Nie mogę pojąć, skąd bierzesz tak silną zazdrość – od kiedy się spotykamy słyszę nieustanne zarzuty, w twoich oczach ciągła podejrzliwość, zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, o każdy słup latarniowy – to już przekracza granice… i naprawdę jestem wykończony.

Maksym, co to jest? surowo zapytała dziewczyna, trzymając w rękach koszulę. Co to za różowa plama? Czyja to pomadka? Tak? Więc spóźniłeś się w pracy
Grażyno, o co ci chodzi? zmęczony odpowiedział chłopak, przeglądając swoje narzędzia. Jestem na dyżurze. Jaka pomadka? W naszym oddziale jest tylko pielęgniarka babcia Nadzieja. Naprawdę Jestem po prostu zmęczony.

Grażyna podniosła górną wargę, zmarszczyła koszulę i poszła do łazienki. Maksym ciężko westchnął.

Mijało już ponad sześć miesięcy, odkąd Grażyna i Maksym byli razem. Wszystko wydawało się idealne, oprócz jednego Grażyna była wyjątkowo zazdrosna. Potrafiła znajdować przyczyny nawet tam, gdzie ich nie było.

Spójrz, jęknęła Grażyna. On na pewno mnie zdradza. Zobacz to.

Dziewczyna wyciągnęła koszulę siostce i skrzyżowała ręce. Była bardzo zmartwiona.

Kasia siostra Grażyny przyjrzała się koszuli, podeszła do plamy i roześmiała się.

Dlaczego się śmiejesz? obraziła się Grażyna.

To plama od konfitury truskawkowej.

Grażyna natychmiast odciągnęła koszulę od siostry i podeszła bliżej. Zaskoczenie mieszało się z dezorientacją.

Czas się uspokoić. Nie rozumiem, skąd bierze się ta twoja dziwna podejrzliwość.

Grażyna usiadła naprzeciw Kasi.

Nie tylko zaczęliśmy się spotykać. Wysunąłem go z poprzedniego związku, wyznała, odwracając wzrok. Rozumiesz? Zdradził wtedy swoją byłą ze mną. I ja Na początku myślałam, że ode mnie nie odejdzie, ale potem zrozumiałam, że odejdzie. I to mocno.

To nie wymówka, by mówić o zdradzie. Naucz się ufać.

Ufam, zaprzeczyła Grażyna. Po prostu ciągle się martwię. Martwię się, że go stracę.

Kasia pokręciła głową, nie wiedząc, co dodać.

Gdzie byłeś? połączyła ręce Grażyna. Pierwsza w nocy.

Maksym zmęczonym westchnieniem odpowiedział:

Grażyno, sama mnie wypuściłaś, żebyśmy z chłopakami pogapili. Oglądaliśmy mecz. Trochę odpoczęliśmy. Co jest nie tak?

Darek od dawna jest w domu, dzwoniłam do Lidzi. Gdzie byłeś ostatnie dwie godziny?

Darek wyjechał wcześniej, bo obiecał żonie, a my zostaliśmy z Sławkiem. Grażyno, uspokój się. Idę spać.

Maksym przeszedł do sypialni i położył się na łóżku. Próbował zapomnieć, odciągnąć myśli od jej chronicznej zazdrości, by znów poczuć lekkość ducha, jak dawniej. Ale Grażyna znowu wszystko popsuła tak zwyczajnie.

Grażyna wyszła ze sklepu i zmierzała w stronę kamienicy. Patrzyła w telefon, więc nic nie zauważała wokół. Przypadkowo odwróciła głowę i wydało się, że zza rogu przy maksymowej szyi stała blada dziewczyna. Śmiała się radośnie, a on bezwstydnie przytulał ją do siebie.

Oczy Grażyny stały się jak zasłona, wyrzuciła torbę z zakupami i rzuciła się w stronę chłopaka. Chwyciwszy go za rękę, odciągnęła go na bok.

Wiedziałam! wykrzyknęła. Wiedziałam, że zdradzasz mnie. Wiesz! Jesteś bezwzględny. Kłamałeś przez cały czas. Nie, potrząsnęła głową nie, miałam rację! Ty, ty zdrajco!

Maksym spojrzał na nią mrocznym wzrokiem, ręce zaciskały się z gniewu, a oczy szukały winy przybłyśniętej blondynki, która stała z boku i nie rozumiała niczego.

Grażyno

Nie mów do mnie. Wiem, co powiesz. Nie chcę słuchać bezsensownych wymówek.

To moja siostra. Półsiostra, przerwał mu Maksym.

Co? Grażyna zamarła w miejscu.

Córka cioci Ireny. Znasz ją. A Wiktoria moja przyrodnia siostra, dorastałyśmy razem. Lepiej wróć do domu, tam pogadamy.

Grażyna posłuchała i odszła, zostawiając roztrwonioną dziewczynę jedynie krótkim przepraszam.

