Synowa znosiła teściową i do czego to doprowadziło
Bliźniaki?! wyrwało się Marii Nowak.
Starała się, jak mogła, ukryć swoje niezadowolenie, ale średnio jej to wychodziło. Aneta dobrze wiedziała, że od teściowej trudno oczekiwać choćby krzty szczerości. Maria nigdy jej nie polubiła uważała, że jej syn zasługuje na kogoś lepszego. Tymczasem sąsiedzi i znajomi mówili, że to sam Tomek miał szczęście, bo Aneta była wyjątkowa.
Aneta była sympatyczna, dobrze wychowana, z wykształceniem ekonomicznym. Pracowała w sieci prywatnych przychodni i mimo że pochodziła z mniejszego miasta, jej ojciec prowadził tam zakład, a mama wykładała na uniwersytecie. Więc nie można było powiedzieć, że Aneta była niedouczona czy niewychowana. Dla Marii Nowak i tak była za skromna dla jej syna.
No, gratuluję! Ależ szczęście! Podwójne szczęście! wymamrotała Maria.
Tyle że o uczestnictwie w tym szczęściu Maria nawet nie myślała. Ciąża Anety była bardzo trudna groziło jej poronienie, później przedwczesny poród. Często musiała przebywać w szpitalu, na podtrzymaniu. Tomek odwiedzał żonę niemal codziennie, ale Maria, choć mieszkała dwie ulice dalej, nie pojawiła się ani razu.
Na odbiór ze szpitala i poznanie wnuczek Maria również nie przyszła. Bez względu na prośby Tomka, przez pierwszych czterdzieści dni wnuczek nie odwiedziła.
Nie wypada! Co, jeśli im jakiegoś wirusa przytaszczę?! Nie, muszą się wzmocnić, wtedy babcia pozna.
Trzy miesiące później Aneta spotkała teściową w sklepie spożywczym. Maria uśmiechnęła się wymuszenie i przez zaciśnięte zęby spytała:
No i jak się macie, dziewczynki?
Chodzimy na spacerki odparła Aneta szczerze. Wózek wielki, ledwo się mieści Ale dzieci muszą być na powietrzu!
Maria tylko skinęła głową, już chciała iść dalej, lecz w drzwiach sklepu pojawiła się jej znajoma, pani Grażyna.
Marysiu! Witaj! To są twoje wnuczki?
Tak, Grażynko Moje szczęście!
Aneta pamiętała Grażynę z różnych rodzinnych uroczystości. Przywitała ją nieśmiało.
Dwie na raz! Anetko, jak ty to zniosłaś? Taka drobinka z ciebie!
Aneta to bohaterka! przytaknęła teściowa.
Młoda mama z trudem poznawała swoją teściową. Jeszcze przed chwilą Maria ledwo spojrzała na wnuczki, teraz śmiała się i opowiadała, jaka jest zaangażowana.
Grażyna rozgadała się na temat szczęścia podwójnego, dzielnej synowej, która świetnie sobie radzi, a babcia jej pomaga. Aneta słyszała o swoim życiu tyle nowości, że zaniemówiła. Po chwili Grażyna przypomniała sobie, że śpieszy się do banku.
No to uciekam! Trzymajcie się, dziewczyny!
Maria stała chwilę nieruchomo, aż przyjaciółka zniknęła za rogiem. Wtedy maska zniknęła z jej twarzy. Mruknęła coś pod nosem i pożegnała się z Anetą tak chłodno, jak zwykle.
Wieczorem Aneta opowiedziała wszystko Tomkowi.
Aneta, to przecież moja matka. Nigdy z nami się nie cackała, ale wszystkim opowiadała, jak się o nas starała. Historie, że niby odrabia ze mną lekcje do noc, a sama zasiadała do serialu i nie wiedziała nawet, jaki mam plan lekcji. Że z siostrą na spacery chodziła po kilka godzin, a to ja ją wyprowadzałem Nie przejmuj się tym.
