Całkowicie zapomnieć się nie dało
Każdego dnia Przemek wracał z pracy do domu komunikacją miejską najpierw tramwajem, potem autobusem. Cała droga zajmowała mu ponad godzinę w jedną stronę. Miał samochód, ale częściej stał pod blokiem niż faktycznie nim jeździł. Rano i wieczorem w Warszawie są takie korki, że jednak szybciej wychodziło mu metrem.
Około dwóch lat temu jego życie rodzinne diametralnie się zmieniło rozstał się z żoną, córka została z matką. Miała wtedy siedemnaście lat. Rozwód przebiegł spokojnie, cicho, bo Przemek nie lubił kłótni czy dramatów. Od dawna zauważał, że żona się zmieniła, i to nie na lepsze. Ciągle była podenerwowana, wieczorami wychodziła z domu, wracała późno, tłumacząc się spotkaniami z przyjaciółką.
Gdy spytał:
Gdzie się tak późno włóczysz? Normalne żony siedzą o tej porze w domach.
To nie twoja sprawa. Te normalne żony to tylko kury domowe. Ja jestem inna bystra i kontaktowa, a w domu czuję się przytłoczona. Nie jestem żadną wieśniaczką jak ty. Urodziłeś się na wsi i takim pozostałeś.
To po co za wieśniaka wychodziłaś?
Wybrałam mniejsze zło odparła z przekąsem i zakończyła rozmowę.
Później złożyła papiery rozwodowe, wyrzuciła Przemka z mieszkania i musiał wynająć lokum. Przywykł do nowego życia i na razie ponownie się nie żenił, ale szukał kogoś.
Przemek, jadąc tramwajem, jak większość, nie marnował czasu przeglądał telefon, czytał wiadomości, śmiał się z memów, patrzył na krótkie filmiki. Przesuwał dalej, aż nagle przykuło jego uwagę jedno ogłoszenie i zatrzymał się.
Ludowa zielarka Mariola leczenie ziołami.
Na zdjęciu zobaczył swoją pierwszą miłość. Miłość nieodwzajemnioną i zupełnie beznadziejną. Pierwsza miłość tego uczucia nie da się zapomnieć. Doskonale pamiętał tę dziewczynę ze szkoły. Była trochę inna, ale bardzo ładna.
Omalo nie przejechał swojej stacji, wyskoczył z tramwaju, przeszedł cały kawałek do domu piechotą, nie czekając na autobus. Chciało mu się przejść, uporządkować myśli. Wszedł do mieszkania, rzucił kurtkę i usiadł na niskim stołku w przedpokoju. Nie włączał światła, tylko dalej patrzył w ekran. W końcu zanotował numer telefonu z ogłoszenia, a telefon zaraz się rozładował.
Podłączył go do ładowania, próbował coś zjeść, ale apetyt go opuścił. Pokręcił się po domu, aż wreszcie usiadł na kanapie. Przypomniały mu się stare czasy.
Od pierwszej klasy Mariola wyróżniała się na tle innych. Cicha i skromna dziewczyna z grubym warkoczem, szkolny mundurek zawsze dłuższy niż u reszty koleżanek. Miasteczko, w którym mieszkali, było na tyle małe, że wszyscy znali się z widzenia. O niej jednak krążyło wiele plotek, nikt nie wiedział, skąd naprawdę pochodzi. Żyła z babcią i dziadkiem na obrzeżach za miastem stał ich dom, piękny, przypominający stary dworek, z rzeźbionymi okiennicami.
Gdy Przemek zobaczył Mariolę, od razu się w niej zadurzył, po dziecięcemu, ale jak myślał na poważnie. Była wyjątkowa. Na dworze zawsze nosiła chustkę na głowie, miała nietypowy plecak, ręcznie haftowany, którego nikt nie miał. Dopiero po latach się zorientował, że to babcia go zrobiła.
