Tajemnica
W niewielkim miasteczku na Mazowszu, które bardziej przypominało dużą wieś, mieszkała dziewczyna imieniem Danuta. Pewnego dnia jej mama, wielka miłośniczka wszystkiego, co mistyczne, zabrała córkę do miejscowej wróżki.
Ta rozłożyła karty i powiedziała:
Szczęście czeka twoją Danutę. Wszystko jej się w życiu ułoży. Ale mężczyzny przy niej nie widzę.
Danuta miała wtedy jakieś dziesięć lat. Tajemnicze słowa starszej kobiety wryły się jej w pamięć, chociaż dziewczynka wtedy niewiele z tego zrozumiała.
Minęły lata. Danuta wyrosła na piękną, wysoką kobietę, od której miejscowi chłopcy nie mogli oderwać wzroku. Nie miała jednak stałego wybranka, raz spotykała się z jednym, potem z drugim.
Po szkole średniej nigdzie nie pojechała studiować, chociaż była bardzo dobrą uczennicą. Zdecydowała się zostać i pracować w miejscowej mleczarni. Krążyły plotki, że ma romans z jakimś kierownikiem, ale nikt ich razem nie widział.
Starsze kobiety z zakładu przestrzegały nową koleżankę:
Uważaj, Danuta, żebyś tu nie utknęła na lata, bo nawet się nie obejrzysz, a życie ci przeleci koło nosa. Do miasta powinnaś się wybrać, z takimi atutami tam by cię porwali z miejsca.
Danuta tylko się uśmiechała i nie komentowała.
Nagle po miasteczku rozniosła się wieść: Danutka jest w ciąży! Rozpoczęły się śledztwa, kto i kiedy uszczęśliwił naszą piękność. Przypuszczeń było wiele, ale nikt nie wiedział, kto jest ojcem dziecka.
Matka Danuty nie ociągała się z decyzją:
No, dopięłaś swego! Wstyd! Teraz radź sobie sama, na mnie nie licz. Dałaś radę zajść dasz radę wychować. I jeszcze jedno pomyśl, gdzie się podziejesz. Wyprowadzisz się, ja nie chcę was tu widzieć. Masz miesiąc.
Dobrze, mamo odpowiedziała spokojnie Danuta wyprowadzę się. Tylko potem nie wołaj mnie z powrotem.
Po dwóch tygodniach Danuta kupiła mały domek z całym wyposażeniem. Sąsiedzi mówili, że miała szczęście dzieci poprzedniej właścicielki zabrały ją do miasta i sprzedały dom za bezcen. Skąd ciężarna Danuta miała nawet te pieniądze, pozostało tajemnicą.
Potem zaczęły się cuda. Dom szybko został wyremontowany i zyskał nowoczesny wygląd. Wokół pojawił się nowy płot, na podwórku studnia. Jacyś ludzie przyjeżdżali i robili wszystko piorunem.
Później sąsiedzi widzieli, jak przywożono Danucie sprzęt AGD oraz nowe meble. Sama Danuta chodziła szczęśliwa, każdemu się uśmiechała. Wyglądała na zadowoloną, a nie na porzuconą kobietę.
Jesienią urodził się jej syn, Jaś. Przed domkiem stał nowiutki, niebieski wózek. Danuta szybko wróciła do formy i była jeszcze ładniejsza niż wcześniej. Zawsze zadbana, wyprostowana, przechadzała się przez miasteczko z podniesioną głową i wyglądała na w pełni spełnioną.
W domu Danuta nie miała lekko: małe dziecko, ogródek, opał do pieca, zakupy, sterta prania. Ale nigdy nie narzekała. Pracować była nauczona od dziecka, więc radziła sobie ze wszystkim. Nikomu się nie żaliła.