W domu Maksym wrócił późno. Był bardzo zraniony. Jego usta były tak ściśnięte, że wyglądały, jakby ich nie było, a oczy nie patrzyły już na Grażynę.

Maksymie

Mam dość, przyznał chłopak. Nie rozumiem, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Nie mogę. Od kiedy zaczęliśmy się spotykać, słyszę tylko podejrzenia. W twoich oczach ciągła nieufność. Zazdrościsz mnie o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, każdy latarnik. To już przekracza granice i Jestem naprawdę zmęczony.

Maksymie! wykrzykiwała Grażyna. Chcesz się ze mną rozstać? Proszę, kocham cię! Przebacz mi, proszę. Nie wiem, co mnie napędza, ale postaram się, by to się nie powtórzyło. Proszę

Grażyna pochyliła się wokół chłopaka, łapiąc go za ręce i wpatrując w oczy. Maksym miał litość dla niej, naprawdę ją kochał i nawet zerwał z innego związku, który trwał ponad pięć lat, tylko po to, by być z nią. Nigdy nie pomyślał, że odważy się tak zrobić, ale Grażyna podbiła jego duszę. A teraz wątpliwości pożerały go od środka.

Kocham cię, wyszeptał, ściskając dłoń dziewczyny i spotykając się z jej spojrzeniem. Ale to, co robisz, jest nienormalne. Nie mogę tak żyć

Już nie będę, szlochnęła Grażyna. Nigdy. Zostań ze mną. Nie rozumiesz, nie dam sobie rady bez ciebie.

Maksym wypuścił powietrze i przyciągnął ją bliżej. Nie mógł jej zostawić, nawet po tym, co uczyniła.

Kilka miesięcy związek Grażyny i Maksima był wspaniały, nie zazdrościła już go przynajmniej nie okazywała tego a on cieszył się jej towarzystwem i nie spieszył się do pracy.

Nadeszła jesień, sezon chorób, więc pacjentów było więcej. Maksym nie mógł przychodzić wcześnie, wyczerpywał się, więc jadł kolację w domu i od razu szedł spać.

Grażyna znów zaczęła podejrzewać najgorsze. Najpierw usiłowała mu wierzyć, nie pytając, dlaczego koszula pachnie obcymi perfumami. W końcu w ich oddziale pracował przeważnie żeński personel, więc nie było powodu do niepokoju. Jednak z każdym dniem podejrzenia rosły, śledziła go, przeglądała koszule, szukała wskazówek.

Pewnego wieczoru po pracy Maksym od razu wpadł pod prysznic. Tym razem spędził w nim mało czasu, bo chciał jak najszybciej położyć się w łóżku. Cichym skrzypnięciem otworzył drzwi i zobaczył, jak Grażyna szybko przegląda telefon.

Grażyno co robisz?

Dziewczyna drgnęła i natychmiast odrzuciła telefon.

Tylko zadzwonić muszę.

Maksym skinął głową na różowy etui telefonu leżące na poduszce.

A własny nie masz?

Jest rozładowany.

Ekran telefonu Ksenii rozbłysł, ktoś napisał:

Naprawdę? Całkiem rozładowany? To jeszcze mnie oszukujesz. zdziwił się Maksym, podnosząc brew. Może mam jeszcze coś o tobie dowiedzieć?

Przepraszam, spuściła głowę.

Znalazłaś to, czego szukałaś? Miejsce Marple rzucił słowami pełnymi irytacji.

Grażyna pokręciła głową.

Maksym milcząco podszedł do szafy i zaczął pakować rzeczy. Grażyna wstała z łóżka i chwyciła jego rękę.

Proszę, nie! Nie chcę tego. Już nie będę. Ufam ci, Maksymie!

Nie, Grażyno, po raz pierwszy wybaczyłem, po raz drugi nie chcę wchodzić w tarapaty. Mam dość. Chcę po prostu żyć spokojnie, ufać i być pewnym, że mi ufają. A to nie jest życie

Po pół godziny chłopak spakował wszystkie rzeczy pod gniewną minę Grażyny. Siedziała na łóżku, obejmując kolana.

Kocham cię. Naprawdę. Ale nie mogę dłużej. A ty? Nie zmienisz się.

Maksym opuścił wynajmowane mieszkanie i pojechał do rodziców. Był naprawdę wyczerpany.

Niewierność zawsze niszczy relacje, niezależnie od ich siły. Potem człowiek ocenia wszystko przez pryzmat siebie. Może Grażyna czuła, że kiedyś Maksym ją zdradzi, tak jak zdradził swoją byłą. Ale to ona go wybrała, sama wybrała takiego mężczyznę. Bez zaufania nie może istnieć ani miłość, ani przyjaźń, ani żaden inny związek. To był jej największy błąd.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 + trzynaście =

Nie mogę pojąć, skąd bierzesz tak silną zazdrość – od kiedy się spotykamy słyszę nieustanne zarzuty, w twoich oczach ciągła podejrzliwość, zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, o każdy słup latarniowy – to już przekracza granice… i naprawdę jestem wykończony.