Niesprawiedliwość – Mamo – powtórzyła Alina – dlaczego dostałam nie milion, a tylko trzysta trzydzi…

Dziennik Alicji

Znów ten sam kłębek myśli i niepokojów Dziś, gdy na moje konto wpłynęła przelana przez mamę kwota za sprzedaż mieszkania po ojcu, długo wpatrywałam się w ekran bankowości elektronicznej. Zamiast spodziewanego miliona złotych, pojawiło się dokładnie trzysta trzydzieści tysięcy. Kto w ogóle ustala tak dziwne kwoty? Przeszło mi przez głowę.

Z łazienki dobiegał szum suszarki mamy. Chwilę później, przez zamknięte drzwi, usłyszałam odpowiedź:

Tak, wszystko się zgadza, Alu głos mamy, Wery, brzmiał pewnie, jakby całą sytuację miała pod kontrolą. Trzysta trzydzieści tysięcy.

Przecież powinnam dostać dużo więcej.

Mamo, gdzie reszta, tych sześćset siedemdziesiąt tysięcy? Przecież to pieniądze po tacie. Miałaś całość przelać po sprzedaży jego mieszkania, które odziedziczyłam.

Usłyszałam westchnienie wymieszane z odgłosem ustawiania grzywki.

Ale Alu, nie przywiązuj się tak do szczegółów odparła mama Działałam uczciwie, jak matka powinna.

Jaka to uczciwość? jęknęłam, a nawet parkiet pod moimi stopami jakby się buntował z oburzenia Dałam ci pełnomocnictwo do sprzedaży mieszkania po moim ojcu, którego nie dzieliłam z nikim innym. Obiecałaś przelać całość. Gdzie reszta się podziała?

Za wcześnie się ucieszyłam, że sprawa zamknięta.

Przelałam wszystko, co powinnam! znów zaskrzypiała suszarka Jako matka, podzieliłam pieniądze między wszystkie moje dzieci. Każdemu po równo. Twoja jedna trzecia już u ciebie.

Ale przecież to miało być wyłącznie moje

Mamo, Ty podzieliłaś majątek po moim ojcu między mnie, Tomka i Rafała? Przecież oni mają innego ojca! Ten spadek należy się tylko mnie!

A cóż to za różnica, kto kogo ojcem jest? mama zaczęła czesać włosy Przecież rodzeństwem jesteście, a ja waszą matką. Miałabym patrzeć, jak jedno dziecko dostaje wszystko, a pozostali patrzą przez ramię? Nie po mojemu, Alu! Wszyscy powinni mieć takie same szanse.

Gdybym tylko mogła cofnąć się do dnia podpisywania pełnomocnictwa i przemówić sobie do rozsądku

Po równo, tak? Czyli pozbawiłaś mnie setek tysięcy złotych. I jeszcze mieszkanie sprzedałaś nieco drożej.

Tak, było trochę powyżej miliona po odliczeniu podatków i prowizji rzuciła lekko mama Zaokrągliłam wszystko. Resztę zostawiłam sobie za załatwianie papierów. Też się napracowałam.

Aż się nie przepracowałaś?

Nie pozwalaj sobie na taki ton! burknęła stanowczo Twój ojciec był Twoim ojcem, ale ja jestem matką i ja decyduję. Poza tym jesteś dorosła, najstarsza, mniej ci potrzeba. Chłopaki zaraz będą rodziny zakładać, im się bardziej przydadzą pieniądze.

A ja co, nie mam prawa do własnej rodziny? Mam żyć na suchym chlebie, bo jestem dziewczyną? parsknęłam z ironią Dopłać resztę, mamo. Natychmiast.

Nie.

Krótkie, ostre. Koniec tematu.

Mama wiedziała, że nic nie zrobię. Pozwać matkę, bo źle rozporządziła pieniędzmi po tacie? W Polsce wyraziłoby to tylko niezrozumienie, pewnie jeszcze rodzina by mnie obgadała. A mimo wszystko to przecież mama.

Minęło kilka tygodni. Powoli zdołałam się uspokoić, ułożyć swoje sprawy. Przeglądając Facebooka zauważyłam zdjęcia: Tomek w nowym niebieskim Polo. Rafał zdjęcie z podpisem Nowa bryka!. Kupiło sobie rodzeństwo tanie samochody. A ja? A ja postanowiłam zatrzymać swoje 330 tysięcy i przeczekać. Babcia zawsze powtarzała: Cierpliwość to złoto.

Minął rok. Pracowałam, odkładałam, planowałam. Odpuściłam sytuację w emocjach, lecz nie w pamięci. Mama dzwoniła do mnie, jakby nigdy nic; mówiła o drobnostkach, plotkowała.

Dzisiaj jednak zadzwoniła z głosem, od którego przeszły mnie ciarki.

Co się stało, mamo?

Babcia babcia Tomka i Rafała dziś rano zmarła.

Byłam zdystansowana, prawie jak na filmie. To nie była moja babcia, nigdy nie grała żadnej roli w moim życiu. Nawet do niej w gości mnie nie zabierano. Ale wypadało współczuć.

Przykro mi bardzo, mamo. Składam kondolencje.

Potrzebuję pomocy z pogrzebem, papierami, czas ucieka. Sama nie dam rady, chłopaki oni nie wiedzą, jak się zająć takimi sprawami. Przyjedziesz? Pomożesz?