Aneta znała te opowieści na pamięć. Wciąż zdumiewała się, jak z festiwalu plotek można uczynić coś zupełnie sprzecznego z faktami.
***
Mijały lata. Stosunek Marii do wnuczek i syna nie zmieniał się. I nagle wypadek. Wysiadła z taksówki pod blokiem, potknęła się i złamała nogę.
Zamieszkam u was! oznajmiła tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Tomek i Aneta spojrzeli na siebie z przerażeniem, ale nie potrafili odmówić.
Zaczęło się piekło. Musieli przeprowadzić się do pokoju dzieci, bo sypialnię zajęła kontuzjowana Maria. Trzeba było gotować jej obiady, sprzątać, pomagać się wykąpać, donosić z apteki i ze sklepu, wszystko na skinienie.
Bliźniaczki miały dwa i pół roku. Aneta próbowała wrócić na pół etatu do pracy, więc dziewczynki poszły do przedszkola. Co rano trwała walka dziewczynki płakały i wyrywały się mamie i tacie, nie chcąc wychodzić z łóżka i wyruszać w dorosły świat.
Pewnego ranka, tuż przed wyjściem, Tomkowi zadzwonił telefon.
Mamo? odebrał zdziwiony. Przecież jesteś pokój obok
Nie mogę wstać, złamana noga
Mamo, masz kulę
Przestań, Tomek! Żeby powiedzieć, co chcę, nie muszę wstawać.
Słucham, mamo. Mów szybko
Kompletnie mi nie odpowiada ten poranny rozgardiasz. Nie mogę spać, jak tak biegacie, trzaskacie drzwiami i dzieci hałasują bez końca!
Tomek poczerwieniał ze złości. Otworzył drzwi sypialni i zawołał głośno:
Jeśli chcesz się wyspać, to zostawimy ci dzieci! Co ty na to?!
Maria zamilkła przerażona. Jeszcze tego samego dnia wyprowadziła się, nie czekając nawet na zdjęcie gipsu. Tomek był zadowolony, ale Anetę gryzło poczucie winy nie chciała, żeby mąż kłócił się z matką. Jednak co mogła zrobić?
***
W piątki Aneta pracowała do południa. Zabierała dziewczynki z przedszkola, szły razem do domu, robiły sobie dzień filmowy z popcornem i bajką. Tej piątki nie było inaczej. Rozsypały poduszki na podłodze, włączyły projektor Dzwonek do drzwi.
Otwiera stoi Maria, a obok niej trzyma za rękę małego Jasia, syna córki.
Co się stało, Mario?
Lena mi go podrzuciła na parę godzin, ale muszę pilnie wyjść. Zajmiesz się nim godzinę, półtorej? Proszę!
Aneta zaskoczona, popatrzyła na Jasia był pół roku młodszy od jej córek, spokojny chłopczyk. Ukucnęła, uśmiechnęła się.
Jasiu, zostaniesz z nami?
Skinął głową. Aneta spojrzała do drzwi teściowa już jechała windą.
Kiedy wrócisz po niego?
Maksymalnie dwie godziny!
Nie żegnając się ani z synową, ani z wnukiem, Maria odjechała.
***
Tomek wrócił o siódmej wieczorem. Zdziwił się, widząc bratanka przy stole zajadającego kotlety.
Siema, młody! Przyszedłeś z wizytą? A Lena gdzie?
Chłopaczek uśmiechnął się do wujka, Aneta ciężko westchnęła. Nie chciała być zarzewiem kolejnej awantury rodzinnej, ale co miała robić?
Twoja mama go przyprowadziła na chwilkę, po czym wyszła.
I ile trwa ta chwila?
Prawie pięć godzin
Aneta spojrzała niepewnie na męża.
Lena wie?
Nie pisałam. Nie chciałam wystawić Marii na pośmiewisko. Lena jej przecież powierzyła dziecko.
Tomek się wkurzył.
