Maksym, co to jest? surowo zapytała dziewczyna, trzymając w rękach koszulę. Co to za różowa plama? Czyja to pomadka? Tak? A więc spóźniłeś się w pracy
Bogno, co ty mówisz? zmęczony odpowiedział chłopak, rozpakowując rzeczy po nocnej zmianie. Jaką pomadkę? W naszym oddziale jest tylko pielęgniarka babcia Natalia. Naprawdę Jest mi ciężko.
Bogna poprzysłała usta, zgniótła koszulę i poszła do łazienki. Maksym ciężko westchnął.
Minęło już ponad sześć miesięcy, odkąd Bogna i Maksym byli razem. Wydawało się, że ich życie jest idealne, oprócz jednego Bogna była niezwykle zazdrosna. Potrafiła wymyślać przyczyny nawet tam, gdzie ich nie było.
No patrz jęknęła Bogna. On na pewno mnie zdradza. Zobacz to.
Dziewczyna podała koszulę swojej siostrze i skrzyżowała ręce. Była bardzo zdenerwowana.
Jadwiga, siostra Bogny, przyjrzała się koszuli, podeszła do plamy i roześmiała się.
Co się tak śmiejesz? obraziła się Bogna.
To plama po dżemie owocowym.
Bogna natychmiast wyciągnęła koszulę z rąk siostry i przywąchała. Zaskoczenie mieszało się na jej twarzy z zakłopotaniem.
Czas się uspokoić. Nie rozumiem, skąd bierze się u ciebie taka podejrzliwość.
Bogna usiadła naprzeciw siostry.
Nie tylko zaczęliśmy się spotykać. Wysunęłam go z poprzedniego związku przyznała, odwracając wzrok. Rozumiesz? Zdradził swoją byłą ze mną. I ja Najpierw myślałam, że nie odejdzie, ale potem zrozumiałam, że odejdzie. I jeszcze jak. I
To nie powód, by gadać o zdradzie. Naucz się ufać.
Ufam odparła Bogna. Po prostu ciągle się martwię. Boję się go stracić.
Jadwiga pokręciła głową, nie wiedząc, co powiedzieć.
Gdzie byłeś? zapytała Bogna, krzyżując ramiona. Pierwsza w nocy.
Maksym zmęczony westchnął.
Bogno, to ty pozwoliłaś mi siedzieć z chłopakami. Oglądaliśmy mecz. Trochę odpoczęliśmy. Co jest nie tak?
Dziś Dima jest w domu, dzwoniłam do Zofii. Gdzie byłeś ostatnie dwie godziny?
Dmytro wyjechał wcześniej, bo obiecał żonie, a ja i Szymon zostaliśmy. Bogno, uspokój się. Idę spać.
Maksym przeszedł do sypialni i położył się na łóżku. Próbował zapomnieć, odwrócić myśli od jej chronicznej zazdrości, by znów poczuć lekkość w sercu, tak jak kiedyś. Ale Bogno znów wszystko popsuła, jak zwykle.
Bogna wyszła ze sklepu i ruszyła w stronę bloku. Patrzyła w telefon, nie zauważając otoczenia. Przypadkowo odwróciła głowę i zobaczyła, jak po drugiej stronie ulicy przy szyi Maksymu stała blondynka, coś radośnie opowiadając, a on bez wstydu przytulał ją.
Oczy Bogny zasłoniła falą, rzuciła torbę z zakupami i pobiegła w stronę mężczyzny. Chwyciwszy dziewczynę za rękę, odciągnęła ją na bok.
Wiedziałam! wykrzyknęła. Wiedziałam, że mnie zdradzasz. Wiedziałam! Jesteś podły. Kłamiesz od początku. Nie potrząsnęła głową. Nie. Miałam rację! Ty, ty zdrajco!
Maksym patrzył na nią ponuro, ręce zaciskały się od gniewu, a oczy wykrzykiwały winę wobec blondynki, która stała z boku i nie pojmowała niczego.
Bogno
Nie mów do mnie. Wiem, co powiesz. Nie chcę słuchać wymówek.
To moja siostra. Po drugiej stronie rodziny wyprzedził ją Maksym.
Co? Bogna zamarła.
Córka cioci Anny. Znasz ją. A Wiktoria to moja siostra, dorastaliśmy razem. Lepiej wróć do domu, pogadamy tam.
Bogna posłuchała i odeszła, zostawiając zagubioną siostrę jedynie krótkim przepraszam.
W domu Maksym wrócił późno. Był bardzo rozgnębiony. Jego usta były tak ściśnięte, że wyglądały, jakby ich nie było, a spojrzenie nie kierowało się już w stronę Bogny.
