Mieszkanie zostało kupione przez mojego syna: teściowa rości sobie prawo

Wyobraź sobie, że opowiadam Ci taką historię…

Poznałam mojego męża, kiedy studiowaliśmy razem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Oboje mieliśmy wtedy po dwadzieścia lat i szybko się zaprzyjaźniliśmy. Od początku zwróciłam na niego uwagę był silny, bystry i, co najważniejsze, zawsze życzliwy wobec innych. Najpierw byliśmy przyjaciółmi, ale dosyć szybko zrozumiałam, że zaczynam czuć do niego coś więcej.

Po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Do dziś z rozrzewnieniem wspominam tamten czas studenckie lata to był naprawdę najfajniejszy okres w moim życiu.

Po roku Michał mi się oświadczył, a niedługo później wzięliśmy ślub. Nie było nas stać na wielkie wesele, więc po prostu świętowaliśmy w gronie najbliższej rodziny rodzice, rodzeństwo i kilka cioć, typowo po polsku, przy serniku, makowcu i domowych ogórkach.

W drugim roku naszego małżeństwa Michał zaczął już pracować. Na początku mieszkaliśmy w akademiku i własne mieszkanie wydawało się odległym marzeniem, ale byliśmy przekonani, że kiedyś się uda. I faktycznie gdy zmarła moja babcia Barbara, odziedziczyłam po niej 100 tysięcy złotych, a Michałowi udało się też trochę odłożyć. Dzięki temu mogliśmy wziąć kredyt hipoteczny na dwupokojowe mieszkanie, bo planowaliśmy powiększenie rodziny w najbliższej przyszłości.

Przez dziesięć lat byliśmy małżeństwem, niestety bez dzieci. Kilka lat temu Michał miał poważne kłopoty w pracy: firma popadła w tarapaty finansowe, a właściciel, zamiast samemu wziąć na siebie odpowiedzialność, oskarżył Michała, który był głównym księgowym, o zadłużenie firmy i złe prowadzenie rachunków. Skończyło się na sądzie i, niesprawiedliwie, Michała wsadzili do więzienia na cztery lata.

Robiłam wszystko, żeby mu pomóc, szukałam prawników, nie poddałam się bez walki, ale nic nie wskórałam. Wszystkie papiery były tak sporządzone, że cała wina spadła na Michała, mimo że po prostu wykonywał polecenia swojego szefa.

To był ciężki czas, starałam się wspierać męża jak mogłam, ale po roku nawet ja już nie dawałam rady psychicznie…

Pewnego dnia przyszła do mnie teściowa i z miejsca zaczęła zarzucać mi, że powinnam się wyprowadzić z mieszkania. Oskarżyła mnie o to, co spotkało Michała, i powiedziała, że mieszkanie zostało kupione tylko za jego pieniądze, a ja nie mam do niego żadnych praw. Byłam w totalnym szoku nie wierzyłam, że teściowa może być aż tak bezduszna.

Okazało się, że jeszcze przed tym całym procesem Michał dał swojej mamie upoważnienie do reprezentowania go i, dzięki temu, ona załatwiła wyciągi z banku, z których wynikało, że raty za kredyt szły zawsze z konta Michała. Teściowa twierdzi, że te papiery wystarczą, żeby sąd stwierdził, że nie miałam nic wspólnego z kupnem tego mieszkania.

Jestem zupełnie skołowana i nie wiem, co dalej robić…

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + 18 =

Mieszkanie zostało kupione przez mojego syna: teściowa rości sobie prawo