Rodzony syn — Lena, nie uwierzysz! Z Matwiejem postanowiliśmy w przyszłym roku znowu polecieć do Tu…

Rodzony syn

Lenko, nawet nie wiesz! Z Jackiem zdecydowaliśmy, że w przyszłym roku znowu lecimy do Chorwacji! ojczym aż promieniał radością. Mówi, że znowu chce ten hotel z widokiem na Adriatyk. No gdzie ja się wymigam, jak to rodzony syn?

Tak podkreślił, choć pewnie nieświadomie rodzony syn.

Cieszę się za was odpowiedziała, wspominając czasy, gdy ten Jacek wcale się jeszcze nie pojawił Rodzony syn A przecież mówiłeś mi zawsze, że liczy się rodzina, że nie ma różnicy, czy własne, czy nie.

Mówił. Że jest dla niego jak córka, jakby była z jego krwi.

Znowu zaczynasz No daj spokój, Lena! Jesteś moją córką, to nie podlega dyskusji! Wiesz przecież, że cię kocham jak własną. Ale Jacek

I nawet nie zauważył, że potwierdził jej smutne słowa.

Jacek syn. A ja, widocznie, tylko znajoma.

Leno, co ty gadasz? Przecież mówię: jak własna!

Jak własna Ale powiedz mi ty mnie kiedyś zabrałeś nad morze? Przez te piętnaście lat, odkąd nazywasz siebie moim ojcem?

Nie zabrał. Andrzej często powtarzał, że nie ma różnicy między nią a Jackiem, lecz Lena, słysząc, ilu poświęceń i ile uwagi Andrzej daje synowi, wiedziała, że różnica przecież jest ogromna.

Nie było jak, Leno. Wiesz, jak dawniej było z pieniędzmi ciężko było. Jesteś dorosła, rozumiesz chyba, ile kosztuje dwa tygodnie w pięciogwiazdkowym hotelu Sporo.

Rozumiem kiwnęła głową Lena Wydatki. Za drogo mi fundować taki wyjazd. Ale Jackowi, o którym dowiedziałeś się pół roku temu, już chcesz kupić mieszkanie na kredyt, żeby było gdzie sprowadzić żonę? To już nie są duże wydatki, kiedy chodzi o syna?

Nic nie kupuję Kto ci tak powiedział?

Ludzie, co dobrze wiedzą.

Powiedz tym ludziom, by plotek nie rozsiewali.

Lena troszeczkę się rozchmurzyła.

Naprawdę nie bierzesz?

No jasne, że nie. O, zgadnij, gdzie idziemy z Jackiem w sobotę? i zaraz sam odpowiedział Na gokarty! On na studiach nawet w jakichś wyścigach brał udział, ja tylko dla towarzystwa.

Gokarty powtórzyła Lena Brzmi ekscytująco.

No jasne!

A ja mogę z wami? pytanie padło, zanim zdążyła je powstrzymać.

Andrzej, który już planował ją zostawić w domu, szybko zaczął:

Eee Leno Ty byś się tam pewnie nudziła. Serio. To taka męska rozrywka. My tam z Jackiem o swoim, tak między ojcem a synem

Aż zabolało.

Czyli tobie może być ciekawie, a mnie nie?

To nie tak Andrzej się wiercił My się przecież prawie nie znaliśmy całe życie, próbujemy to jakoś nadrobić. Chcemy iść sami, rozumiesz?

Rozumiesz. To rozumiesz stało się najokrutniejszym słowem nowego słownika. Miała zrozumieć, że rodzone zawsze znaczy więcej niż przybrane. Miała zrozumieć, że jej miejsce jest już gdzieś za płotem.

A trzeba przyznać, Jacek był nadzwyczajny. Wychowany bez ojca, którego matka nie pozwoliła Andrzejowi poznać, radził sobie w życiu doskonale. Mądry, przystojny, dobry.

