Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Zaraz wyjaśnię dlaczego.

Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Zaraz wam wytłumaczę, dlaczego.

Moja córka i jej rodzina nagle zostali bez dachu nad głową. Po powodzi ich mieszkanie w Warszawie nie nadawało się do zamieszkania i wymagało gruntownego remontu. Nie było wyjścia przyszło im zamieszkać ze mną.

Było oczywiste, że nie mieli gdzie pójść, więc przyjąłem ich pod swój dach. Jednak po rozmowie z córką, Martą, i zięciem Pawłem, ustaliliśmy, że to tylko rozwiązanie tymczasowe i że wrócą do swojego mieszkania jak tylko będzie to możliwe.

Mam świetną córkę, a zięć to porządny człowiek, więc byli całkowicie zgodni ze mną: rodzina to oddzielny organizm, a wszyscy inni są wobec niej jakby na doczepkę. Jestem w tej kwestii konsekwentny i chciałbym wyjaśnić, na czym dokładnie opieram swoje stanowisko.

Mam własny styl życia, który wyraźnie różni się od zwyczajów mojej córki i jej męża. O ile obecność córki jestem jeszcze w stanie zaakceptować wokół siebie, to zięć jest już dla mnie kimś zupełnie obcym a przecież i on ma prawo do prywatności. Na przykład nie ma sensu kłócić się o to, że lubię zasypiać przy włączonym telewizorze albo o to, że Marta z Pawłem postanowili zaprosić do nas znajomych. Każdy ma własne oczekiwania co do porządku w mieszkaniu i nie warto wchodzić sobie w drogę z powodu niepozmywanych naczyń. Takie drobiazgi potrafią popsuć nawet najlepsze relacje.

Do tego dochodzą odmienne priorytety kulinarne. I co tu dużo mówić bywają sytuacje, gdy nagle w domu pojawiają się niespodziewani goście. Wtedy łatwo sięgnąć po smakołyki, które ktoś inny specjalnie zostawił na później. Zakładanie kłódki na lodówkę nie wchodzi w grę to przecież absurd.

Różne godziny odpoczynku też stają się poważnym problemem ciągłe skradać się na palcach to żadna przyjemność. Ludzie nie zawsze są wyrozumiali wobec czyjegoś snu, a brak wypoczynku prowadzi do rozdrażnienia i bólu głowy, co potrafi być iskrą do większego konfliktu.

Poza tym, nie chcę oceniać życia mojej córki i jej męża. Wszystkiego ją nauczyłem, a teraz chcę widzieć tylko to, co sama zdecyduje mi pokazać nie pragnę wiedzieć więcej. To jest zupełnie niemożliwe, kiedy mieszka się pod jednym dachem dzień w dzień.

Co najważniejsze, lubię sam decydować, z czym chcę i mogę im pomóc, a jeśli już to robię, wolę to robić z własnej woli. Chciałbym mieć też czas tylko dla siebie.

I dlatego właśnie nie chcę już nigdy mieszkać razem z rodziną mojej córki, nawet jeśli to tylko tymczasowo. Każdy z nas potrzebuje swojego miejsca na świecie i ja również.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − osiem =

Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Zaraz wyjaśnię dlaczego.