Zamiast zwykłego cześć, rozpoczynała rozmowy grzecznym: Zdrowia życzę. Wyglądała, jakby wyszła z bajki. Nie biegała podczas przerw, była zawsze uprzejma i spokojna.
Pewnego dnia Mariola nie przyszła do szkoły. Po lekcjach cała paczka postanowiła ją odwiedzić może się rozchorowała? Przemek był wśród nich. Przeszli za miasto, skręcili za zakręt przed oczami wyrósł dworek jak z baśni.
Ojej, tam zebrało się sporo ludzi zauważyła energiczna Weronika.
Zbliżyli się i zobaczyli pogrzeb. Zmarła babcia Marioli. Dziewczyna stała w chuście, wycierała łzy. Obok dziadek, zapatrzony w dal. Po pogrzebie zaproszono ich do domu na stypę.
Przemek zapamiętał to wydarzenie pierwszy raz był na pogrzebie. Mariola wróciła do szkoły po dwóch dniach. Lata mijały, dziewczyny stawały się coraz ładniejsze, zaczęły się ubierać modnie, malować, rywalizować o ciuchy. Tylko Mariola trzymała się wyprostowana, nie używała kosmetyków, była subtelna, tylko policzki rumiane.
Chłopcy zaczęli się za dziewczętami rozglądać; Przemek również próbował zwrócić uwagę Marioli. Przez długi czas nie reagowała. Pod koniec dziewiątej klasy odważył się zapytać:
Mogę odprowadzać cię ze szkoły?
Spojrzała poważnie i cicho, żeby inni nie słyszeli:
Jestem już przyrzeczona Przemek. U nas tak się przyjęło.
Przemek poczuł żal, ale nie rozumiał, o co chodzi. Dopiero później odkrył, że dziadek i babcia byli prawosławni. Rodzice Marioli dawno zginęli wychowywała ją babcia i dziadek.
Mariola zawsze świetnie się uczyła, nikt się temu nie dziwił. Nie nosiła biżuterii tak jak inne dziewczyny. Oczywiście koleżanki plotkowały za jej plecami, ale ona nie zwracała uwagi, zachowywała się godnie.
Z roku na rok Mariola piękniała w dziesiątej klasie była już prawdziwą pięknością, smukłą i zadbaną. Chłopcy po cichu ją podziwiali, nigdy nie szydzili ani nie drwili.
Po maturze rozjechali się w różne strony kraju. Przemek wyjechał do Warszawy, dostał się na uczelnię. O Marioli niewiele wiedział, słyszał tylko, że wyszła za mąż. Do rodzinnego miasta niemal nie wracał. Lato spędzał na praktykach studenckich.
Mariola wyszła za chłopaka, z którym była zaręczona od dziecka, i przeprowadziła się do innej miejscowości. Żyła na wsi, doiła krowę, robiła siano, prowadziła dom. Urodziła syna, a potem zniknęła z życia klasy.
Więc Mariola zajmuje się ziołolecznictwem myślał Przemek, siedząc na kanapie i jest jeszcze piękniejsza.
Żałował, że już minęło tyle lat, ale w końcu postanowił napisać do Marioli.
Cześć, Mariola.
Zdrowia życzę odpowiedziała, ciągle tak samo serdecznie. W czym mogę pomóc? Coś cię trapi?
Mariola, tu Przemek, twój kolega z klasy. Siedzieliśmy razem w ławce. Zobaczyłem cię w internecie, postanowiłem napisać.
Pamiętam, Przemku, dobrze się uczyłeś.
Masz tu swój numer mogę zadzwonić?
Oczywiście, możesz.
Po pracy zadzwonił. Chwilę porozmawiali, wymienili się adresami.
Mieszkam i pracuję w Warszawie powiedział krótko. Opowiedz o sobie, Mariola. Duża masz rodzinę? Dobrego masz męża? Gdzie żyjesz?