Tato, dzisiaj pomogłem w schronisku. Naprawiałem budy dla psów.

Tato, wiesz, że mam czerwony dyplom?

Tato, zobacz, naprawiłem ci telefon.

Nie był tylko synem. Był wprost idealnym synem.

Wieczorem tego samego dnia, gdy Andrzej po krótkiej wizycie wrócił do siebie, Lena przeglądała stare fotografie Ślub Andrzeja i jej mamy (mamy, która już od pięciu lat nie żyła, zostawiając Lenę z Andrzejem). Tu działka Tu Lena kończy szkołę

Już nic nie będzie takie jak dawniej.

***

Leno, nie śpisz? Mam sprawę. Pilną ojczym zjawił się o ósmej rano.

Co to za pośpiech?

Lena odgarnęła grzywkę i włączyła ekspres do kawy.

O mieszkanie dla Jacka.

Czyli to jednak prawda? wybuchła.

Przepraszam, ale tak prawda.

A mi kłamałeś.

Nie chciałem cię martwić. Ale muszę się poradzić! Uważam, że trzeba się spieszyć. Prędzej czy później będzie chciał się żenić. Młody jeszcze, muszę mu choć kąt kupić. Wiesz, jak to było u mnie

To bierz kredyt przez zęby syknęła Lena, której już nie chciało się słuchać, jak to Jacek dobrze ma.

Tak, tak, wiem. Ale wiesz, jaka jest moja historia kredytowa Jackowi trzeba pomóc. Należy mu się to od ojca, którego całe życie nie miał.

I do czego dążysz?

Pomożesz? Jak cię poproszę?

Zależy, w czym.

Wyjaśnię. Mam 400 tysięcy złotych, to starczy na wkład. Ale mi bank kredytu nie da. Tobie da. Ty masz czyste konto. Zrobimy na ciebie, weźmiemy hipotekę. Spłacać będę ja. Naturalnie.

Iluzja między wami nie ma różnicy już całkiem odeszła. Jest różnica. To nie Jacka na barykady się wysyła.

Czyli Jackowi mieszkanie, a mnie kredyt? Tak to wygląda?

Andrzej pokręcił głową z taką urazą, jakby to Lena mu wymyśliła.

Co ty mówisz! Spłacać będę ja Nie proszę cię o żadne pieniądze. Po prostu potrzebuję, by było na ciebie. Zastanów się

Wiesz, Andrzej, ja nie zastanawiam się, czy brać kredyt. Myślę tylko, że już nie widzisz we mnie córki. Teraz masz syna. Znasz go pół roku, a mnie piętnaście lat to się dla ciebie nie liczy, ważne, że rodzony.

Nieprawda! Andrzej aż poczerwieniał. Kocham was tak samo!

Nie. Nie tak samo.

Lena, to nieuczciwe! On przecież jest rodzony

Koniec. Już nie była jego córką. Była przybraną, wygodną, znośną do czasu.

Rozumiem Lena starała się zachować uprzejmość Nie mogę ci pomóc, Andrzej. Też będę musiała kiedyś kupić mieszkanie. Na drugi kredyt szans nie ma.

Andrzej jakby dopiero teraz sobie przypomniał, że i ona nie ma własnego kąta.

Ach, tak, przecież ty też będziesz potrzebować poprawił zegarek. Ale wiesz, póki jeszcze nie kupujesz, możesz mi pomóc. Mam te 400 tysięcy, niewiele brakuje. To tylko na dwa, trzy lata.

Nie. Nie wpiszę się w żadne papiery.

Nawet nie liczyła, że Andrzej ją zrozumie.

No dobrze powiedział w końcu Skoro nie możesz pomóc jak córka to trudno. Sam sobie poradzę.

Czy kiedykolwiek naprawdę były dla niego córką? To już nie miało znaczenia. Teraz Andrzeja widywała już tylko na fotografiach.

