Chciałam się pobrać, ale z powodów kosztów porzuciłam to marzenie

Żyjemy teraz w czasach, gdy światem rządzą pieniądze. Wszystko robi się tylko dla pieniędzy i oczywiście niektórzy szczególnie liczą na to, że będą je otrzymywać bez większego wysiłku. Ciągle przelicza się pieniądze tym bardziej, że koszty życia rosną. Cudownie by było, gdyby równie szybko podwyższano pensje i emerytury, ale niestety, one akurat stoją w miejscu. Cóż, przynajmniej w tym można odnaleźć jakąkolwiek stabilność.

Z mężem jesteśmy już na emeryturze, w związku jesteśmy natomiast już czterdzieści lat. Zawsze marzyliśmy o ślubie kościelnym i pięknym weselu, ale nigdy się nam to nie udało – najpierw dzieci, potem wnuki i jakoś nie było okazji. Teraz jednak wydaje nam się, że w końcu możemy pomyśleć o sobie i spełnić swoje marzenie. Jednak za marzenia też trzeba zapłacić, szczególnie za takie, jakim jest ślub kościelny. Wcześniej tylko słyszałam o tym, że trzeba zapłacić księdzu za ceremonię, ale dokładnie nie wiedziałam, ile. W końcu zadaliśmy to pytanie w kilku kościołach i niestety, w każdym ta kwota była dla nas za duża. Były to kwoty rzędu 1000 do 2000 złotych i nie zawierały w sobie ani wystroju, ani organisty, ani nawet sprzątania kościoła. Po kościelnej uroczystości chcieliśmy także urządzić małe wesele, ale w takiej sytuacji nie było to możliwe – sam kościół pochłonąłby wszystkie nasze oszczędności. 

Po przeliczeniach doszliśmy do wniosku, że musimy porzucić swoje marzenia. Oczywiście, że było nam żal, ale cóż zrobić. Uważam, że takie uroczystości w kościele powinny być darmowe, albo chociaż mogłyby się ograniczać do realnego “co łaska”. Oczywiście nie lubię zaglądać do portfela innym, bo niby i nie mam prawa, ale tutaj nie potrafię już dłużej milczeć.

Dziesięć lat temu mieszkaliśmy w pobliżu kościoła. Uwielbiałam wyglądać przez okno i obserwować idących do świątyni i księży, którzy w niej służyli. Otóż proboszcz tego kościoła jeździł drogim Jeepem. Często zastanawiałam się, skąd miał na niego pieniądze i czy to prawda, że oni zarabiają tak dużo. Teraz wszystko zrozumiałam.

Podzieliłam się tym wszystkim z moją sąsiadką. Rozśmieszyło ją to bo nie rozumie, po co nam to na starość. Zaczęłam się więc zastanawiać, czy to naprawdę jest nam tak niesamowicie potrzebne? Mimo wszystko to nasze marzenie, które chcieliśmy spełnić. Nasze córki nas również w tym wspierały. Po tym wszystkim powiedziały nawet, że nam wszystko opłacą, ale ja już nie chcę, bo to bardziej brzmi jak transakcja kupna – sprzedaży. Jestem po prostu rozczarowana.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 + 12 =

Chciałam się pobrać, ale z powodów kosztów porzuciłam to marzenie