Teraz będziecie mieli własne dziecko, a tę „przybraną” czas odesłać z powrotem do domu dziecka – pow…

Kiedy mój syn w końcu doczeka się dziedzica? Barbara Grabowska rzuciła zirytowane spojrzenie w stronę synowej siedzącej przy stole.

Sama dobrze pani wie, że już od trzech lat staramy się o dziecko westchnęła ciężko Weronika. Każde spotkanie zaczyna się tak samo. Co mogę zrobić? Lekarze zapewniają, że ani u mnie, ani u Pawła problemów nie ma.

No właśnie. Tyle lat po ślubie, a dzieci jak nie było, tak nie ma kobieta uśmiechnęła się z pogardą. Pewnie młodość miałaś dość rozrywkową.

Pani Barbaro, co to za insynuacje? Weronika nie wytrzymała i zamknęła gwałtownie laptopa. Pracy na dziś już nie będzie. Czy dałam pani powód? Poza tym proszę ze mną tak nie rozmawiać!

A jeśli nie przestanę? teściowa udała zaskoczenie. Poskarżysz się Pawłowi? Nie boisz się, że stanie po mojej stronie? W końcu jestem jego matką.

Odpowiedzią było trzaśnięcie drzwi. Weronika nawet nie zamierzała mówić mężowi o tej rozmowie. Nie dlatego, że sądziła iż stanie po stronie matki po prostu nie chciała go martwić.

***********************************************************

Od pierwszego spotkania relacje Weroniki z teściową były więcej niż trudne. Barbarze nie podobało się w niej absolutnie wszystko. Zbyt zwykła uroda, nieodpowiednie ubrania, nie umiała gotować lista nie miała końca. Barbara stanowczo sprzeciwiała się temu związkowi, próbując przekonać syna, ale Paweł potrafił postawić na swoim.

Młodzi wzięli ślub. Sytuacja na krótko się uspokoiła, a ważne było też to, że w końcu zamieszkali we własnym mieszaniu daleko od rodziców.

Lecz nie minęło nawet pół roku, a Barbara znalazła nowy powód do pretensji: brak dzieci.

Na początku Weronika żartowała, że są jeszcze młodzi, chcą trochę pożyć dla siebie i zbudować kariery. Za każdym razem słyszała, że dzieci trzeba rodzić szybko, najlepiej więcej niż jedno.

Pod naciskiem apodyktycznej kobiety Weronika się poddała. Pojawiły się jednak kłopoty. Przez trzy lata regularnie przechodziła badania, łykała leki, ale bez skutku.

Jeden z lekarzy zasugerował, że problem może leżeć w psychice. Barbara tylko się roześmiała i poradziła zmienić lekarza.

******************************************************

Po kolejnym nieprzyjemnym spotkaniu z teściową Weronika bezwiednie przewijała media społecznościowe. Zdjęcia dzieci napawały ją smutkiem. Naprawdę pragnęła dziecka, nie po to, by udowodnić coś Barbarze; dla siebie.

W oko wpadł jej post kobiety pracującej w domu dziecka tyle dzieci bez mamy i taty

Weronika na chwilę się zamyśliła. Czy potrafiłaby pokochać obce dziecko jak swoje? Przed oczami stanęła jej uśmiechnięta kruszynka, wyciągająca rączki. Dziewczyna bez wahania przyciągnęła klawiaturę bliżej i zaczęła szukać informacji.

Papierkologia, badania lekarskie, setki formalności Ale pragnienie posiadania dziecka było silniejsze od strachu przed urzędnikami.

Pozostało zdobyć zgodę Pawła. Weronika obawiała się reakcji męża, lecz on zgodził się zaskakująco szybko. Poprosił jedynie, by poszukać noworodka, z domu małego dziecka. Tak zrobili.

Po jakimś czasie ich mała rodzina powiększyła się o kolejną osobę. Od pierwszej chwili pokochali Klarę, śliczną pięciomiesięczną dziewczynkę. Jedyną osobą zdecydowanie przeciwną adopcji pozostała Barbara, ale nikogo to już nie obchodziło. Paweł zagroził nawet przeprowadzką do innego miasta, jeśli matka nie przestanie urządzać awantur. Musiała więc udawać przed znajomymi, że uwielbia wnuczkę.

Minęło siedem lat. Klara skończyła pierwszą klasę, miała mnóstwo koleżanek. Była urocza, serdeczna, bardzo się starała w szkole. Weronika nie mogła przestać zachwycać się córeczką.

Latem wyjechali całą rodziną nad Bałtyk. Słońce, ciepłe fale, miękki biały piasek czego pragnąć więcej? Zwłaszcza, że Barbara została daleko i nie mogła popsuć nikomu humoru.