Aneta, ty jesteś za dobra Ale to przecież chore! Mamo nawet nie powiedziała, gdzie idzie?
Aneta pokręciła głową. Tomek zadzwonił do siostry. Powiedział, że Jaś jest u nich Lena obiecała zaraz przyjechać.
***
Dochodziło wpół do dziewiątej. Dzieci bawiły się w pokoju, Aneta, Tomek i Lena siedzieli w kuchni.
Co, będziemy ją jeszcze długo czekać? Mały powinien już spać
Daj spokój, raz pójdą później spać. Ale z mamą musimy pogadać.
Nagle dzwonek do drzwi. Aneta otwiera.
No, zabieram Jasia! Maria weszła pewnym krokiem.
Aneta zbladła. Zaraz za nią w korytarzu pojawili się Tomek i Lena.
Mamo, masz w ogóle jakieś sumienie?!
Jak tak rozmawiasz z matką!
Mamo, nie zmieniaj tematu. TOBIE powierzyłam Jasia, nie Anecie. Co ty w ogóle robisz?
Maria wzruszyła ramionami, przekrzywiając głowę.
No i co z tego, Leno? Ona ma dwójkę swoich Świetnie daje sobie radę z dziećmi. A ja miałam sprawy!
Tomek zrobił krok do przodu.
Jakie sprawy, mamo? Nie wstyd ci? Nawet nie zapytałaś, czy Aneta może!
Ble, o co w ogóle chodzi!
Tomek nie odpuszczał:
Gdzie byłaś?
Lena roześmiała się nerwowo.
Najpierw nasza kochana mama była pewnie u fryzjera, bo rano miała dłuższe włosy. Potem poszła na paznokcie jeszcze rano lakier czerwony, a teraz różowy
Maria speszyła się i zamilkła.
Naprawdę nie masz wstydu? Tomek powtórzył pytanie.
Kobieta patrzyła na dzieci.
Ją raz na sto lat o coś poprosisz, a ona wnuka zostawia synowej, bo Bo sprawy ważniejsze? Może Aneta też by chciała iść do fryzjera? Może na paznokcie?
Maria poczerwieniała, nadęła się i wybuchnęła oburzeniem.
O czym wy w ogóle mówicie?! Ona to zawsze będzie szarą myszką z Pcimia! Nigdy nic się w niej nie zmieni!
Zapadła sekunda ciszy. Potem zabrzmiało donośne:
Wynoś się!
Tomek już chwycił matkę pod ramię i wyprowadził w jednym ruchu za drzwi, które zatrzasnął z hukiem. Westchnął głęboko, a kiedy spojrzał na żonę, zobaczył jej łzy. On i jego siostra rzucili się ją pocieszać.
Aneta cierpiała, było jej przykro. Ale widziała też, że Maria nie ceni nawet własnych dzieci, nie mówiąc o wnukach. To dawało gorzką ulgę bo wina nie leżała po stronie Anety. Można być dobrym człowiekiem, ale nigdy nie zostaniesz doceniony przez człowieka, który nie potrafi być dobry dla nikogo.
Od tamtej pory kontakty z teściową niemal ustały. Tomek i Lena czasem pomogli jej w czymś, lecz Maria już nie ingerowała w życie rodziny. Długo miała żal o zachowanie dzieci, ale chęć bycia przy rodzinie zwyciężyła i jakoś się pogodziła. Wnukami już się nie zajmowała.
Tylko raz Aneta zobaczyła na komunikatorze internetowym zdjęcia wszystkich trzech wnuków i podpis: Wszystkiego najlepszego dla wszystkich babć. Dla tych, które naprawdę wychowały wnuki!. Aneta miała łzy w oczach i lekko się uśmiechnęła. Wieczorem Tomek i Lena długo wyśmiewali matkę. Aneta poczuła, że czasem najważniejsze to nie pozwolić, by cudza gorycz wytrawiła nasze serce. Czasem trzeba po prostu odpuścić i zadbać o własne szczęście.