Pewnego wieczoru, przeglądając internet, zobaczyła to.

Zdjęcie zrobione na lotnisku. Andrzej i Jacek obaj w jasnych kurtkach. Andrzej z ręką na ramieniu syna, a pod spodem podpis: Lecimy z ojcem do Dubaju. Rodzina to podstawa.

Rodzina.

Lena odłożyła telefon.

Przypomniała sobie, jak jeszcze kiedyś, jeszcze zanim jej matka wyszła za Andrzeja, miała może pięć lat. Żyły bardzo skromnie, a jej ukochana lalka prezent od babci się popsuła. Płakała, a jej własny ojciec powiedział wtedy: Lena, co ty płaczesz przez jakieś głupstwa? Nie przeszkadzaj!

Nigdy nie można go było o coś prosić. Jego głównym zainteresowaniem była butelka. Właściwie ojca Lena nigdy nie miała. Ale myślała, że Andrzej będzie dla niej jak tata

Po jakimś czasie Andrzej spróbował ją przekonać ponownie.

Lena, musimy coś zrobić z tym twoim brakiem zaufania

Jakie braki, Andrzej? Powiedziałam jasno: nie.

Po prostu nie rozumiesz sytuacji. Jacek nigdy mnie nie znał, ojca mu brakowało. Trzeba mu to jakoś wynagrodzić. To już dorosły chłopak, potrzebuje mieszkania. A od ciebie to tylko obecności wymagam, gwarantuję, że nic nie zapłacisz.

Ciekawe, kto moje braki by uzupełnił

A to nagle rozwścieczyło Andrzeja.

Lena, już dość! Nie chcę awantur. Kocham cię, naprawdę! Ale zrozum Jacek to moja prawdziwa rodzina. Jak będziesz mieć własne dzieci, zrozumiesz. Tak, kocham was inaczej, ale to nie znaczy, że jesteś mi obojętna.

Obojętna. Jako pomoc.

Lena, uspokój się! Przesadzasz!

Przerzuciłeś się na niego przez pół roku, Andrzej powiedziała Lena Nie każę ci wybierać zresztą wybór jasny. Powiedziałeś prawdę: Jacek to twój rodzonysyn. Ja nigdy nie byłam.

Minęło pół roku. Andrzej już nie zadzwonił. Ani razu.

Pewnego dnia, znów przewijając stronę internetową, zobaczyła nowe zdjęcie.

Andrzej i Jacek w górach. Andrzej w modnym stroju narciarskim. Podpis: Uczymy tatę jazdy na snowboardzie! Trochę już nie ten wiek, ale z synem wszystko można!

Lena długo patrzyła na to zdjęcie.

Sięgnęła po raport na laptopie, gdy na telefon przyszedł SMS z nieznanego numeru.

Cześć, Lena. Z tej strony Jacek. Tata dał mi twój numer, sam nie ma odwagi zadzwonić. Prosił, żeby przekazać: znalazł sposób na mieszkanie bez twojej pomocy i bardzo się tobą martwi. I bardzo prosi, żebyś przyjechała na majówkę. Nie umie tego wytłumaczyć, ale naprawdę mocno prosi.

Pisała odpowiedź, kasując i wpisując ją kilka razy.

Cześć, Jacku. Przekaż Andrzejowi, że bardzo się cieszę, że u niego wszystko w porządku. I ja też czasem o nim myślę. Ale nie przyjadę. Na majówkę mam inne plany. Jadę nad morze.

Nie dopisała już, że bilet kupiła sobie sama, że to nie nad Adriatyk, a nad Bałtyk. Nie z ojcem, tylko z przyjaciółką.

Lena kliknęła wyślij.

I pomyślała, że potrafi być szczęśliwa także i bez niego.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × dwa =

Rodzony syn — Lena, nie uwierzysz! Z Matwiejem postanowiliśmy w przyszłym roku znowu polecieć do Tu…