Maksym
Mam dość przyznał. Nie rozumiem, skąd bierze się u ciebie tak silna zazdrość. Nie mogę. Od kiedy zaczęliśmy się spotykać, słyszę tylko zarzuty. W twoich oczach ciągła podejrzliwość. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, każdy latarniowy słup. To już przekracza granice I Jestem bardzo zmęczony, naprawdę.
Maksym! krzyczała Bogna. Chcesz ze mną zerwać? Proszę, kocham cię! Wybacz mi, proszę. Nie wiem, co mnie napędza, ale postaram się, żeby już się nie powtórzyło. Proszę
Bogna pochyliła się prawie do podłogi, chwytając go za ręce i wpatrując się w oczy. Maksymowi było przykro z jej powodu, naprawdę ją kochał i nawet zerwał wcześniej pięcioletni związek dla niej. Nigdy nie pomyślał, że odważy się na coś takiego, ale Bogna podbiła jego duszę. A teraz Teraz wgryzały go wątpliwości.
Kocham cię szepnął, ściskając jej dłoń i spotykając spojrzenie. Ale wszystko, co robisz, jest nienormalne. Nie mogę tak żyć
Nie będę już szlochnęła Bogna. Nigdy. Zostań ze mną. Nie rozumiesz, nie wytrzymam bez ciebie.
Maksym wypuścił powietrze i przyciągnął ją do siebie. Nie mógł. Nie mógł jej zostawić. Nawet po tym, co zrobiła.
Kilka miesięcy ich związek był wspaniały, Bogna nie zazdrościła mu przynajmniej nie pokazywała tego a on cieszył się jej towarzystwem i nie wychodził wcześniej z pracy.
Nadeszła jesień, sezon chorób, pacjentów było coraz więcej. Maksym nie mógł przychodzić wcześniej, wyczerpał się, więc jedli w domu i szli spać.
Bogna znowu zaczęła podejrzewać najgorsze. Najpierw starała się wierzyć, nie pytać, dlaczego koszula pachnie obcymi perfumami. Przecież w oddziale przeważały kobiety w podeszłym wieku, nie było więc powodu do niepokoju. Z każdym dniem podejrzenia rosły, obserwowała go, przeglądała koszule, szukała dowodów.
Po pracy Maksym od razu wskoczył pod prysznic. Tym razem spędził w nim mało czasu, bo chciał jak najszybciej wrócić do łóżka. Cicho otworzył drzwi i zobaczył, jak Bogna szybko przegląda jego telefon.
Bogno Co robisz?
Dziewczyna drgnęła i odrzuciła telefon.
Nic, po prostu muszę zadzwonić.
Maksym skinął w stronę jej różowego etui leżącego na poduszce.
A swój nie masz?
Rozładowany.
Ekran telefonu Xeni rozbłysł, ktoś napisał:
Naprawdę? Całkowicie rozładowany? To jeszcze mnie oszukujesz. zmarszczył brwi Maksym. Może mam coś jeszcze o tobie dowiedzieć się? Co?
Przepraszam spuściła głowę.
No i co znalazłeś? Mistrz zirytowany powiedział.
Bogna pokręciła głową.
Maksym milcząco podszedł do szafy i zaczął pakować rzeczy. Bogna wstała z łóżka i chwyciła go za rękę.
Proszę, nie! Nie rób tego. Nie będę już tak. Ufam ci, Maksymie!
Nie, Bogno, pierwszy raz ci wybaczyłem, drugi raz nie zamierzam wpaść w tę samą pułapkę. Mam dość. Chcę po prostu żyć spokojnie, ufać i być pewnym, że mnie też ktoś ufa. A to nie jest życie
Po pół godziny chłopak spakował wszystkie rzeczy pod ociekające łzy Bogny. Siedziała na łóżku, obejmując kolana.
Kocham cię. Naprawdę. Ale nie dam rady dłużej. A ty? Nie zmienisz się.
Maksym opuścił wynajmowane mieszkanie i pojechał do rodziców. Był naprawdę wyczerpany.
Niewiary niszczą każdy związek, niezależnie od tego, jak mocny jest. Potem człowiek ocenia sam siebie. Być może Bogna bała się, że kiedyś Maksym ją zdradzi, tak jak zdradził swoją byłą. Ale to ona go wybrała. Wybrała takiego mężczyznę. Bez zaufania nie ma ani miłości, ani przyjaźni, ani żadnego innego związku. To jej największy błąd.






