Chcę żyć dla siebie, nie dla innych

**Dzisiaj wieczorem zapisuję tę historię w swoim dzienniku.**

O, Zosiu, dzień dobry! Do mamy przyszłaś? zawołała sąsiadka z balkonu.
Dzień dobry, pani Halino. Tak, do mamy.
Powiedz jej coś od siebie westchnęła kobieta. Zupełnie inna jest po tym rozwodzie, biedactwo.
Co pani ma na myśli? spięła się Zosia.
Mam problemy ze snem, budzę się wcześnie. Widziałam ją pewnego ranka, koło piątej, wysiadającą z taksówki. I wyglądała niech będzie, że nie jak zwykle. Może nawet lekko wstawiona. Wszyscy sąsiedzi tylko plotkują. W jej wieku! I po co wywaliła twojego ojca? Tak, zawinił, ale kto nie grzeszy? Tyle lat razem głupota rozwodzić się teraz.

Dziękuję, pani Halino odparła Zosia, łykając ślinę. Porozmawiam z nią.

Ruszyła szybko w stronę domu. Jej matka rzeczywiście wyrzuciła ojca pół roku temu, gdy przyłapała go na zdradzie. Zosia prosiła, by się nie spieszyła wszystko da się naprawić. Ale matka była nieugięta. I co najdziwniejsze nie wpadła w depresję, jak można by się spodziewać, lecz wręcz przeciwnie, rozkwitła. Nowe ubrania, tańce, bary, przyjaciółki rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiła.

Zosi trudno było to zaakceptować. Sama miała wkrótce ślub, planowali dzieci. A jej matka w barze do rana? Jaką babcią miałaby być? Jak przedstawić ją przyszłej teściowej, skoro jedna dzierga na drutach, a druga hula po klubach?

Gdy weszła do domu, matka wybiegła na spotkanie z imbrykiem w dłoni i szerokim uśmiechem. Ubrana nie w znoszony szlafrok, lecz w elegancki, beżowy kostium. Zrobione paznokcie, pedicure, przedłużone rzęsy widać było, że cieszy się życiem.
No i jak tam Wojtek? zapytała, stawiając filiżanki na stole.
W porządku odparła Zosia, starając się opanować ton. A ty?
Wspaniale! Wczoraj siedziałyśmy z dziewczynami do rana w barze. Tańczyłyśmy, potem karaoke. Co za zabawa!

Pani Halina mi wszystko opowiedziała wtrąciła Zosia ponuro. Że wróciłaś o piątej rano i wyglądałaś pijana.
Matka rozśmiała się.
No a co myślałaś? W barze pije się herbatę?

Zosia nie wytrzymała.
Mamo, nie uważasz, że trochę przesadzasz?
W czym?
No, powiedzmy, nie masz już dwudziestu lat. Co za tańce, co za kluby? Ty powinnaś być przykładem. Będziesz babcią!
Jestem kobietą, która w końcu jest wolna. Nie zamierzam żyć według cudzych scenariuszy.
Ale żyłaś tyle lat z tatą! Jak możesz tak po prostu to odrzucić?

Matka zamilkła, po czym spokojnie, ale stanowczo powiedziała:
Twój ojciec mnie zdradził. To nie była pomyłka, tylko świadomy wybór. A ja nie chcę już być tylko służącą. Chcę żyć. Dla siebie. Przeżyłam tyle lat dla rodziny. Teraz robię, co chcę.
Ale masz prawie pięćdziesiąt!
I co? Nie muszę starzeć się według harmonogramu.

Zosia zrozumiała, że posunęła się za dal̇eko.
Przepraszam, nie chciałam cię urazić. Po prostu się martwię.
Jeśli wstydzisz się mnie, nie zapraszaj na ślub. Ale wiedz jedno: nie będę chowała siwych włosów pod chustką ani ubierała się w workowate sukienki. Będę tanczyć i, kto wie, może nawet flirtować. Czuję się dobrze.
Nie, mamo, chcę, żebyś tam była. Tylko
Tylko ciocia Halina nie pochwala? No i co z tego? Ja w końcu żyję.

Gdy wróciła do domu, opowiedziała wszystko narzeczonemu.
Nie wiem, jak mam to odebrać.
Wojtek się roześmiał:
Twoja matka jest wspaniała. Nie popadła w depresję, wybrała życie. Nie ma przecież zbrodni w byciu szczęśliwą.

W weekend Zosia zadzwoniła do matki.
Mamo, chodźmy do SPA, a potem do baru z muzyką na żywo?
I nie będziesz się mnie wstydzić?
Powiem, że jesteś moją starszą siostrą zaśmiała się Zosia.
No to ustalone. Ale pamiętaj, nie wracamy wcześniej.

Ten dzień był przełomem. Zosia po raz pierwszy zrozumiała, jaką siłę ma jej matka. I że może powinna się od niej uczyć być sobą. Żyć nie tak, jak trzeba, ale tak, jak się czuje.

**Dziś nauczyłem się, że szczęście nie ma wieku. I że czasem trzeba odrzucić oczekiwania innych, by odnaleźć siebie.**

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + 1 =

Chcę żyć dla siebie, nie dla innych