Tato, jak mogłeś?! Dlaczego tak potraktowałeś mamę?!

Tato, jak mogłeś?! Jak mogłeś tak potraktować mamę?!

Gabrysia spacerowała po parku ze swoją przyjaciółką Magdą, kiedy nagle zobaczyły mężczyznę i kobietę. Przytulali się, a on szeptał jej coś do ucha. Kobieta uśmiechała się z radością. Gabrysia patrzyła na nich z szeroko otwartymi oczami i nie mogła oderwać wzroku.

Gabrysiu, co się dzieje? Gabrysiu! zdziwiła się Magda.

Nic takiego. Chodźmy już odpowiedziała Gabrysia, próbując zachować spokój.

Po krótkiej chwili dziewczyny pożegnały się i rozeszły się do swoich domów. Gabrysia szła zamyślona do swojego mieszkania w Krakowie, nie mogąc uwierzyć w to, co zobaczyła.

Tato, jak mogłeś?! Jak ty mogłeś to zrobić mamie?! myślała z niedowierzaniem.

Gabrysia i Magda wyszły z dodatkowych zajęć. Do domu wcale nie chciały wracać, więc Gabrysia zaproponowała:

Magda, może przejdziemy się po plantach?

Jasne, póki jeszcze jest jasno zgodziła się Magda.

Park nie leżał im po drodze, ale czemu by nie pójść na spacer?

Szły alejką i z zazdrością patrzyły na zakochane pary. Nikt nie zwracał na nie większej uwagi. Skręciły w boczną alejkę i nagle zobaczyły, jak dorosły mężczyzna obejmuje uśmiechniętą kobietę i czule coś jej szepcze. Mężczyzna, choć stał plecami, wydawał się starszy.

Magda obojętnie rzuciła okiem na tę scenę, ale zaraz zauważyła, że Gabrysia patrzy na nich, jakby zobaczyła ducha.

Gabrysiu, co z tobą?

Nic. Naprawdę. Wracajmy rzuciła Gabrysia i szybkim krokiem ruszyła przed siebie.

Cały wieczór była zamyślona, myśli kłębiły się w jej głowie. Obraz szczęśliwej kobiety pod drzewem i mężczyzny, który nie zauważał wokół siebie nic oprócz niej nawet własnej córki nie dawał jej spokoju.

Tato, dlaczego tak zrobiłeś? Myślałam, że jesteś ideałem, moim bohaterem. Nie uwierzyłabym, gdybym sama tego nie zobaczyła rozmyślała Gabrysia.

Do domu wróciła później niż zwykle.

Chodź na kolację! powiedziała mam, Barbara, z pewną pretensją w głosie. Z tobą i tatą nigdy nie można się doczekać kolacji.

Tylko umyję ręce powiedziała Gabrysia nieswoim głosem.

Brała nieco dłuższą kąpiel niż zwykle. Gdy wyszła, taty ciągle nie było. Zjadła w milczeniu i poszła do swojego pokoju.

Włączyła laptopa, ale obrazy z parku nie dawały jej spokoju.

To przecież mój tata, czy życie dorosłych naprawdę polega na kłamstwach i zdradach? pytała samą siebie. czego mu brakuje? Czy zostawi nas z mamą przez tę kobietę? Nagle przyszła jej do głowy pewna myśl. Skoro ta kobieta nie wie, że istnieje córka, to może ją wystraszę

Usłyszała dźwięk drzwi:

Przepraszam, kochanie! Dzień był ciężki odezwał się tata, Piotr.

Kiedyś ciężkie dni miałeś tylko pod koniec miesiąca odpowiedziała matka. Teraz masz je codziennie…

Barbaro, po prostu teraz tak mam!

Tata zawsze zaglądał do Gabrysi na dobranoc i próbował ją pocałować, ale dziś dziewczyna odsunęła się:

Idź, bo ci wystygnie kolacja!

Coś się stało, córciu?

Nic, a u ciebie?

Tata spojrzał poważnie, jakby coś chciał powiedzieć, ale tylko westchnął i poszedł do kuchni.

Gabrysia cały wieczór nie wychodziła z pokoju, układając plan odzyskania taty. Z tą myślą zasnęła.

Rano, słysząc głosy rodziców, ocknęła się:

Piotrze, dokąd się wybierasz?

Do pracy, muszę załatwić coś pilnego.

Przecież dziś sobota! Mógłbyś spędzić dzień z rodziną.

Wrócę przed południem, wtedy razem wyjdziemy.

Gabrysia wyszła do kuchni, udając zmęczoną.