Sąsiadki, widząc jak dobrą i pracowitą jest Danuta, z czasem się z nią zaprzyjaźniły. Czasem popilnowały Jasia, gdy musiała coś załatwić. Dlaczego nie pomóc? Z ogródkiem także pomagały: raz posłały męża przekopać grządki, innym razem same pomogły w pielenie. Ale w większości Danuta radziła sobie sama.
Jaś miał może dwa lata, kiedy jedna sąsiadka wbiegła do drugiej z szeroko otwartymi oczami:
Widzisz?
Co?
Nasza Danutka znowu w ciąży!
No co ty, chyba ci się wydaje!
Nic mi się nie wydaje. Sama zobacz!
Znów w miasteczku gadano o Danucie. Plotkom nie było końca! Ale najbardziej wszystkich ciekawiło: kto tym razem zrobił dziecko piękności? Nikt nie miał nawet przypuszczeń nikt nigdy nie widział Danuty z żadnym mężczyzną.
Danuta nie zwracała uwagi na plotki. Żyła dalej swoim życiem. Tylko na podwórku pojawiła się nagle nowa łaźnia. Gazownicy, choć mieli wyznaczoną trasę, specjalnie podciągnęli jej gaz do domu. W ogródku wyrósł nowoczesny tunel z poliwęglanu. To już nie były małe pieniądze.
Powiedzcie, skąd samotna baba ma tyle pieniędzy? mówiono w miasteczku. Pewnie ma jakiegoś wielkiego bonza za kochanka. Ale tajemnica Danuty znów pozostała nierozwiązana.
Wkrótce na podwórku znowu stał ten sam niebieski wózek. Jaś dostał braciszka Staśka. A dwa lata później następnego brata, Michała.
Troje synów urodziła Danuta. Nikt nie wiedział, komu je zawdzięcza.
Niektórzy się z niej jawnie śmiali, uważali za dziwaczkę. Inni, widząc zdrowe i zadbane dzieci oraz to, że Danuta nie pije, pracuje od rana do wieczora, podziwiali jej odwagę. Część mieszkańców pokazywała ją palcem jako przestrogę dla własnych córek.
Mama Danuty nie mogła jej zrozumieć, wstydziła się i nie próbowała nawet poznać wnuków. A Danuta zawsze chodziła z podniesioną głową i nie zwracała uwagi na nikogo.
Czas mijał. Pewnego dnia pod dom Danuty podjechał luksusowy samochód. Wysiadł z niego dyrektor mleczarni, pan Jerzy Nowak, z wielkim bukietem kwiatów. Wszedł do domu, a w tym czasie przed budynkiem zebrał się cały tłum sąsiadów i mieszkańców miasteczka. Wszyscy dopytywali się nawzajem:
Co się dzieje? Po co pan Jerzy Nowak w biały dzień przyszedł do Danuty? I jeszcze z kwiatami?
Wiadomo było, że rok wcześniej dyrektor pochował żonę, którą opiekował się przez wiele lat, gdy była przykuta do łóżka. Owszem, zatrudniał opiekunkę, ale sam nie odszedł od niej do końca.
Kiedy Danuta odprowadzała gościa, tłum był tak duży, że aż się speszyła. A pan Jerzy objął ją, publicznie pocałował i głośno, żeby wszyscy słyszeli, powiedział:
Danuta przyjęła moje oświadczyny. Wraz z naszymi synami zapraszamy wszystkich na wesele!
Zapanowała cisza jak makiem zasiał. Wszyscy patrzyli na szczęśliwą parę i nie mogli uwierzyć własnym oczom. Dopiero teraz mieszkańcy uświadomili sobie, kogo tak bardzo przypominają Danutowe dzieciaki
I wtedy zewsząd posypały się gratulacje.
Po hucznym, licznie odwiedzonym weselu Jerzy sprowadził Danutę z dziećmi do swojego domu. Przy przeprowadzce pomagała cała okolica.
A rok później w rodzinie pojawiła się upragniona córeczka
No i komu tu wierzyć wróżkom?