Pod koniec wakacji Weronika poczuła się źle. Nikomu jednak nie zdradziła swoich obaw, nie chciała martwić bliskich. Po powrocie do domu zdecydowała się od razu pójść do lekarza.

Mimo starań, Paweł szybko zauważył kiepskie samopoczucie żony. Uparł się na wyjazd, obiecując powrót na Sylwestra. Weronika się ugięła.

Wyniki badań ich totalnie zaskoczyły, ale również uszczęśliwiły spodziewali się dziecka. Najbardziej z tej wiadomości ucieszyła się Klara, już poważnie podchodząc do roli starszej siostry.

Barbara dowiedziała się o wszystkim dopiero po dwóch miesiącach, gdy Weroniki nie dało się już ukryć. Pewnego dnia, gdy dziewczyna była sama w domu, teściowa zjawiła się bez zapowiedzi.

O to, czemu wcześniej nie powiedzieliście, nie będę pytać powiedziała chłodno od progu, badawczo patrząc na brzuch synowej. Mam inną sprawę.

Jaką? Weronika poczuła niepokój.

Kiedy oddacie Klarę do domu dziecka oświadczyła Barbara z niewzruszoną powagą. Teraz macie swoje dziecko, pora, żeby tamta wróciła, skąd przyszła.

Weronikę aż zatrzęsło. Nie wierzyła własnym uszom. Jak można mówić coś takiego o dziecku? O ukochanej córce?

Poważnie pani mówi?

Oczywiście fuknęła Barbara, patrząc wyzywająco. Więc kiedy?

Wynocha stąd warknęła Weronika, ledwo hamując agresję. I niech się pani już więcej tu nie pojawia.

Wyprowadziwszy zdumioną Barbarę za drzwi, Weronika drżała ze wzburzenia. Dzwonić do Pawła? Dziś miał ważne spotkanie nie chciała go rozpraszać Ale porozmawiać z nim musiała.

****************************************************

Wściekła Barbara ruszyła wprost do pracy syna. Ignorując sekretarkę, wpadła do jego gabinetu.

Twoja żonka właśnie wyrzuciła mnie z domu jak jakąś obcą!

Cześć, mamo westchnął ciężko Paweł. Co jej powiedziałaś, skoro nawet moja spokojna żona wybuchła?

Tylko zapytałam, kiedy oddacie tę dziewczynkę do domu dziecka Barbara usiadła naprzeciw syna, urażona. W końcu będziecie mieć własne dziecko. Ono będzie potrzebować więcej uwagi i pieniędzy.

Jak w ogóle mogło ci coś takiego przyjść do głowy? Paweł z wściekłością ścisnął długopis, aż pękł. Nie zamierzamy oddać Klary. To moja córka, czy się tobie podoba, czy nie!

Z jakiej racji? To w końcu tylko przybrana. I już dość duża, zrozumie, jak się jej wszystko wyjaśni.

Nie waż się jej nic mówić rzucił połamanym długopisem i uderzył pięścią w blat. Jasne?

I co mi zrobisz? kpiła Barbara, wychodząc. Ta dziewczyna nie pasuje do naszej rodziny. Zrobię wszystko, żeby się stąd wyniosła.

Paweł długo gapił się na zamknięte drzwi. Weszła sekretarka, przepraszając, że przepuściła matkę, ale on nawet jej nie słyszał. Musiał przemyśleć, co dalej.

Podjął decyzję. Chwycił za telefon

******************************************

Weronika wolno przechadzała się po parku, z uśmiechem patrzyła, jak Klara krząta się wokół rocznego braciszka. Do roli starszej siostry podeszła z pełną odpowiedzialnością.

Na jednej z ławek siedziały dwie kobiety, zżymały się na swoje synowe. Myśli Weroniki same wróciły do Barbary.

Po tamtej wizycie nie widziały się już nigdy. W ciągu tygodnia Paweł przeprowadził rodzinę setki kilometrów od rodzinnego miasta, wiedząc, że to jedyny sposób, by uchronić Klarę przed upokorzeniem. Bał się, że matka rozgłosi, iż dziewczynka jest adoptowana.

Teraz żyli spokojnie. Mieli ukochaną córkę, synka, a wkrótce dołączył do nich trzeci maluch.

Paweł czasem rozmawiał przez telefon z ojcem. Wiedział od niego, że matka dalej nie odpuszcza, choć teraz maltretuje świeżo poślubioną córkę. Szczerze współczuł siostrze, choć ta chyba nie miała nic przeciwko.

Cóż, oni mieli swoje życie, Barbara swoje. Teraz, patrząc na swoją rodzinę, Paweł czuł się prawdziwie szczęśliwy. I każdemu życzyłby takiego spokoju.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + 19 =

Teraz będziecie mieli własne dziecko, a tę „przybraną” czas odesłać z powrotem do domu dziecka – pow…