Zaczęłam się tłumaczyć, że pracuję, nie mogę tak po prostu wyjechać na pogrzeb osoby, którą widziałam może ze dwa razy w życiu.

Mamo, nie uda mi się wyrwać z pracy. Ale pomogę inaczej przeleję Ci pieniądze na koszty. Powiedz, ile potrzeba.

Mama chwilę się wzbraniała, lecz szybko uznała, że wsparcie finansowe jej nie zaszkodzi.

No dobrze Dwadzieścia tysięcy wystarczy?

Jasne. Wyślę od razu. I jeszcze coś dołożę na codzienne wydatki, żebyś się nie martwiła. Potraktuj to jako mój wyraz szacunku dla ich babci.

Dziękuję, Alu. Jesteś niezastąpiona.

Po zakończeniu połączenia poczułam satysfakcję podszytą obrzydzeniem do własnej hipokryzji znalazłam dla samej siebie wymówkę, nie pojechałam, ale mogłam powiedzieć, że pomogłam. Przynajmniej nikt mi nie zarzuci braku serca.

Pół roku minęło, pogrzeby już dawno za nami. Tomek i Rafał najwyraźniej znów sprawili sobie jakieś zabawki motocykle albo nowe telefony.

Któregoś cichego wtorku, pijąc kawę w firmowej stołówce przed kolejnym spotkaniem, poczułam, że to już czas. Wybrałam numer mamy.

Hej, mamo. Jak się trzymasz?

Cześć, Ala! Dziękuję, powolutku do przodu. Dima znalazł nową pracę. A Vanek się zakochał.

Cieszę się. Mamo, chciałabym wrócić do pewnej sprawy

Jakiej sprawy? jej ton natychmiast stężał.

Pół roku po pogrzebie babci minęło. Spadkowe już się uregulowało, prawda?

Powietrze zrobiło się ciężkie.

A co, sugerujesz coś? Oczywiście, wszystko załatwione.

No to proszę, gdzie jest moja część z tego spadku?

Jakiego jeszcze spadku? udawała zaskoczoną, ale znam ją, gdy kłamie.

Po babci.

Ale to nie była Twoja babcia.

A to jaka różnica? Przecież jestem Twoją córką. Mówiłaś, że dzieci nie wolno krzywdzić, że trzeba podzielić wszystko równo. Tak samo podzieliłaś mój spadek po ojcu. Teraz chyba też powinno być po równo?

Ala, to zupełnie co innego! zaczęła się bronić mama.

A dlaczego inne? Wtedy mówiłaś, że wszystko jest wspólne, bo my dzieci Twoje dzieci mamy być traktowani równo. Więc?

Nie przesadzaj.

O, jak to wygodnie! Jak dzielimy po moim tacie, to wszystko wspólne i równiutko. A gdy dochodzi do majątku ich babci już niby nie należy się wszystkim?

Nie czepiaj się słów! napuszyła się mama. Chcesz mi powiedzieć, że masz czelność rościć sobie prawo do spadku po mojej teściowej? Jak ja mam to braciom powiedzieć?

Chcę po prostu, żebyś zauważyła, jak wybiórczo stosujesz te swoje zasady. Przypomnę: wykorzystałaś moje zaufanie, zabrałaś sporą część należących mi się pieniędzy, bo wszystko jest nasze, bo jesteśmy rodzeństwem. No to jeśli tak, to teraz czekam na część spadku po babci.

Wszystko już wydane.

Na co? Na auta, remont? Przecież ja też mam swoje potrzeby. I ja też chcę dostać co mi się należy przynajmniej według twojej logiki. Już nie kupuję, że kobiecie należy się mniej.

Mama milczała, analizując wszystkie wyjścia tak jak od zawsze. W naszej rodzinie Tomasz i Rafał byli faworytami, bo dla nich mój ojczym był prawdziwym tatą. Dla mnie nigdy nie byli prawdziwą rodziną. Ta babcia zawsze traktowała mnie jak obcą, mama również mnie nie broniła.

Ależ Ty jesteś zachłanna… Po co Ci tyle pieniędzy? Pracujesz, radzisz sobie. Jesteś młoda. Chłopaki muszą mieć za co żyć, kupić mieszkanie, założyć rodzinę. Tobie wystarczy mniej.

Czyli Twoim zdaniem spadek po ojcu jest wspólny, bo przecież mamy jedną matkę, a spadek po babci jest tylko ich, bo ich ojciec i bo są facetami?

Nie dyskutuj już, Alu. Skąd w Tobie taka zawiść?

Mama i tak nigdy nie przyzna się do błędu. Dla niej jestem tylko rozdrabniającą się córką, która nie umie siedzieć cicho, kiedy chodzi o sprawiedliwość.

Może Cię zaskoczę, ale Twoje pełnomocnictwo prawnie obligowało Cię do przelania mi całej kwoty za mieszkanie. Termin przedawnienia jeszcze nie minął… Nic nie sugeruję, ale dobrze wiedzieć.

Alicjo! Straszysz mnie?

Nie mamo, tylko przypominam, że sprawiedliwość można wyegzekwować.

Po niecałym miesiącu otrzymałam brakującą kwotę przelewem. Mama demonstracyjnie zablokowała mnie na Messengerze.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × pięć =

Niesprawiedliwość – Mamo – powtórzyła Alina – dlaczego dostałam nie milion, a tylko trzysta trzydzi…