Do kogo to jest? rzucił chłopak przy ladzie, nie odrywając wzroku od smartfona.
Jego modna fryzura i markowa bluza krzyczały o własnej ważności i totalnej obojętności wobec otoczenia.
Jadwiga Andrzejewna poprawiła prostą, lecz solidną torbę na ramieniu. Ubierała się celowo tak, by nie przyciągać uwagi: skromna bluzka, spódnica nieco poniżej kolana, wygodne płaskie buty.
Były dyrektor, Grzegorz siwy i zmęczony intrygami mężczyzna, z którym kończyła transakcję zakupu uśmiechnął się, kiedy przedstawiła mu swój plan.
Koń trojański, Jadwigo powiedział z szacunkiem. Złapią przynętę, nie zauważając haczyka. Nie rozgryzą nas, dopóki nie będzie za późno.
Jestem nową pracownicą. Dział dokumentacji jej głos był spokojny i cichy, świadomie pozbawiony pretensji.
Chłopak w końcu podniósł na nią wzrok. Spojrzał od podniszczonych obcasów po starannie ułożone siwe włosy i w jego oczach przeszła otwarta, nieprzybrana drwina. Nie próbował jej ukrywać.
Ach tak. Mówili, że będzie obsada. Dostali przepustkę przy ochronie?
Tak, proszę.
Wskazał leniwie palcem w stronę czytnika, jakby wskazywał drogę zagubioneWiedząc, że od tej chwili to ona rządzi w firmie, podniosła głowę i pewnym krokiem wkroczyła w przyszłość.