Mieszkam w swoim domu, tym z dzieciństwa, jak wiesz. Wróciłam tu, gdy zginął mój mąż. Zginął w lesie Dziadek też już nie żyje.
Przykro mi, Mariola.
Nic się nie stało, to było dawno. Już się z tym pogodziłam. Ty nie jesteś temu winien. A dzwonisz po poradę czy ot tak? Czasem pomagam ludziom ziołami
Po prostu tak. Nie potrzebuję ziół, po prostu zobaczyłem cię i powróciły wspomnienia. Tęsknię za rodzinnym miastem mama już dawno nie żyje.
Pogadali trochę, wspomnieli dawnych znajomych i rozłączyli się. Przemek wrócił do rutyny: praca, dom. Po tygodniu jednak znów zatęsknił i zadzwonił do Marioli.
Cześć, Mariola.
Zdrowia życzę, Przemku. Stęskniłeś się czy coś ci dolega?
Stęskniłem się, Mariola, tylko nie miej mi za złe, ale chciałbym cię odwiedzić. Mogę przyjechać? zapytał cicho, z nadzieją w głosie.
Przyjeżdżaj odpowiedziała bez wahania kiedy tylko możesz.
Mam urlop za tydzień ucieszył się.
Świetnie, adres znasz Przemek poczuł, że się uśmiecha przez telefon.
Przez tydzień szykował się do wyjazdu, kupował drobne upominki dla Marioli. Denerwował się nie wiedział, jaka teraz jest, czy taka sama czy inna. W końcu ruszył z Warszawy na Podlasie, do rodzinnego miasta. Droga długa, sześć godzin za kółkiem, ale lubił jeździć.
Miasteczko wyrosło przed nim nagle, gdy zjechał z ekspresówki. Dużo się zmieniło powstały nowe domy, zakład pracy działał. Przejechał główną ulicą, zobaczył sklepy i kawiarnie. Zatrzymał się przed supermarketem.
O rety, myślałem, że nasze miasto podupadło. A ono zupełnie rozkwitło powiedział, rozglądając się.
Teraz to już nawet nie miasto, a stolica powiatu odparł z dumą starszy pan idący obok. Status powiatowy mamy od lat. Pan dawno tu nie był?
Bardzo dawno, panie
Mamy dobrego burmistrza, dba o miasto dlatego tak się zmieniło.
Mariola czekała na Przemka pod domem, zadzwonił do niej, gdy dojeżdżał. Zobaczyła auto zza zakrętu, serce zaczęło jej szybciej bić. Nikt nie wiedział, że Mariola od szkolnych lat po cichu kochała Przemka. Nosząc tę tajemnicę, była gotowa zabrać ją ze sobą na zawsze.
Spotkanie okazało się bardzo radosne. Długo siedzieli w altance. Dworek zestarzał się, ale wciąż był przyjazny i ciepły.
Mariola, przyjechałem do ciebie w ważnej sprawie powiedział, a ona spojrzała poważnie, z lekkim niepokojem.
Słucham, co się stało? zapytała trochę zdenerwowana.
Kocham cię całe życie, czy naprawdę nie odpowiesz mi na to uczucie? powiedział pewnie.
Mariola aż wstała i rzuciła się mu na szyję.
Przemku, ja też od dzieciństwa cię kocham.
Przemek spędził swój urlop u Marioli. Wyjeżdżając, obiecał:
Załatwię sprawy w pracy, przejdę na home office, wrócę na stałe. Nigdzie więcej nie wyjadę. Tu się urodziłem, tu jest moje miejsce, tu będę potrzebny zaśmiał się.
Życie potrafi skomplikować nasze ścieżki, ale prawdziwe uczucia i wspólne korzenie są silniejsze niż wszystkie przeciwności. Nawet jeśli myślimy, że coś straciliśmy na zawsze, los może zesłać nam niespodziankę trzeba umieć docenić to, co najważniejsze: miłość, dom, bliskich i powrót do siebie.





