Na progu stał nieznajomy.
Marcin był zakochany w Jagodzie już od czasów szkolnych. Pisał jej liściki, starał się zwrócić na siebie uwagę na wszelkie możliwe sposoby.
Ale Jagodzie podobał się Damian, wysoki blondyn, który grał razem z nią w siatkówkę w szkolnej drużynie.
Na nieporadnego Marcina, który do tego miał problemy z nauką, nie zwracała uwagi.
Niedługo potem Damian zaczął chodzić z Olgą, dziewczyną z równoległej klasy.
Po skończeniu liceum Marcin znowu próbował zainteresować sobą Jagodę.
Na studniówce nawet jej się oświadczył…
Jednak dziewczyna odpowiedziała stanowczym: Nie!. Nawet nie chciała o nim słyszeć.
Po studiach Jagoda zaczęła pracować jako księgowa, a jej szef, przystojny brunet, był od niej starszy o dziesięć lat.
Jagoda była zachwycona jego profesjonalizmem, urodą i inteligencją.
Między nimi pojawiło się uczucie. Nie przeszkadzało jej, że wybrany przez nią mężczyzna miał żonę i małego synka.
Wojciech Romanowski obiecywał się rozwieść i przysięgał, że kocha tylko Jagodę.
Mijały lata, a kobieta przyzwyczaiła się spędzać weekendy i święta samotnie. Cały czas czekała, aż ukochany odejdzie od żony i w końcu będą razem.
Aż pewnego dnia Jagoda zobaczyła Wojciecha z żoną w sklepie.
Była w zaawansowanej ciąży, a on troskliwie trzymał ją za rękę. Potem wziął torby i razem poszli do samochodu.
Jagoda ze łzami w oczach patrzyła na ten obrazek.
Następnego dnia rzuciła pracę…
Zbliżał się Sylwester, a kobieta w ogóle nie miała chęci robić zakupy, dekorować domu czy przygotowywać się na święto.
Pewnego dnia, wracając do domu, zorientowała się, że w środku jest zimno. Okazało się, że piec gazowy przestał działać. Jagoda mieszkała na obrzeżach miasta, w domu jednorodzinnym.
Próbowała wezwać fachowca, żeby naprawił piec, ale tuż przed świętami wszyscy chcieli krocie, szczególnie gdy słyszeli, że mają jechać na peryferie.
Jagoda była już załamana i zadzwoniła do przyjaciółki. Jej mąż pracował w tej branży i może by pomógł.
Larysa obiecała od razu porozmawiać z mężem.
Po dwóch godzinach Jagoda usłyszała dzwonek do drzwi.
Na progu stał nieznajomy, ale przyglądając się uważniej, rozpoznała… swojego kolegę z klasy, Marcina.
Cześć, Jagoda, co się tu wydarzyło?
Eee… A skąd ty wiesz?
Szef zadzwonił, kazał jechać pod ten adres, bo tu zimno. Spuściłaś wodę z grzejników, żeby nie zamarzły?
Nie, ja nie wiem jak…
No ładnie, bez tego mogłabyś zostać bez ogrzewania na dłużej. Dobrze, że nie ma dużych mrozów.
Marcin sprawnie spuścił wodę z systemu, pomajstrował przy piecu i pojechał.
Po godzinie wrócił z potrzebnymi częściami.
Wkrótce w domu Jagody zrobiło się przytulnie i ciepło. Marcin umył ręce i powiedział:
Jagoda, ty masz cieknący kran i żarówka miga… Twój mąż nie potrafi naprawić?
Nie mam żadnego męża…
Jak to? Nadal szukasz ideału?
Jakiego tam ideału… Nie mam nikogo odparła cicho kobieta.
To czemu wtedy mi odmówiłaś? uśmiechnął się Marcin.
Nie odpowiedziała…
Naprawił kran, wymienił żarówkę i wrócił do siebie.
Jagoda wspominała dzieciństwo, czasy liceum, pulchnego chłopaka, który był w niej zakochany.
Marcin bardzo się zmienił, wyrósł na wysokiego, szczupłego mężczyznę o brązowych oczach. Ale uśmiech miał ten sam, co zawsze.
Nie zdążyła nawet zapytać, czy jest żonaty.
A 31 grudnia ktoś znów zadzwonił do drzwi.
Jagoda zdziwiona poszła otworzyć nie spodziewała się żadnych gości.
Na progu stał Marcin. Był ubrany w nowy garnitur, w rękach trzymał bukiet kwiatów.
Jagoda! Zapytam jeszcze raz. Wyjdziesz za mnie, czy będziesz czekać na księcia aż do emerytury?
Kobieta rozpłakała się ze szczęścia i kiwnęła głową.
Za drugim razem oświadczyny zostały przyjęte…





