłą, pojęła wszystko.
Mama była bardzo zmęczona. Pracowała codziennie na dwóch etatach, nocami nie sypiała. Czasami pewnie nawet brakowało jej witamin. Robiła wszystko dla mnie i Tomka. Nosiliśmy zawsze czyste, schludne ubrania. Wszystko mama prasowała i naprawiała wspominała Jagoda.
A wtedy po prostu mówiła:
Mamo, uśmiechnij się, tak dawno nie widziałam twojego uśmiechu.
Krystyna kochała dzieci, chociaż nie zawsze je przytulała. Czasami pochwaliła, że dobrze się uczą i są dla niej wsparciem. Potrafiła ugotować pyszny obiad, w domu zawsze panował porządek.
Jagoda czuła matczyną miłość, gdy mama zaplatała jej warkocze. Krystyna wtedy delikatnie gładziła Jagodę po głowie, smutna, jej ramiona były jakby przygarbione od tylu trosk. Wcześnie zaczęły wypadać jej zęby, usuwała je, ale nigdy nie miała nowych protez.
Po skończeniu szkoły Jagoda nawet nie rozważała studiów wiedziała, że mama musi na nią liczyć, a ich na dalszą naukę nie było stać. Zatrudniła się jako sprzedawczyni w sklepie spożywczym niedaleko domu. Chciała pomóc mamie, Tomek rósł szybko i potrzebował nowych ubrań i butów.
Pewnego dnia do sklepu wszedł Michał nie był z ich wsi, pochodził z sąsiednich Zawadów. Michałowi Jagoda od razu wpadła w oko, choć był od niej dziewięć lat starszy.
Jak masz na imię, ślicznotko? uśmiechnął się szeroko. Dopiero zaczęłaś tu pracować? Często przejeżdżałem, a wcześniej cię nie widziałem.
Jagoda. Pana też tu nie kojarzę odpowiedziała.
Mieszkam osiem kilometrów stąd, jestem Michał.
Tak się poznali. Michał często przyjeżdżał wieczorem po Jagodę, odwoził ją samochodem, chodzili razem na spacery. Zabrał ją nawet do swojego domu, gdzie mieszkał z matką, poważnie chorą. Poprzednia żona zostawiła go, wyjechała z dzieckiem do miasta, nie chciała pomagać teściowej.
Michał miał duże gospodarstwo i porządny dom. Gościł Jagodę po królewsku: śmietana, mięso, ciasta, cukierki wszystko na stole. Spodobało jej się. Matka Michała leżała już schorowana w pokoju.
Jagoda, chodź za mnie zaproponował nagle Michał. Bardzo mi się podobasz. Mówię od razu moja mama wymaga opieki, ale pomogę ci ze wszystkim.
Jagoda się ucieszyła, choć nie okazała tego opiekować się starszą, schorowaną panią nie wydawało jej się ciężkim obowiązkiem. Michał patrzył na nią niepewnie.
Zgadzam się powiedziała w końcu, z myślą, że w końcu będzie jeść do syta mięsa i śmietany. Michał aż się rozpromienił.
Jagódko, nawet nie wiesz, jak się cieszę. Obiecuję, że cię nie skrzywdzę. Zawsze będziemy szczęśliwi.
Po ślubie Jagoda przeprowadziła się do Michała do Zawadów. Prawdę mówiąc, nie czuła już takiej potrzeby mieszkać w domu rodzinnym. Tomek dorósł, studiował w Piotrkowie w technikum samochodowym, do domu wpadał tylko na niedziele i wakacje.
Czas mijał. Jagoda była naprawdę szczęśliwa z mężem. Urodziła dwóch synów, dzieci pojawiły się jedno po drugim. Nie pracowała, bo gospodarstwo i dzieci pochłaniały mnóstwo czasu, a teściowa po dwóch latach wspólnego życia zmarła. Było przy gospodarstwie mnóstwo pracy, ale Michał był zaangażowany.
Jagoda, zostaw to wiadro, sam przeniosę! Po co się przemęczasz? Twoje zadanie to wydoić krowę, nakarmić kury i kaczki, a świnie już ja załatwię mawiał.
Jagoda wiedziała, że mąż ją kocha. Był hojny, dbał o nią i dzieci.
Jagoda, zawieźmy trochę mięsa, śmietany i mleka twojej mamie. Ona musi wszystko kupować, a my mamy swoje mówił.
Krystyna przyjmowała te dary z wdzięcznością, choć wciąż nie potrafiła się uśmiechnąć. Nawet kiedy bawiła się z wnukami, była poważna. Jagoda bardzo nad tym bolała, nie wiedziała, jak mamę odzyskać dla świata.
A może poszłabyś do księdza, do kościoła? podsunął Michał. Jagoda zaczęła się za mamę modlić, prosiła Boga, by zesłał jej nową radość.
Pewnego dnia Krystyna poprosiła córkę:
Córeczko, pożyczysz mi trochę pieniędzy? Chciałabym zrobić sobie zęby
Mamusiu, oczywiście, zapłacę za wszystko! ucieszyła się Jagoda, choć wiedziała, że mama i tak jej wszystko odda. Podała jej kwotę, której brakowało, około siedmiuset złotych, mama od razu zapowiedziała, kiedy odda.
Od tamtej pory Jagoda rzadko odwiedzała mamę, bo Michał był pochłonięty pomaganiem swojemu wujkowi panu Józkowi, który zdecydował się przeprowadzić z Piotrkowa na wieś nieopodal nich po rozstaniu z żoną. Michał pomagał wujkowi z domem, z formalnościami i przeprowadzką. Pan Józek kupił solidny dom.
Michał czasami wpadał w odwiedziny do wujka, raz czy dwa Jagoda mu towarzyszyła. Pewnego razu, wracając od Józka, Michał mówi:
Wiesz co, wujek chyba chce się jeszcze ożenić. Kiedy byłem ostatnio, słyszałem rozmowę przez telefon
I dobrze, ma dom, jest sam, a jeszcze życie przed nim odpowiedziała Jagoda.
Niedługo potem Józek sam ich zaprosił:
Chciałbym was jutro zaprosić na kawę. Odnalazłem swoją pierwszą miłość, razem uczęszczaliśmy do szkoły w Piotrkowie. Jutro ją przeprowadzam, a pojutrze wpadnijcie do nas.
Po dwóch dniach Michał i Jagoda wzięli prezenty i wybrali się do wujka. Gdy Jagoda weszła do środka, aż zamarła przed nią stała jej własna mama, Krystyna, piękniejsza niż kiedykolwiek i uśmiechnięta. Zobaczywszy córkę, speszyła się, ale nie przestawała się uśmiechać. Widać było, że dużo się w niej zmieniło.
Mamo! Jak się cieszę czemu nic nie mówiłaś?
Nie chciałam, żebyście się denerwowali, a poza tym co, jeśli by nie wyszło? odpowiedziała mama cicho.
Wujku Józku, czemu pan nie zdradził, z kim się wiąże?
Bałem się, że Ania się wycofa a teraz jesteśmy szczęśliwi.
Michał i Jagoda bardzo się cieszyli Krystyna w końcu odnalazła spokój u boku pana Józka i znowu się uśmiechała.
Dziękuję za przeczytanie. Życzę wszystkim szczęścia i pogody ducha.