A wy dokąd znowu? natychmiast zapytała mama.

Mamo, idę na zajęcia, już jestem spóźniona!

Cały czas tylko zajęcia mama wzruszyła ramionami.

W łazience Gabrysia pośpiesznie się ogarnęła. Piotr już czekał w korytarzu.

Odprowadzę cię, Gabrysiu zaproponował z uśmiechem tata.

Szybko wypij kawę! dodała mama. Właśnie zaparzyłam!

Gabrysia w kilka łyków wypiła kawę. Wyszli razem. Szli chwilę w ciszy, aż ojciec zapytał jako pierwszy:

Gabrysiu, czy ty się na mnie gniewasz?

Nie, tato! Może to taki wiek? odpowiedziała po chwili przerwy. Kocham cię, tato!

Ja ciebie też, córeczko!

Najbardziej na świecie?

Piotr spojrzał uważnie, przez chwilę się zawahał, ale powiedział:

Najbardziej na świecie!

Gabrysia uśmiechnęła się smutno, ale nie spojrzeli sobie w oczy.

Muszę już iść. Pamiętaj, że czekam na ciebie w południe. Obiecałeś wycieczkę!

Poszła w stronę uczelni, lecz za rogiem skryła się za drzewem. Upewniwszy się, że tata się nie ogląda, ruszyła za nim cicho. Wciąż była nadzieja, że idzie do pracy, ale skręcił gdzieś indziej.

Szedł dłuższą chwilę, nie odwracając się. Doszedł pod blok i zadzwonił przez telefon. Po kilku minutach wyszła piękna kobieta.

Jaka ona piękna! Czy jest ważniejsza dla taty niż ja z mamą? pomyślała Gabrysia.

Kobieta przytuliła tatę, pocałowali się i poszli razem do pobliskiego parku. Usiadłszy na ławce, rozmawiali poważnie, potem długo się całowali.

Gabrysię ogarnęła bezsilność i żal, gdy patrzyła na nich z oddali. Gdy wstali i wrócili pod ten sam blok znowu pocałunek na pożegnanie tata poszedł w stronę domu, kobieta wróciła do mieszkania.

Gabrysia postanowiła, że musi porozmawiać z tą kobietą. Stała w ukryciu, aż tata odszedł, gdy kobieta znów wyszła z pełną reklamówką do śmietnika. Gabrysia podeszła nagle i zatarasowała jej drogę.

Dzień dobry! powiedziała stanowczo.

Słucham? zdziwiła się kobieta.

Jeśli jeszcze raz spotka się pani z panem Piotrem, będzie miała pani kłopoty.

Kim ty w ogóle jesteś?

Córką. Mojego taty i mojej mamy. Ojciec bardzo kocha mamę i ja nie pozwolę rozbić naszej rodziny.

Kobieta spojrzała na Gabrysię, zaskoczona jej determinacją.

Zadzwoń do niego i powiedz, że to już koniec. Teraz. I powiedz, żeby więcej nie przychodził!

Kobieta wybrała numer, przyłożyła telefon do ucha. Gabrysia słyszała głos ojca:

Anno, co się stało?

Piotrze, nie możemy się więcej spotykać.

Dlaczego?

To nie ma sensu. Masz rodzinę, ja wkrótce wyjeżdżam z Krakowa po studiach.

Anno, może jeszcze… Gabrysia poczuła w głosie ojca ulgę.

Nie, Piotrze, to już koniec. Nie dzwoń więcej.

Dobrze, Anno. Żegnaj.

Gabrysia z uczuciem ulgi wróciła do domu. W kuchni rodzice spokojnie rozmawiali przy obiedzie.

Skąd ta twoja radość? zapytała mama, wstając od stołu. Jesteś głodna?

Oczywiście!

Córko, naprawdę, czemu jesteś taka wesoła? dopytał tata.

Tato, kochasz mnie? odpowiedziała pytaniem.

Kocham!

A mamę?

Zapadła chwila ciszy. W końcu tata stanowczo odparł:

Mamę też kocham, bardzo!

Naprawdę kocham was oboje! zapewnił jeszcze raz z radością.

I Gabrysia zrozumiała, że czasem w dorosłym świecie ludzie błądzą, ale prawdziwa miłość i uczciwość zawsze powinny być najważniejsze. Dobro rodziny i szczerość to wartości, które warto chronić, bo to one sprawiają, że dom pozostaje domem.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × dwa =

Tato, jak mogłeś?! Dlaczego tak potraktowałeś mamę?!