Pozory mylą: Jak pewien zarozumiały polski menedżer nauczył się najważniejszej lekcji swojego życia…

Wiesz co, ostatnio przypomniała mi się taka historia, którą koniecznie muszę Ci opowiedzieć. To taki przykład na to, jak bardzo można się pomylić, oceniając ludzi tylko po wyglądzie.

Wyobraź sobie korytarz eleganckiego biura w Warszawie, gdzie kafelki błyszczą, a co drugi w garniturze jak spod igły. Przez ten korytarz idzie menadżer Przemek typowy pan ważny, z zadartym nosem i miną, jakby świat do niego należał. I nagle widzi starszego faceta jego wygląd kompletnie nie pasuje do tych szklanych murów. Narzucony na siebie brudny kombinezon, olej na ubraniu, ręce popękane od pracy. Zanim ktokolwiek zareaguje, Przemek zaczyna go pchać w kierunku wyjścia, wyraźnie podirytowany.

Dostawy przez garaż, a nie tu! Wynoś się, zanim zobaczy cię szef! mruczy przez zęby, patrząc z odrazą.

Stary mężczyzna chwieje się, ale nie protestuje. W jego oczach nie ma gniewu, tylko spokojny smutek i troskę. Zbliża się, delikatnie trzymając zniszczony, skórzany notes.

Przepraszam, mój syn zostawił tu bardzo ważne notatki Potrzebuje ich na dzisiejsze spotkanie mówi cicho, pełen nadziei, że ktoś go zrozumie.

Ale Przemek to ignoruje, dla niego to po prostu intruz, ktoś, kto nie pasuje do wystroju.

I wtedy dzieje się coś niespodziewanego. Z wielkich, drewnianych drzwi wychodzi Anna prezeska całej firmy. Kobieta, przed którą nawet najbardziej pewni siebie pracownicy zamierają. Przemek próbując się ratować, wskazuje na starszego pana:

Pani Anno, przepraszam! Już wyrzucam tego człowieka, on nie ma tu czego szukać!

Anna patrzy na notes, potem na kombinezon, przez chwilę się waha, aż w końcu podchodzi bliżej. Bierze notes z rąk mężczyzny niezwykle delikatnie.

Tato? szepcze prawie bezgłośnie.

W tym momencie Przemek robi się biały jak ściana. Uśmiech znika, ręce mu się trzęsą. Anna powoli zwraca się w jego stronę i wbija w niego spojrzenie, od którego robi się chłodno.

Następuje cisza. Przemek próbuje coś powiedzieć, ale ledwo słychać jego głos:
Pani Anno, nie wiedziałem Myślałem, że to jakiś przybłęda

Anna podchodzi bardzo blisko, mówi spokojnie, ale z ogromną siłą:
Ten człowiek, którego nazwałeś przybłędą, całe życie harował po siedemnaście godzin na warsztacie, żebym ja mogła tutaj być i studiować na najlepszych uczelniach. Odkładał każdą złotówkę kosztem własnego zdrowia. Jego ręce są w smarze po uczciwej pracy, a twoje, Przemku, dziś tylko pchały kogoś słabszego.

Przemek spuszcza głowę.

Spakuj się mówi Anna stanowczo. Nie potrzebujemy ludzi, którzy widzą tylko czubki czystych butów, a nie to, co mają w sercu. Jesteś zwolniony.

Anna obejmuje ojca, nie przejmując się, że kombinezon poplami jej ekskluzywny żakiet.

Chodź tato, właśnie zaczyna się najważniejsze spotkanie, a twoje notatki są mi dziś szczególnie potrzebne.

I razem idą do sali konferencyjnej, zostawiając za sobą osłupiałego Przemka i cały ten blichtr, który bez serca nie znaczy zupełnie nic.

No i widzisz, morał jest prosty: Nigdy nie oceniaj człowieka po tym, jak wygląda. Liczy się tylko to, co nosi w sobie. Stojąc wyżej, możesz tylko po to, by komuś pomóc wstać i tego właśnie musimy się trzymać.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście + czternaście =

Pozory mylą: Jak pewien zarozumiały polski menedżer nauczył się najważniejszej lekcji swojego życia…